(17) ''Z natury jesteśmy dobrzy. Mimo utraty pamięci w środku pozostaliśmy tacy sami. W głębi serca chcemy robić coś dobrego i być dobrymi ludźmi. W głębi serca wciąż się kochamy. I to bardzo. To, co nam się przytrafiło, nie zdołało tego zmienić.'' Recenzja książki ''Never, never'' Colleen Hoover, Tarryn Fisher.













Wydawać by się mogło, że Charlie i Silas stali się ofiarami jakiegoś bezlitosnego żartu. Nie wiedzą kim są, skąd pochodzą, ani tego co wcześniej wydarzyło się w ich życiu. Nie mają także pojęcia kim są dla siebie wzajemnie, ani co ich łączy. Jaki ktoś miał cel w tym, aby odbierać im bezkarnie wszystkie wspomnienia? Pomimo obezwładniającego zdezorientowania i zagubienia decydują się jednak na ryzykowną podróż do przeszłości, aby tam szukać odpowiedzi na dręczące ich pytania. Nie będzie to jednak takie łatwe, gdyż szybko okaże się, że utrata pamięci to dopiero początek dramatów, które na nich spadną. Pomięte kartki, liściki, stare dzienniki, pamiętniki, notatki, nagrania telefoniczne, rejestry rozmów i smsy muszą wystarczyć aby chociaż minimalnie zapoznać się z poprzednim wcieleniem. Czy uda im się rozwiązać tajemniczą zagadkę i wyjaśnić przyczyny przerażającego stanu, który stał sie ich udziałem?

Charlie i Silas od dzieciństwa są nierozłączni. Razem się wychowują i spędzają ze sobą prawie każdą wolną chwilę. Kiedy dorastają uświadamiają sobie o uczuciach, które do siebie żywią i relacja ''brat-siostra'' przemienia się w oddany, szczery związek. Niestety kilka lat później na rodzinę Charlie spada wielkie nieszczęście, fatalne w swoich skutkach. Nie dość, że ich rodziny odwracają się od siebie z nienawiścią i wrogością, to jeszcze zmuszają ich do ograniczenia całkowitego kontaktu. Związek Charlie i Silasa zaczyna stawać się coraz bardziej kruchy, pomimo tego, że próbują walczyć o własne uczucia.  Rozpad ich wielkiej przyjaźni i miłości wydaje się jednak nieuchronny.


~ NEVER, NEVER ~

Bardzo rzadko sięgam po książki z gatunku Young/New Adult, ponieważ większość z nich jawi mi się jako nic nie wnoszące, szablonowe, przewidywalne powieści zarezerwowane raczej dla nastoletnich odbiorców. Kilka lat temu sama byłam zagorzałą fanką wszelkich powieści tego typu jak i sciene fiction, szczególnie z wątkami paranormalnymi i wampirami ooo tak (kocham Zmierzch do dzisiaj <3), jednak nastąpił w moim życiu taki czas kiedy zaczęłam wymagać od książek czegoś więcej. Czego, to ciężko określić. Może życia, takiego prawdziwego, skomplikowanego, zagmatwanego i najczęściej płynącego nie po naszej myśli. Oczekuje w książkach przede wszystkim głębszego dna, jakiegoś przesłania, szukam w nich czegoś, co sprawi, że zmuszą mnie do przemyśleń, rozważań, refleksji... Powieści Young Adult nie podobają mi się już tak bardzo jak kiedyś, chociaż czasami zdarza się, że po nie sięgam i zazwyczaj nie żałuję. Tym razem postanowiłam dać szansę ''Never, never'' i schować do kieszeni wszystkie moje wcześniejsze uprzedzenia. Mój wybór padł na tę książkę ze względu na to, że czytałam już wiele recenzji książek tej autorki między innymi Hopelless (chyba nie spotkałam się z żadną negatywną opinią tej książki ), a skoro nie znalazłam Hopelless to wzięłam zamiennik w postaci ''Never never''. Nastawiałam się na coś naprawdę oszałamiającego i porywającego, ponieważ wydawnictwo postarało się o to, aby na pierwszych stronach książki umieścić opinie czytelników, którzy wyrażali szczery zachwyt tą powieścią i wynosili ją dosłownie pod niebiosa. W pewnym momencie zaczęłam sobie nawet myśleć, że przegapiłam coś naprawdę nadzwyczajnego...i trzymam w rękach arcydzieło.

