(15) OSTATNIA MIŁOŚĆ EDITH PIAF. CHRISTIE LAUME

Autor: Christie Laume
Tytuł: Ostatnia miłość Edith Piaf
Tytuł oryginału: Le dernier amour d'Édith Piaf
Tłumaczenie: Larysa Michalska-Guidon
Liczba stron: 288
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Marginesy
Kategoria: Biografia/autobiografia/pamiętnik

STRESZCZENIE
O ślubie czterdziestosiedmioletniej Edith Piaf z dwadzieścia jeden lat młodszym od niej pięknym Grekiem Theo było bardzo głośno. Podobnie jak o ich miłości. Niektórzy nie wierzyli w szczerość uczuć tego młodego fryzjera, który dzięki słynnej Piaf znalazł się nagle wśród wybitnych muzyków Paryża, a potem także u boku pieśniarki stanął na scenie, występując pod nadanym mu przez nią pseudonimem Sarapo. Jednakże większość wielbicieli ciężkiego doświadczonego przez los Wróbelka - jak z czułością nazywano Edith - cieszyła się jej szczęściem. Historię małżeństwa Piaf i Sarapo, od dnia poznania aż po ostatnie wspólne dni, opowiada Christie, siostra Theo. Jak pisze, u boku jej brata i w ich kochającej się greckiej rodzinie pieśniarka znalazła wszystko, za czym tęskniła.

MOJE PRZEMYŚLENIA
Będąc jakiś czas temu w bibliotece całkiem przypadkiem w moje ręce trafiła bardzo osobliwa książka. Mój wzrok przykuła przede wszystkim okładka przedstawiająca młodego, przystojnego mężczyznę, trzymającego za rękę starszą kobietę, wyglądającą niemal na staruszkę. Ogromnie mnie ona zaintrygowała i zaciekawiła, gdyż przecież takie historie nie zdarzają się na co dzień a poza tym książka ta zupełnie była mi nieznana. Postanowiłam zatem poświęcić jej więcej uwagi. Szybko się zorientowałam, że ''ową staruszką'' z okładki jest nie kto inny jak Edith Piaf a owym przystojnym młodzieńcem Theo Lamboukas bardziej znany jako Theo Sarapo. Jest to historia opowiedziana z perspektywy Christie - siostry Theo, o Edith Piaf, niegdyś bardzo popularnej, cenionej, rozchwytywanej i uwielbianej pieśniarki, której głos wzbudza zachwyt do dzisiaj i jej młodszego o 21 lat kochanka Greka Theo, którego poślubiła.


Bardzo pochłonęła i poruszyła mnie historia miłosna starszej kobiety i młodego mężczyzny chociaż wielokrotnie zastanawiałam się czy taka miłość w ogóle ma sens i czy przede wszystkim - jest możliwa? Na początku raczej sceptycznie podchodziłam do ich uczucia, delikatnie mówiąc nie dowierzałam w szczerość uczuć Theo, ponieważ w uczucia Edith nie można było wątpić. Theo był jednak młody, a kobieta, którą wybrał sobie na partnerkę była światową gwiazdą. Wszystko to wydawało mi się niebywale podejrzane.

Chociaż w dzisiejszych czasach poślubienie starszego o 20 lat mężczyzny nie jest żadnym problemem, tak niestety nieco inaczej patrzy się na taki związek kiedy to kobieta jest starsza o te 20 lat od mężczyzny. Zdania mogą być podzielone, ja osobiście się przyznaje, że nigdy nie byłam przekonana co do takiego związku, wydawało mi się to wręcz komiczne, bo co młody mężczyzna może widzieć w kobiecie tyle lat od siebie starszej? Z biegiem czasu, lub ściślej mówiąc z biegiem czytania moje postrzeganie znacznie się zmieniło i popatrzyłam na ich związek zupełnie inaczej.


