'' Trzeba iść przed siebie mimo wszystko. Na przekór wszystkiemu, co odbiera siłę. Na tym opiera się właśnie dobre życie. '' Recenzja książki '' Czas pokaże '' Anny - Ficner Ogonowskiej.

Julka wiedzie spokojne, uporządkowane życie, w którym nie ma miejsca na niespodzianki ani na nieprzewidziane zwroty akcji. Każdy dzień przebiega według utartego schematu, nie przynosząc żadnych zmian. Dziewczyna czuje się jednak spełniona, gdyż studiuje psychologię, kierunek, który ją satysfakcjonuje ale także udziela się jako wolontariuszka na oddziale onkologicznym dla dzieci i chociaż jest to trudne, bo wymaga wielkiej siły psychicznej i poświęcenia, nie poddaje się, ale z pasją niesie otuchę i radość najmłodszym pacjentom szpitala. Julia wie, że gdyby nie wiecznie narzekająca mama, która na każdym kroku uprzykrza jej życie, jak i również ciotka Klara, która zdawać by się mogło, żyje życiem wszystkich innych, tylko nie swoim, to czułaby się całkowicie szczęśliwa i niczego by jej nie brakowało. Trudno więc sobie wyobrazić, że na drodze Julki, dziewczyny , która nie czeka na miłość ani wcale za nią nie tęskni, nagle staje wyjątkowy mężczyzna . Jej życie wywraca się do góry nogami, jednocześnie burząc dotychczasową hierarchię rzeczy ważnych i najważniejszych. Owy mężczyzna szybko wysuwa się na pierwszy plan i staje się dla niej najważniejszym człowiekiem na świecie, którego już za żadne skarby nie potrafi się wyrzec. Niestety szybko też uświadamia sobie, że Łukasz jest ostatnią osobą, z którą może wiązać plany na przyszłość. Dla miłości nie ma jednak niemożliwego i jeśli ma się wystarczająco dużo sił , można wygrać walkę z każdym złem i z każdą przeciwnością stającą na drodze ku szczęściu.


 
Moje przemyślenia:
 
 '' W życiu każdego przychodzi kiedyś taki czas, że musi zawalczyć o swoje.''

Julka jest bohaterką, która pomimo swoich dwudziestu trzech lat, cały czas zmaga się z problemem nadopiekuńczej rodziny, stale podcinającej skrzydła . Każda jej decyzja, każde słowo, każde zachowanie jest dla nich złe i wymaga poprawek. Dziewczyna wręcz nie może się poruszyć, gdyż bezwzględnie ocenia się wszystko co robi, nie dając przy tym miejsca na swobodę i poczucie dorosłości. Z tego tez powodu, główna bohaterka za każdym razem, niemal z manią, zastanawia się co by powiedziała na to mama , albo jak oceniłaby to ciotka Klara. Nie wiem, czy potrafiłabym znieść taką sytuacje, kiedy moi bliscy wtrącają się w moje życie i dyktują mi co mam robić. To jest straszne, kiedy ktoś inny, ktoś kto nie jest Tobą , mówi ci, co jest najlepsze dla ciebie, a tak naprawdę nie ma bladego pojęcia na co tak naprawdę ty masz ochotę. I w tej książce głównie o to się rozchodzi - Aby umieć walczyć o siebie, o swoje pragnienia i marzenia, aby umieć postawić się i powiedzieć : Nie , to mnie nie satysfakcjonuje, dlatego postanawiam zrobić coś innego. Autorka cały czas stara się nam przekazać, że jeszcze nigdy nic dobrego nie wynikło z tego, kiedy słuchamy '' głosów obok '' (nawet jeśli te głosy to nasi krewni, których bardzo kochamy) zamiast zaufać sobie i posłuchać własnych myśli.

Każdy człowiek jest odrębną istotą, która musi być odpowiedzialna za swoje decyzje i zachowania. Każdy indywidualnie musi się zastanowić czego chce od życia i do jakich celów dąży, dlatego, jeśli cokolwiek chcemy coś doradzać innym, pamiętajmy aby robić to tylko w formie sugestii a nie przymusu. Julka niestety przez długi czas nie potrafi przeciwstawić się rodzinie ani ''odeprzeć ich ataków'', co dla mnie wydaje się niemal niemożliwe, bo ile można wysłuchiwać uwag na swój temat i nie zareagować na nie, tylko milczeć i dusić emocje w sobie? Bo Julka taka właśnie jest, gromadzi w sobie multum negatywnych uczuć i nigdy nie pozwala im się wydostać na zewnątrz . Ona uważa to za jedyny sposób, aby nie zwariować. Kiedy chce się sprzeciwić, robi to tylko w myślach, kiedy chce się odgryźć, wymyśla tylko odpowiedzi w głowie, nigdy nie ośmielając się ich wypowiedzieć. I to jest właśnie błąd. Kiedy coś nam się nie podoba, kiedy chcemy coś zmienić lub zwrócić komuś uwagę, nie możemy tego trzymać w sobie. Trzeba odezwać się. Bo jeśli tego nie zrobimy, wynik końcowy mimo wszystko zawsze jest taki sam. Dochodzi w końcu do wielkiej awantury, podczas której wyrzuca się z siebie słowa jak pociski nagromadzone przez wiele, wiele miesięcy lub lat i wtedy dopiero można niepotrzebnie wyrządzić sobie wzajemnie wiele krzywdy i przykrości . 

