(25) SŁOWIK. KRISTIN HANNAH

Autor: Kristin Hannah
Tytuł: Słowik
Tytuł oryginału: The Nightingale
Tłumaczenie: Barbara Górecka
Liczba stron: 560
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Świat książki
Kategoria: Historyczna

STRESZCZENIE
Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać i doświadczenie. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności. Vianne, opuszczona przez zmobilizowanego męża pozostaje w domu wraz ze swoją ośmioletnią córką, wkrótce jednak się okazuje, że dołączy do nich ktoś jeszcze. Nieproszony gość, którego nikt się nie spodziewa. Isabelle tymczasem włącza się do ruchu oporu, nie bacząc na niebezpieczeństwa i karę śmierci, jeżeli jej sabotażowe działania wyjdą na jaw. Fascynująca opowieść o kobietach, które znalazły w sobie siłę, aby walczyć o niepodległość kraju, o własną niezależność i przyszłość dzieci. 

Mężczyźni zawsze sądzą, że wojna dotyczy tylko ich.

MOJE PRZEMYŚLENIA
Po raz kolejny przekonałam się, jak bolesne piętno odcisnęła wojna na ludziach i jak wiele istnień ludzkich poniosło przedwczesną śmierć. W ''Słowiku'' temat śmierci to rzecz na porządku dziennym, spotykamy się z nią w najmniej spodziewanych momentach, nigdy nie możemy być pewni tego, co za chwilę się wydarzy, czy w jakie kolejne tarapaty wpadną bohaterowie. Podczas czytania miałam wciąż napięte nerwy, przeżywałam wszystkie wydarzenia tak, jakbym sama w nich uczestniczyła, wciąż nie mogłam odetchnąć, bo bohaterowie, z którymi tak się związałam i których pokochałam, żyli w tak bardzo niebezpiecznym świecie, że nic nie mogło być pewnym, a każda kolejna sekunda stała pod znakiem zapytania. Moje serce rozrywało się na kawałeczki a dusza ściskała się z żalu. 

Jeżeli moje długie życie czegoś mnie nauczyło, to tego, że miłość pokazuje nam, kim chcemy być, wojna zaś - kim jesteśmy.

Kristin Hannah tchnęła w swoją powieść magię, gdyż w momencie zasiadania książki, niemal wpada się w tę historię jak w otchłań bez dna. Czytelnik staje się niemal niewolnikiem papierowych stron. Uwielbiam książki, które sprawiają, że całkowicie mogę stracić poczucie czasu i orientację w rzeczywistości i przenieść się w zupełnie inny świat oraz na chwilę stać się inną osobą. Niewielu autorów ma talent do tworzenia historii tak autentycznych, i tak wiarygodnych, tak samo jak i niewielu umie tworzyć tak klimatyczną atmosferę, z którą trudno się rozstać... 

Autorka swoją opowieść umieściła w czasach II wojny światowej, na terenie okupowanej przez Hitlerowców Francji. Zwraca szczególną uwagę na zmiany jakie zachodzą w państwie, zwłaszcza na małej wsi, gdzie mieszkają główne bohaterki. Wspomina o wciąż doskwierającym głodzie, zimnie, wciąż wszechobecnych zielonych mundurach, samolotach i kolaborantach, czyli Francuzów wydających własnych rodaków, przede wszystkim jednak opisuje tragiczną sytuację Żydów, żółte gwiazdki, poniżanie, deportacje... 

Kiedy jednak spojrzeli na siebie, zrozumieli, że jest coś gorszego od pocałunku z niewłaściwą osobą. To pragnienie tego pocałunku.

To co jednak najbardziej mnie zadziwiło, i zaintrygowało jednocześnie to to, że Kristin Hannah nie do końca w złym świetle przedstawiła naród niemiecki, zwłaszcza jednego człowieka, którego tutaj jednak tożsamości nie mogę zdradzić. Ten człowiek, działający na usługach Hitlera, wypełniający jego rozkazy i żądania pozostał ludzki: nie obce mu były uczucia takie jak współczucie, żal, cierpienie, smutek, honor, szacunek do każdego człowieka czy miłość... Wzbudził on we mnie chyba najwięcej uczuć, gdyż był żywym dowodem na to, że nie wszyscy Niemcy byli żądni morderstw i krwi. Wielu z nich było zwykłymi ludźmi, którzy po prostu pragnęli tak jak wszyscy zakończyć wojnę i powrócić do domów. Jest on bohaterem, którego działania i czyny głęboko utkwiły mi w pamięci i kto wie, czy nie był on postacią, na której pojawienie się na stronach książki najbardziej czekałam?