Uwierzyłam w to, że Theo Sarapo naprawdę mógł kochać Edith Piaf i to nie ze względu dlatego, że pokładał w niej nadzieje na to, że pomoże mu się ona wybić... chociaż oczywiście krytycy mogli by się tu na pewno dopatrywać przyczyn zainteresowania tego młodego człowieka Edith Piaf. Na pewno wielu z nich uważało, że Theo - niezamożny, młody człowiek, nie mający przed sobą zbyt wielu perspektyw mógł uważać sławną Edith Piaf jako przepustkę do nowego, lepszego świata. Dlatego postanowił rozkochać ją w sobie i wykorzystać ją do rozwinięcia własnych skrzydeł. Sama przecież tak początkowo zakładałam. Rzeczywistość jednak była zupełnie inna. Dzięki tej książce zrozumiałam na czym polegała istota miłości pomiędzy Theo a Edith. Nie chodziło w niej zupełnie ani o pieniądze, ani o sławę. Opowieść ta rozwiała wszystkie moje początkowe błędne założenia i pozwoliła spojrzeć na tę cudowną parę w zupełnie inny sposób.


Theo, jak przed momentem wspomniałam, wywodził się z niezbyt zamożnej rodziny, a rodzice od jego urodzenia zakładali, że przejmie on po nich interesy i zostanie fryzjerem. Theo był uczuciowym i wrażliwym młodzieńcem i nie chciał sprawić przykrości swojemu ojcu, któremu naprawdę mocno zależało na tym, aby syn poszedł w jego ślady, dlatego zdecydował się zrezygnować ze swoich marzeń, a zająć się spełnianiem wyłącznie oczekiwań ojca. Nie poszedł do szkoły, która naprawdę go interesowała, niemal zapomniał o drzemiącym w nim talencie artystycznym. Z pewnością talent ten by zanikł gdyby w odpowiednim czasie nie zjawiła się w jego życiu Edith. Pieśniarka, niemal natychmiast podjęła się zadania wypromowania go i wyniesienia na szczyty sławy. Theo natomiast zakochawszy się w niej odnalazł w sobie potrzebne siły i odwagę, aby pierwszy raz w życiu przeciwstawić się ojcu i zawalczyć o własne marzenia. Przy boku Edith rozpoczął całkiem nowy rozdział, całkiem nowe życie, w które również bardzo szybko wciągnął swoją młodsza siostrę - Christie.


Będąc w połowie książki, zafascynowała mnie ona na tyle, że zaczęłam ''buszować'' po internecie w celu znalezienia jakiejś większej ilości informacji czy zdjęć. Znalazłam na youtube wiele ich wspólnych teledysków, ale szczególnie spodobało mi się ich wspólne wykonanie piosenki pod tytułem ''Czemu służy miłość''. Byłam doprawdy zachwycona, przyrzekam, że mogłabym ich słuchać godzinami! Nic dziwnego, że kiedyś byli tak rozchwytywaną i wielbioną para, byli wprost przeuroczy i naprawdę do siebie pasowali. Na nagraniach widać ich wzajemną miłość, ich gesty, spojrzenia, skupienie.. Na tę parę można by patrzeć bez końca - szczególnie kiedy zna się ich wspólną historię.


Edith była uroczą kobietą, zachowała młodzieńczą duszę i umysł, tryskała energią, zadowoleniem, szczęściem, siłą i witalnością, pomimo tego, że jej stan zdrowia nie był w najlepszej kondycji. Szczyciła się pięknym, mocnym jak dzwon głosem, który pomógł jej wyrwać się z patologicznego środowiska, w którym się urodziła a potem wychowała. Pieśniarkę jednak często dręczyły koszmary z przeszłości, i chociaż na co dzień uchodziła za silną, zdecydowaną i pewną swego kobietę, tak naprawdę w głębi serca nosiła wiele bolesnych wspomnień i doświadczeń.