~ OPINIE INNYCH ~

''Ekscytujące napięcie, nieuchwytny strach, poszukiwanie prawdy, intensywność uczuć... To tylko ułamek tego, co zapewni Ci Never Never. Ta historia uwięzi Cię w pułapce pamięci. Pytanie tylko, czy odważysz się zapomnieć?'' - lustrorzeczywistosci.blogspot.com

''Never never'' to jazda bez trzymanki w kompletnych ciemnościach: nie masz pojęcia dokąd zmierzasz i co się stanie. Rzucam Ci wyzwanie: przerwij lekturę w połowie ksiązki i nie myśl o losach Charlie i Silasa. Założę się, że nie dasz rady'' - room6277.blogspot.com

''Never Never zalecam brać w dużych dawkach i w małych odstępach czasowych. Wciągająca, szokująca - po prostu idealna!'' - ksiazkimoni,blogspot.com

''Intrygująca. Tajemnicza. Całkowicie absorbująca uwagę. Colleen Hoover i Tarryn Fisher to pisarki, które znakomici się uzupełniają. Dzięki ich niezwykłej współpracy powstała genialna książka.'' - miye.eu

~ ROZCZAROWANIE ~

Trudno się dziwić temu, że powyższe wypowiedzi wzbudziły we mnie tyle pozytywnych odczuć, i ogromnie zachęciły do poznania tej historii. Moja poprzeczka względem tej książki mocno wzrosła. Niestety! ''Never never'' nie dało mi tego wszystkiego na co się nastawiałam, nie spełniło moich oczekiwań i mocno rozczarowało. Z wielkim żalem nie mogę powiedzieć o ''Never, never'' ani jednego dobrego słowa, chociaż zwykle w nawet marnie napisanej książce potrafię znaleźć jakieś dobre strony. Nie wydaje mi się nawet aby autorki włożyły w tę książkę dużo pracy czy poświęcenia. Ciężko mi także uwierzyć, że książka posiada dwóch autorów a jest tak słabej, miernej jakości. Moja cierpliwość została tym razem wystawiona na wielką próbę, i dobrze, że chociaż szybko się ją czytało, bo w rekordowym tempie mogłam się z nią pożegnać bez żadnych łez...Była to jednym słowem zupełnie przeciętna, normalna powieść, jakich wiele można znaleźć na półkach księgarń czy bibliotek, bardzo schematyczna i mało wyróżniająca się. Prawdę powiedziawszy gdybym nie była osobą, która każdą książkę, którą wypożyczy czyta od skrupulatnie od deski do deski to najprawdopodobniej nie dotrwałabym nawet do dwudziestej strony. Czasami zdarza się, że powieści zapowiadają się fatalnie, ale dochodząc do połowy zmieniamy zdanie, gdyż nagle ich fabuła zaczyna robić się interesująca. A jeśli fabuła pozostaje kiepską to chociaż wynagradzają nam to świetni bohaterowie itp. W tym przypadku jednak ani fabuła ani bohaterowie mnie nie olśnili a utwierdzili tylko w przekonaniu, że ''Never never'' nie powinna dostać ode mnie swojej szansy! 

~ FABUŁA ~

To co przez cały czas nie dawało mi spokoju, to to, że książka nie posiadała tak naprawdę żadnej konkretnej fabuły. Pomysł na książkę wcale nie wydał mi się tak niekonwencjonalny jak co poniektórym czytelnikom, których recenzje miałam przyjemność czytać. Główni bohaterowie nagle nie wiadomo z jakiego powodu tracą pamięć i ich zadaniem od tej pory jest odkrycie dlaczego tak się dzieje. Ok, przeżyłabym to jeszcze gdyby... gdyby to stracenie pamięci miało jakiś SENS. CEL. Cokolwiek. Podczas czytania wielokrotnie próbowałam zgadywać dlaczego Silas i Charlie stracili wszystkie wspomnienia, moja wyobraźnia działała na pełnych obrotach... a odpowiedź była tak banalna, tak bezsensowna, że nawet nie brałam jej wcześniej pod uwagę (muszę przyznać, że moje pomysły były już bardziej wyszukane, niż to co zaproponowały autorki, a wcale nie uważam, żebym nadawała się na pisarkę) . Oczywiście, nie zdradzę wam tego, ale przysięgam, ta książka nie ma żadnego sensu, jej fabuła jest po prostu śmieszna, godna pożałowania. Zastanawiam się w czym tkwi fenomen tej książki? w tym, że jej przesłanie może usatysfakcjonować tylko mało wymagającego czytelnika? Nie wiem czy tę książkę można uznać nawet za uprzyjemniającą czas.. Uznaję, że jest to historia dla zabicia czasu. Jeśli masz już dość komputera, a nie przychodzi ci do głowy żaden inny pomysł jak zapełnić czas to po prostu sięgasz po ''Never never '' i czytasz. 