Vianne i Isabelle, to dwie siostry, główne bohaterki powieści, które więcej dzieli, niż łączy. Starsza o 10 lat Vianne, wciąż widzi w swojej młodszej siostrze dziecko, nieodpowiedzialne, gwałtowne i impulsywne, podczas gdy ona sama jest mężatką i matką ośmioletniej córki. Isabell z kolei wciąż nie może odnaleźć własnego miejsca na świecie, a dzieciństwo kojarzy jej się głównie ze śmiercią matki, z samotnością i odtrąceniem przez najbliższe osoby. Obie siostry spotykają się po latach podczas trwania II wojny światowej i chociaż nie ma czasu na naprawianie bolesnych błędów i pomyłek z przeszłości, próbują zawrzeć nieme porozumienie i zgodę. 

- Mam nadzieję, że nigdy się nie dowiesz, jaka jesteś krucha, Isabelle.
- Nie jestem krucha - zaperzyła się.- Wszyscy jesteśmy, Isabelle - powiedział z cieniem uśmiechu. - Tego właśnie uczy nas wojna.

Każda z nich na swój własny sposób postanawia walczyć nie tyle co o siebie, co o najbliższe osoby, a nawet o cały kraj. Zbuntowana Isabelle włącza się do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Jest ona bohaterką niezwykle odważną, silną i zdeterminowaną, której nic nie jest w stanie złamać ani powstrzymać w zamierzonych celach. Najważniejszą dla niej wartością jest wolna Francja, nawet jeżeli przyjdzie jej tę wolność odkupić własną śmiercią. To właśnie działania Isabel najbardziej zszargały mi nerwy, to właśnie jej postać wywoływała największą burzę emocji, wstrząsów i napięć. Podejmowane przez nią działania i zadania wciąż wywoływały niepokój, w okół tej bohaterki roznosiła się nieprzerwanie aura grozy i niepewności. 

Vianne z kolei jest typową kobietą, bojaźliwą i lękliwą, nie potrafiącą sprzeciwić się okupantowi czy odmówić wykonania jego polecenia. Nie potępiam jej zachowania, mimo, że niekiedy zostawała przedstawiana w niekorzystnych sytuacjach, które mogły wzbudzać w czytelniku oburzenie czy niezrozumienie. Doskonale ją rozumiałam, jej strach i rozpacz, walkę o zdobycie pożywienia, uchronienie swojego dziecka z dala od zbrodniczego świata. Wojna zmienia ludzi, nikt kto ją przeżył nie jest już takim samym człowiekiem i odnosi się to nie tylko do walczących żołnierzy, ale także do zwykłych ludzi. W Vianne w pewnym momencie dokonuje się zasadnicza zmiana, która znacząca wpływa na dalszy bieg historii. 

To nie boli, powtarzała w duchu, to tylko moje ciało. Nie mogą tknąć mojej duszy. 

''Słowik'' to opowieść, którą czyta się w jeden wieczór i kawałek nocy. Chociaż akcja toczy się w niebezpiecznych i nieprzyjaznych czasach, to przyciąga tajemniczym magnezem, sprawiając, że nie ma się ochoty opuszczać świata Vianne i Isabelle. Każda z tych kobiet przedstawia inny punkt widzenia na wojnę, inne podejście do problemów, inny sposób działania. Uwierzcie mi, ta książka złamie wasze serce i wyciśnie wiele łez. Zachwyca i zapiera dech. Każdy powinien poznać tę historię. 

5 komentarzy:

  1. Och, książka już na mnie czeka, a weekend się skończył :(
    Jestem niezmiernie ciekawa co czeka bohaterki w czasie 2WŚ. Lubię poznawać książki o wojennej tematyce. Są żywe, wypełnione odwagą i miłością. Myślę, że tutaj tego doświadczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki historyczne to taki gatunek, który omijam szerokim łukiem, chyba zostało mi to jeszcze z czasów szkolnych, kiedy nie cierpiałam właśnie historii:/
    Jednak ta książka wydaje się być bardzo ciekawa, szczególnie intryguje mnie ten tajemniczy mężczyzna chmmm;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę bardzo dobra recenzja. Strasznie zachęciłaś mnie do tej książki, chociaż szczerze mówiąc, miałam się na razie za nią nie ruszać.
    W każdym razie, podoba mi się Twój styl pisania :) ♥

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  4. Ksiązka mnie oczarowała i jeszcze te cytaty <3 magia!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dłuższego już czasu słowik czeka na mnie na półce, a ja wciąż nie mam czasu po niego sięgnąć! Muszę to wreszcie uczynić, narobiłaś mi apetytu! :)
    Pozdrawiam! włóczykijka z imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytając Książki Żyjemy Podwójnie , Blogger