''No matter where you are, or who you're with, I will always honestly, truly, completely love you.'' Recenzja książki ''Love,Rosie'' Cecelii Ahern.

Autor : Cecelia Ahern
Tytuł: Love,Rosie
Tytuł oryginału: Where Rainbows End
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 512
Kategoria: Literatura obyczajowa i romans
Blurby: ''Wzruszająca opowieść o przyjaźni i miłości.''
Streszczenie 
Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni, razem dorastają i przeżywają wszystkie najważniejsze życiowe zwroty akcji. Los zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alex'a przeprowadzają się z Irlandii do Ameryki i chłopiec jest zmuszony przenieść się tam razem z nimi. Kiedy dorasta rozpoczyna w Bostonie studia medyczne, a z Rosie utrzymuje jedynie kontakt listowny i internetowy. Mimo, że wydają się być sobie przeznaczeni, na ich wspólnej drodze do miłości wciąż pojawia się wiele przeszkód, które próbują złamać ich piękną przyjaźń. Czy magiczny związek dwojga ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziła by się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex odważą się ją wykorzystać? 

''Love,Rosie'' to bogata w wielkie emocje oraz nieprzewidziane sytuacje słodko-gorzka opowieść o skomplikowanej relacji między dwójką młodych ludzi, która została rozpisana na kilkanaście lat, dwa kontynenty oraz dziesiątki uczuciowych wzlotów i upadków. To historia Rosie Dunne i Alex'a Stewart'a, którzy bardzo mocno się kochają, ale coś ich nieustannie od siebie odciąga, jakby los nie chciał, żeby byli razem.''

Moje przemyślenia 

''Czasami najlepszą rzeczą dla ciebie jest ta, która znajduje się pod twoim nosem.'' 

Książka poruszyła najwrażliwsze struny mojego serca. Zapadła głęboko w pamięć, pozostawiając po siebie cudowne uczucia, emocje i wrażenia. Nie czytałam chyba nigdy nic równie pocieszającego, nic równie podnoszącego na duchu, nic równie pouczającego. Razem z Rosie przeżywałam jej utajoną miłość do Alex'a, rozumiejąc ją doskonale i przekonywałam się, że życie lubi iść własnym torem, nie zważając na nasze zachcianki i prośby. Życie potrafi dać ''niezłego kopa w dupę'', stawia przed nami mnóstwo przeszkód, które trzeba pokonać aby żyć dalej. Dzięki Rosie zrozumiałam wiele rzeczy: co by się nie działo, nie wolno się poddawać, nie wolno stać w miejscu, trzeba iść na przód, wstawać każdego dnia rano i radzić sobie z przeciwnościami z wysoką podniesioną głową, choć czasem wszystko wydaję się być beznadziejne. A miłość... nikt nie powiedział, że na każdego z nas czeka odwzajemniona, spełniona miłość, że zdobędziemy ''tego wyśnionego, ukochanego, jedynego''. Rosie musiała pogodzić się z myślą, że jej najlepszy przyjaciel, Alex, nigdy nie odwzajemni jej uczuć, że nigdy nie będą razem i jedyne co będzie jej wolno to przyglądać się jego życiu z oddali, patrzeć na jego żonę, dzieci... i jednocześnie spełniać rolę oddanej przyjaciółki, powierniczki. Bardzo trudne zadanie dla kobiety, która kocha. Wręcz niewykonalne! Alex borykał się z podobnym problemem, lecz również nie był na tyle silny aby wyrazić swoje uczucia, bo po pierwsze zanim je sobie uświadomił był już w związku małżeńskim z inną kobietą, a po drugie bał się reakcji Rosie i tego, że przez takie wyznanie ich przyjaźń na zawsze przestanie być taka jak do tej pory. Wzajemnie więc cierpieli, nie wiedząc o uczuciach drugiej osoby! Przerażające! 