~ BOHATEROWIE ~

''Never never'' nie wzbudza żadnych emocji, jest nijaka, mdła, płytka i szablonowa. Bohaterzy są mało barwnie wykreowani i mimo, że książka liczy sobie około 400 stron, czyli całkiem sporo to nie jestem w stanie powiedzieć, czy polubiłam jakąkolwiek postać. Główni bohaterowie to przeciętni nastolatkowie, którzy nie wyróżniają się niczym szczególnym. Silas to chłopak pochodzący z bogatej, zamożnej rodziny, którego pasją jest, a raczej powinna być gra w futbol. On tego nienawidzi, ale jego ojciec, który kiedyś nie spełnił się w tej roli pragnie tego dla swojego syna. I jest to właściwie główny jego problem. Jak wyjaśnić ojcu, że to do czego jest zmuszany wcale nie leży w jego kręgu zainteresowań i z największa ochotą by to rzucił. Pisanie o nastolatku, którzy jest naciskany przez rodziców do robienia czegoś co mu się nie podoba przerabiało już w swoich książkach mnóstwo autorów. Jest to ogólnie bardzo popularny temat, który ma niby na celu skłaniać nas, potencjalnych odbiorców do tego, abyśmy nie bali się walczyć o swoje prawa i potrafili przeciwstawiać się zaborczym rodzicom. Bla bla bla, tego było już tak wiele, że autorki mogły pokusić się o wymyślenie czegoś bardziej kreatywnego. Charlie z kolei to dziewczyna Silasa. Ciężko cokolwiek o niej powiedzieć, bo właściwie całe jej życie opiera się wyłącznie na Silasie. Jej problemy zaczynają się dopiero w chwili kiedy ojciec zostaje skazany za oszustwo i trafia do więzienia. Charlie obwinia o to wiele osób, ale przede wszystkim ojca swojego chłopaka. Jest to bohaterka, której zdecydowanie nie da się polubić, lubiąca stawiać zawsze na swoim, złośliwa, samolubna.

~ PODSUMOWANIE ~

Autorki próbowały uczynić ze swojej książki coś bardziej wartościowego i oprócz głównego wątku miłosnego i bezcelowej straty pamięci, wtrąciły także wątki poboczne takie jak uzależnienia, nieporozumienia międzyludzkie, kłótnie i sprzeczki w rodzinie, umiejętność przebaczania... szczerze jednak trzeba przyznać, że niewiele one wniosły i właściwie pozostały bez echa. Podsumowując książka nie ma w sobie krzty oryginalności (nie posiada ekscytującego napięcia, nie czuć w niej ani nutki nieuchwytnego strachu (jest tam w ogóle jakiś strach?) nie jest ani wciągająca, ani szokująca. Co najważniejsze - nie przypomina żadnej jazdy bez trzymanki w kompletnych ciemnościach.) ''Never never'' utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że nie powinnam zbyt często sięgać po młodzieżówki, a jeśli już, to nastawiać się z góry, że będzie to raczej mało skomplikowana prosta w odbiorze historia. Wydaje mi się, że gdybym od początku podeszła z takim nastawieniem do tej książki to zapewne i moja recenzja brzmiała by teraz nieco lepiej.



CYTATY I SENTENCJE
(kliknij w obrazek)


22 komentarze:

  1. Wielka szkoda, że cię rozczarowała. Swoją drogą ciekawe, że tą samą książką jedni się zachwycają, a inny dobitnie krytykują...od razu przychodzi mi do głowy Grey;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja recenzja nie jest ani chaotyczna, ani mało składna - wręcz przeciwnie, niezmiernie przyjemnie mi się ją czytało. Po książkę i tak nie miałam zamiaru sięgać, gdyż nie lubię tego odłamu New Adult/Young Adult i rzadko pozycje te mnie zachwycają. Poza tym uważam, że Hoover jest nieco przereklamowana, a pomysły na jej powieści wcale nie należą do bardzo oryginalnych :)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Rozkazu zagłady"! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niemal każda recenzja tej książki, którą czytałam, była bardzo pozytywna. O matko, ludzie normalnie ołtarzyki mogliby dla niej zrobić. A mnie jakoś zupełnie nie zainteresowała, w ogóle po nią nie sięgnęłam, bo miałam to przeczucie, że będzie do kitu. A twoja recenzja mnie w tym utwierdziła, bo pokazałaś tu rzeczy, które zawsze również i ja zauważam i które mnie denerwują. Tak więc dobrze, że nie marnowałam czasu na czytanie Never, Never.
    Pozdrawiam,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami takie rozczarowanie się niestety pojawiają. Nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolina! No weź wejdź czasem na gg... ;/
    Co do tej autorki, Losing Hope mnie załamało. Dlatego z wielkim wahaniem czytam coś od niej. Jednakże teraz dostałam Ugly Love i będę się musiała przekonać, czemu jest na to wielki szał. Naprawdę niektóre opinie sa mocno przesadzone.
    Życzę ci wesołych, radosnych świąt!:)
    pozdrawiam i zapraszam na świąteczny konkurs, do wygrania moja książka, każdy ma szansę :) http://polecam-goodbook.blogspot.com/2016/12/swiateczny-konkurs-wygraj-365-dni.html

    OdpowiedzUsuń
  6. O tej książce jest ostatnio bardzo głośno, ale opinie na jej temat są podzielone. Rzadko sięgam po New Adult i podejrzewam, że tę lekturę akurat sobie odpuszczę.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Sam motyw utraty pamięci jest naprawdę fajny, szkoda, że został tak beznadziejnie wykorzystany. "Never never" mogło być świetną historią young adult (ba, może nawet pokusiłabym się o przeczytanie), a okazała się czymś... no cóż, czymś, po co z pewnością nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam za sobą trzy powieści Hoover i żadna nie skradła mojego serca, więc jestem niemal przekonana, że i "Never, never" tego nie zrobi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele osób rozczarowała ta pozycja, dlatego jakoś nie jest mi do niej spieszno :) Pozostało mi do przeczytania tylko ,,Ugly love" i ,,November 9", której swoją drogą nie zamierzam czytać.

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko, miałam dokładnie tak samo z "Hopeless" tej samej autorki. Ludzie wychwalali mi tę książkę pod niebiosa, a tu się okazało, że wywarła na mnie średnie wrażenie. Od tamtego czasu jestem też trochę zrażona do innych powieści Hoover :/
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam tej książki, ale też trafiałam na opinie, że ten tytuł okazał się rozczarowaniem. Ja czytałam November 9 Colleen Hoover i tę książkę zdecydowanie polecam, bo naprawdę mi się podobała, a teraz zabieram się za Margo Tarryn Fisher i mam nadzieję, że też mi się spodoba, a to Never Never to tylko taki wypadek przy pracy. ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj czuję podobnie jak ty że w pewnym wieku zaczyna się wymagać czegoś innego od książek. Jeśli chodzi o tę książkę trochę nie czytałam, ale miałam okazję czytać "hopeless" i byłam zauroczona. Kolejna część była jednak smutna i kompletnie do mnie nieprzemowila. Chyba wolę książki psychologiczne, bo czegoś uczą. Te new adult niestety nie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj czuję podobnie jak ty że w pewnym wieku zaczyna się wymagać czegoś innego od książek. Jeśli chodzi o tę książkę trochę nie czytałam, ale miałam okazję czytać "hopeless" i byłam zauroczona. Kolejna część była jednak smutna i kompletnie do mnie nieprzemowila. Chyba wolę książki psychologiczne, bo czegoś uczą. Te new adult niestety nie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Im więcej czytam recenzji 'Never Never' tym mniej chcę się za nią zabierać i ją czytać. ;P Fakt, na początku pojawiały się same wyśmienite recenzje, ale jeśli chodzi o wydawnictwo Moondrive, to niestety mam już ograniczone zaufanie względem ich recenzentów, ponieważ każda kolejna książka (czy to zła, czy to cudowna) cały czas jest zachwalana i ma taką reklamę, że można pozazdrościć. Niestety z treścią bywa różnie. A co do pani Hoover - najbardziej chyba mi się podobało 'Hopeless', a później 'Maybe Someday'. Reszta - bez szału.