Edith wielki zaufaniem i miłością obdarzyła Christie Laume - autorkę owej książki, młodsza siostrę Theo Sarapo, która wkrótce po ich ślubie razem z nimi zamieszkała. Bardzo często się zdarzało, że o 5 rano przysiadały przy kominku, podczas gdy wszyscy inni spali, i rozmawiały o przeszłości. Zwierzały się sobie i powierzały tajemnice, o których nigdy nikomu się nie mówi. Te poranne rozmowy niezwykle je do siebie zbliżyły. Christie Laume po latach postanowiła wszystkie swoje wspomnienia przelać na papier i wydać w formie książki. Kochała Edith niemal jak własną matkę i była jej ogromnie wdzięczna za to, co pieśniarka dla niej uczyniła. Autorka na koniec pisze: ''Chciałam w swojej książce opowiedzieć o tym, jak splotły się losy trzech osób: Piaf, Theo i moje. Wkraczałam w dorosłość w momencie, w którym Edith zbliżała się do końca swojego życia. (...) Każdy kto wchodzi w wiek dorosły potrzebuje przewodnika i Edith była nim dla mnie.''

Gorąco polecam tę książkę wszystkim moim czytelnikom, bo wywiera naprawdę ogromne wrażenie, pod którym jestem nadal. Nie kończy się ona jednak pięknym i szczęśliwym zakończeniem. Ale właśnie dlatego miłość Edith i Theo jest taka magiczna i wyjątkowa.

28 komentarzy:

  1. Ta historia pokazuje, że miłość rządzi się swoimi prawami. I nieważne, co myślą ludzie - ważne, że tak silne uczucie daje siłę dwójce ludzi. Chętnie przeczytałabym tą książkę i poznała historię Edith i Theo :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie, gdzie pojawiła się recenzja książki "W otchłani".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana powinnaś zdecydowanie częściej pisać, bo tęskniłam za tak dobrymi recenzjami!! ♥♥

    Książka wydaje się być naprawdę bardzo interesująca. Myślę, że skłoniłaby mnie do tego, by pobuszować tak jak Ty w internecie za zdjęciami i nagraniami bohaterów, a to sobie w książkach cenię-umiejętność poruszenia i zaciekawienia czytelnika do tego stopnia, że zacznie on działać na własną rękę.
    Mimo wszystko jestem dość sceptycznie nastawiona do miłości ukazanej na kartach tej powieści. Trudno mi uwierzyć w to, że Theo mógł darzyć Edith szczerym uczuciem i nie miał jej tylko za narzędzie, dzięki któremu osiągnąłby swoje zamiary.
    Może, gdy zdecyduje się sięgnąć po tę książkę zrozumiem ich miłość i dostrzegę uczucia chłopaka do tej kobiety.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Za książkami biograficznymi nie przepadam, ale przyznam, że zainteresowała mnie historia Edith i Theo. Może kiedyś uda mi się ją poznać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej nie zamierzam czytać, bo nie przepadam za biografiami :/
    Super nagłówek, coś mi się wydaje, że zmieniłaś go, albo naprawdę dłuuugo tu nie byłam :/ Szkoła naprawdę potrafi być nieznośna, ale jeszcze tylko grudzień i wolne :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie wolę czytać o nastolatkach, ale bardzo mnie zaciekawiłaś i chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę, ciekawie to brzmi :D Dawno już nie słyszałam o tak nietypowej historii! Niestety, ale nie ma teraz za bardzo czasu na czytanie, więc nieprędko zabiorę się za tę biografię :/
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie wiem, jak dla mnie to zbyt wielka różnica wieku. Kilka lat? W porządku, ale nie 20! Przecież on spokojnie mógłby być jej synem... Mi to się w głowie nie mieści, ale tak jak napisała dziewczyna wyżej - miłość rządzi się swoimi prawami, po prostu. Lubie takie biograficzne książki, choć rzadko do nich zaglądam.

    OdpowiedzUsuń
  8. biografia mnie nie bardzo kręci

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka, która skłania do sięgnięcia po więcej, musi być naprawdę dobrą książką. O Edith opowiadała mi kiedyś moja babcia, która jest nią zafascynowana. Choć nieczęsto sięgam po biografie, ta mogłaby mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale niesamowicie jestem nią zainteresowana.
    Chociaż nie lubię biografii, to po tą bardzo chętnie bym sięgnęła. Mam trochę uprzedzenia do związków, z tak dużą różnicą wieku, bo ludzi w takowym już poznałam i ciekawie nie było, niemniej jednak kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam szczerze, że mój stosunek do takich par jest dość sceptyczny i jakoś nie mogę się do tego przekonać, aczkolwiek nie mi jest oceniać ;)
    Tego rodzaju związku bardziej kojarzą mi się z uzupełnianiem siebie i silną potrzebą przyjaźni niż miłości partnerskiej.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę, mam nadzieję, że wpadnie w moje ręce, już ja się o to postaram. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz słyszę o tej książce czy też tych ludziach. Wydaje się dość ciekawa, mimo że nie wpada ona w moje gusta. Mimo wszystko zawsze warto spróbować czegoś nowego, więc czemu nie? :)