'' [...] Tylko o miłości nie chciała zapominać. Pragnęła ją mieć w swoim życiu. Bardzo chciała być zadowolona z siebie. I nie uciekać przed niczym. Już wiedziała, że układanie życia pod dyktando innych nie popłaca. Wiedziała, że żyć trzeba tylko własnym życiem. Nie cudzym. Życie innych należy zauważać, by żyć mądrze i nie uciekać od swego. Takie ucieczki się nie opłacają. Z miłością jest tak samo. Nie można od niej uciec, ponieważ nie można ukryć się przed czymś, co ma się w sobie. A ucieczka od siebie to dezercja najbardziej katastrofalna w skutkach. '' 

Łukasz, ordynator oddziału onkologicznego dla dzieci, staje się powodem, dla którego Julka pragnie zmienić swoje dotychczasowe życie. Poznaje go podczas wizyt na oddziale; jest wolontariuszką, pomagającą dzieciom zaakceptować smutną, szarą rzeczywistość szpitalną. Miłość jest bodźcem dla którego postanawia dokonać wielkiej przemiany swojej tłamszonej dotychczas osobowści. Doskonale wie, że jej rodzina nie zaakceptuje jej wyboru, gdyż po krótkim czasie okazuje się, że ukochany jest rozwodnikiem z dzieckiem. Dla głównej bohaterki jest to z początku trudne do zniesienia, ale nie ma miłości łatwej, bezproblemowej. Czas uczy ją tego , że wszystko da się zaakceptować, jeśli jest w tym miłość . Dla Łukasza postanawia stoczyć walkę z każdym argumentem przeciw. Sprzymierzeńca odnajduje w dobrodusznej ciotce Mariannie, która potrafi zawsze dodać jej otuchy i pocieszyć w najgorszych momentach. Julka zaczyna rozumieć, że do miłości nikt nie powinien się wtrącać, ponieważ, miłość dotyczy tylko tych dwóch stron wzajemnie zaangażowanych, nikogo więcej. Bardzo pomocny okazuje się w tej materii również jej brat, ksiądz, do którego wyjeżdża na wakacje do Rzymu, jak to jej mama określa ''alby wlał rozum do głowy naszej Julce''. Jak sie okazuje, brat nie zamierza powielać postępowania swoich krewnych, pozostawia swojej siostrze wolny wybór, jednak przestrzega, że jeśli ktoś decyduje się na miłość, to musi ponieść wielką odpowiedzialność za drugą osobę i trwać do końca, choćby niewiadomo co się działo. Bardzo podobała mi się postawa Janka, tylko on umiał podejść do problemu od właściwej strony. 

Julka ma wielkie szczęście w życiu, gdyż posiada przyjaciółke od serca, na której zawsze może polegać. Są jak bratnie dusze, wspierające się nawzajem. Razem uczą się do testów, razem spędzają przerwy pomiędzy wykładami, razem zatrudniają się jako sprzątaczki u pewnego małżeństwa. Kiedy jednak na drodze przyjaciółek staje Łukasz, ponieważ obydwie sa wolontariuszkami w tym samym szpitalu, ich przyjaźń zostaje wystawiona na niemałą próbę. Jeden facet, dwie dziewczyny. Nela pierwsza zakochuje się w ordynatorze, jednak kiedy zauważa, że Łukasz ogląda się za jej przyjaciółką, ogarnia ją uczucie zazdrości, której nie potrafi okiełznąć. Od dawien dawna wiadomo, że facet może złamać najwierniejsze przyjaźnie, w tym przypadku jednak na szczęście lojalność nie pozwala Neli trwać w kłamstwie. Jest na tyle uczciwa, że potrafi przyznać się do błędu i wyznać przyjaciółce całą prawdę. Nigdy nie wiadomo jednak do końca jakimi ludźmi są nasi przyjaciele, warto mieć się zawsze na baczności, gdyż to czy dana osoba naprawdę jest nam przychylna, można rozpoznać właśnie w takich kryzysowych sytuacjach . 
Książkę oceniam ( w skali 1-10) na 7. Powieść liczy sobie ponad 700 stron także z obawą zabierałam się do czytania, bo jak to zwykle bywa z takimi grubymi książkami, w połowie fabuła zaczyna nudzić i ma się ochotę sięgnąć po coś ''świeższego''. W tym przypadku było jednak tak pół na pół, gdyż owszem była interesująca, ale nie aż tak, żebym była w stanie naprawdę wgłębić się w lekturę i odczuwać przy tym jakąś przyjemność. Więc wydaje mi się , że ''Czas pokaże'' to książka na jeden raz , do której nie będę więcej wracać .

2 komentarze:

  1. '' [...] Tylko o miłości nie chciała zapominać. Pragnęła ją mieć w swoim życiu. Bardzo chciała być zadowolona z siebie. I nie uciekać przed niczym. Już wiedziała, że układanie życia pod dyktando innych nie popłaca. Wiedziała, że żyć trzeba tylko własnym życiem. Nie cudzym. Życie innych należy zauważać, by żyć mądrze i nie uciekać od swego. Takie ucieczki się nie opłacają. Z miłością jest tak samo. Nie można od niej uciec, ponieważ nie można ukryć się przed czymś, co ma się w sobie. A ucieczka od siebie to dezercja najbardziej katastrofalna w skutkach. ''

    Ojej jakie piękne słowa z którymi zgadzam się w 100 procentach! Już samo czytanie Twojego postu jest wzruszające :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 700 stron to dużo, ale warto spróbować i myślę, że to zrobię. Taka życiowa książka chyba
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytając książki żyjemy podwójnie , Blogger