    Pozdrawiam i zapraszam na najnowszą recenzję!
    'Przeznaczenie Violet i Luke-a'

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że fabuła nie ma sensu. Gdyby utrata pamięci była częścią czegoś większego, to pewnie czytałoby się to lepiej, a tak... Myślę, że po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie rozczarował odrobinę "Hopeless". Nie był oryginalny dla mnie, podobnie jak jak dla Ciebie "Never never". Myślę, że nie siegnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Po pierwsze Twoja recenzja nie jest chaotyczna, ja bynajmniej wszystko rozumiem (może temu, że sam mam na drugie imię chaos :p)
    Po drugie, wiesz, że jestem wielką fanką Pani Hoover ? :) Na tyle wielką, że wiedziałam już od dawna, że tej książki na pewno nie przeczytam ;) Zakochałam się w "Maybe Someday", "Hopeless" było poruszające ale już nie tak wspaniałe jak pierwsza książka... Dlaczego nie "Never, never". Od kiedy moja koleżanka, która również przeczytała pierwsze powieści autorki i była nimi zachwycona, oświadczyła mi, że "Never, never" jest bardzo przeciętne - nawet nie myślałam o tej książce.
    Strasznie mi przykro, że musiałaś trafić akurat na tę książkę. Mam nadzieję, że nie zrazisz się do autorki i dasz jej jeszcze jedną szansę. Celuj w "MAybe..." - nie zawiedziesz się. Znajdziesz tam konkretny problem i mega ładunek emocjonalny, analizy psychologiczne. Uwielbiam to!
    Ale wracając do książki. Powiem tak, mamy tu do czynienia z dwiema autorkami. Moim zdaniem rzadko się udaje taki zabieg. Pewne jest, że któraś włożyła w to więcej pracy, któraś mniej. Może miały zupełnie inne wizje i wyszło tak zupełnie bez sensu @_@ Możliwe jest, że Hoover nawet nie dotknęła tej powieści, po prostu użyczyła nazwiska i popyt rośnie. Może obie PAnie nie mialy z tym nic wspólnego. To nie nowość, przecież już Szekspir nie pisał sam swoich sztuk :D
    Ty mnie zabijesz za taki długi komentarz, ale teraz musisz to przeczytać :p
    Dodam jeszcze, że kto jak kto, ale ja Cię doskonale rozumiem, u mnie za chwilę znowu zacznie się to samo @_@ Aj te studia... aj ta pedagogika.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz jak opublikowałam to dopiero jestem przerażona rozmiarem mojej wypowiedzi :o

      Usuń
  18. Uwielbiam książki Colleen Hoover więc mimo wszystko, chciałabym przeczytać ta książkę ♥
    Nie zniechęcaj się do tej autorki, ona ma jeszcze inne, bardzo ciekawe książki (Jak np. Hopeless, czy November 9, które są moimi ulubionymi od niej) ♥

    pozdrawiam
    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzymam kciuki za Ciebie i wszystkie obowiązki które teraz masz na głowie, dasz radę ♥

    http://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda tak ogromnego rozczarowania lekturą. Znam częściowo twórczość Tarryn Fisher, z Colleen Hoover nie miałam natomiast do czynienia. Kiedyś z chęcią sprawdzę "Never, never" na sobie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Znowu Hoover -.- Nie czytałam żadnej jej książki i nie zamierzam. W kółko każdy o niej gada, przez co boje się otworzyć lodówke, że zaraz mi z niej wyskoczy O.o Ja również rzadko sięgam po książki tego typu, a jak już to po taki, które faktycznie wniosą coś do mojego życie, takie które skłonią mnie do przemyślen, a książki Hoover kompletnie takie mi się nie wydają :/ Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że są to po prostu schematyczne miłostki w których główni bohaterowie nie mogą ze sobą być przez całą książkę, a na końcu zdarza sie happy end i wszyscy żyli długo i szczęśliwie ;.; Nie! Zdecydowanie nie dla mnie. Nienawidzę schematycznych książek, a te na pewno takie są :p Dlatego możecie mnie bić, katować i nawet zabić, ale po jej książki nie sięgnę xD Przykro mi, że ciebie też ta książka nie zachwyciła :/ Ale będziesz miala nauczkę, by więcej nie sięgać po książki tej pani! xD Never, Never czytały również dwie moje znajome blogerki i je również ta książka nie powaliła :/ Mówiły, że była bardzo przeciętna :P
    No! A więc to chyba tyle co miałam do powiedzenia xD
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytając książki żyjemy podwójnie , Blogger