Alex, Alex, Alex... to bohater, którego pokochałam całym sercem od pierwszej kartki (czyli kiedy miał 5 lat!). Jest pierwszy na liście moich książkowych westchnień i nic już tego nie zmieni. Od małego chłopca do późnych lat robił charakterystyczny dla siebie błąd: zamiast ''WIEM'', zawsze pisał ''WJEM'', co bardzo mnie bawiło. Od początku myślałam, że obydwoje nie będą mieć zbytnich trudności w odnalezieniu dróg do swych serc, gorzko się jednak pomyliłam, bo przeszkody tylko się napiętrzały!. Pierwszą z nich był wyjazd Alexa do Bostonu. Może nie było by to aż taką tragedią, ponieważ Rosie szybko się zreflektowała i postanowiła wyjechać za Alexem i podjąć studia na bostońskiej uczelni. I gdyby nie ten feralny bal absolwentów, na którym Rosie zaszła w ciążę z kompletnym idiotą, Brianem Marudą, ich losy już wtedy mogły potoczyć się inaczej. Rosie zrezygnowała ze studiowania i pozostała w Irlandii. Alex zatem po niedługim czasie zakochał się w koleżance ze swojej grupy studenckiej, Sally. Przeklinałam go za bezmyślność i podejmowanie błędnych decyzji kiedy ogłosił, że zamierza się z nią ożenić. I to pomimo tego, że zaczął czuć niepewność względem Rosie, oboje bowiem doświadczyli ''owej ciszy'', która nagle zapadła między nimi podczas rozmowy kilka dni przed ślubem. Niestety wszystko na nic! Rosie uświadomiła sobie swoje uczucia, ale Alex wciąż nie był do końca przekonany. Miałam ochotę porządnie nim przetrzepać! 


Dziewczyna czekała na niego całymi latami i przed nikim nie potrafiła się otworzyć na tyle, aby przyznać, że ma nadzieje na jego powrót. A kiedy w końcu poznała Greg'a i wyszła za niego za mąż, wtedy Alex oznajmił rozpad swojego małżeństwa! Co za ironia losu!. Szału dostawałam przy czytaniu tej książki, zastanawiałam się dlaczego oboje wszystko tak utrudniają? Kiedy Alex zorientował się, że Greg zdradza Rosie, w porę się opamiętał .. napisał do niej list, w którym wyznał jej swoje uczucia... niestety! List dostał się w ręce Greg'a i nie doszedł na czas do właściwej adresatki. Wtedy mniej więcej dałam za wygraną... zrozumiałam, że ich miłość naprawdę nie może się udać. 

Rosie była kobietą bardzo dzielną, nie poddającą się, idącą twardo na przód. Sama poradziła sobie z wychowaniem córki, udało jej sie zdobyć dyplom hotelarstwa, który zawsze pragnęła posiąść i chociaż nie układało jej się przez długi czas w życiu zawodowym jak i miłosnym to nigdy nie załamała się do tego stopnia, aby wpaść w depresję. Szczególnie przykro mi było patrzeć na jej samotność, przez co przymykało się oko na jej ''ogólne narzekanie na wszystko''. Miała na szczęście bliskie osoby, na które zawsze mogła liczyć: Ruby, Stephanie oraz rodziców. Z Rosie każda z nas powinna brać przykład. Ale żadna z nas nie chciała by być na jej miejscu. Może tylko pod jednym względem. Alex. Wymarzony przyjaciel, godny pozazdroszczenia. Rzadko można spotkać tak głęboką, życzliwą i lojalną relację oraz więź.

Każdy bohater w powieści miał konkretny udział w historii życia Alexa i Rosie. Szczególnie podobała mi się postać Ruby, szalonej przyjaciółki Rosie, która zawsze umiała rozładować tragiczną sytuację zabawnym komentarzem. To właśnie ona wciąż jej powtarzała ''- przestań czekać na Alex'a. On ma żonę i dziecko...''. Jedną z milszych bohaterek była tez Katie, córka głównej bohaterki, która w momencie dorastania ujawniała podobieństwo charakteru do swojej matki. Jednym z bardzo smutnych momentów była śmierć rodziców Rosie, lecz gdyby nie to, Greg nigdy nie zdobyłby się na to, aby zwrócić swojej byłej żonie list sprzed dziesięciu lat, zagubiony list od Alexa . 

Podsumowując książkę oceniam ( w skali 1-10 ) na 10. Na samym początku książka w formie listów, liścików, zaproszeń, wizytówek, sms'ów i czatowania, nie przekonywała mnie, ponieważ wydawało mi się, że w ten sposób, nie jest się w stanie przekazać wszystkich niezbędnych informacji aby dobrze zrozumieć powieść. Lecz jednak byłam w błędzie, gdyż taka forma książki pozwoliła mi bliżej poznać głównych bohaterów, co za tym idzie, bardziej pokochać Alex'a, za jego ''wjem'' jak i troskliwość, opiekuńczość względem Rosie i swoich dwóch synów. Jestem pewna, że wielokrotnie będę jeszcze w przyszłości czytać ''Love, Rosie''. Alex i Rosie to coś więcej niż zwykli bohaterowie literaccy, to ''żywe istoty'', które są mi niezwykle drogie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Czytając książki żyjemy podwójnie , Blogger