    Zapraszam na konkurs!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/12/zimowy-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Historia ta jest przykładem tego jak miłość wychodzi po za "schematy" (chociaż prawdziwa miłość nie uznaje schematów). Książka wydaje się być całkiem ciekawa,jeśli będę miał możliwość chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie czytałam biografii(i szczerze mówiąc nie przepadam za tym gatunkiem) ale twoja recenzja zainteresowała mnie na tyle by po nią sięgnąć - szczególnie że Piaf jest moją imienniczką :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie lubię książek biograficznych łatwiej łykam filmy z tego gatunku, ale ta historia naprawdę mnie poruszyła. Chyba będę musiała podejść do mojej biblioteki, tam też znaleźć można takie cudowne książki tylko trzeba dobrze poszukać :) a że miłość między osobami, których różnica wieku przekracza ponad 20 lat jest możliwa wiem, bo znam prywatnie takie związki :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie czytałam książki biograficznej. Ta, którą tu przedstawiasz wydaje się wyjątkowo interesująca, temat jest dosyć kontrowersyjny, nawet zdjęcia, które tu pokazałaś wywołują u mnie jakiś...sprzeciw? odrazę? Sama nie wiem:/ W każdym razie świetnie napisana recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj było głośno, było :) Jednak nigdy wcześniej jakoś na ten temat nie czytałam :) Fajnie że przygotowałaś taki wpis!
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Historia z pewnością piękna, ale totalnie nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie przepadam za książkami autobiograficznymi, więc chyba po nią nie sięgnę ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że dobry wybór kolejnej książki do zrecenzowania! Zachęcająca...
    Postaram się przeczytać, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Biografie może niezbyt mnie interesują, ale ta brzmi ciekawie. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię od czasu do czasu przeczytać jakąś biografię, ale Edith nie należy do osób, o których chciałabym jakoś szczególnie dowiedzieć się czegoś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Książki biograficzne nie należą do mojego ulubionego gatunku, choć ta wydaje się ciekawa :) Z pewnością przypadłaby do gustu mojej koleżance, ona kocha biografie :) Pozdrawiam cieplutko i czekam na więcej postów! <3 charlizerose.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znałam tej historii, a jest niesamowita... Trudno uwierzyć czasami w taką miłość i relację między tak różnymi ludźmi. Jednak nie mnie oceniać to, co ich łączyło, ale wygląda na to, że było to coś niezwykłego. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Miłość to miłość, największa broń, która potrafi zwalczyć wszystko xD Fajnie, że byli razem szczęśliwi, uważam, że każdy zasługuje na trochę szczęścia. Takie pary mogą być odbieranie różnie, ja też mam mieszane uczucia, ale kim jesteśmy, aby mówić innym z kim mają być, a z kim nie?

    OdpowiedzUsuń
  27. Jejuuu, o takiej książce jeszcze nie słyszałam. Mówi się, że wiek nie ma znaczenia, ale niestety często ktoś tym doświadczony ubolewa trochę nad tym, że jest młodszy bądź starszy od swojego partnera. Bardzo ciekawa książka i być może po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kocham biografię i to jeszcze tak niezwykłe! Myślę, że tak jak zakochałam się w Callas tak samo mogłabym pokochać Piaf.
    Czytając opis i recenzję również różne myśli przychodzą mi do głowy, jednak za chwilę je rozwiewasz. Rzeczywiście jeżeli Theo był człowiekiem z takimi cechami, myślę, że mógłby szczerą miłością obdarzyć nawet starsza kobietę.
    Chętnie sięgnę :)
    Pozdrawiam :*
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytając książki żyjemy podwójnie , Blogger