(3) ''Gwiazd naszych wina'' - o chorobie, która odbiera życie, ale nie odbiera prawa do miłości. Rak - dramat nastoletniego życia. Poznajcie Hazel Grace i Augustusa Watersa, którzy twierdzą, że świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń.

Życie Hazel Grace Lancester nie przypomina życia typowej nastolatki. Niekończące się wizyty w szpitalach, tomografie, przyjmowanie i testowanie nowych leków, problemy z oddychaniem oraz zawsze nieodłączny element: ciągła niepewność i niepokój co będzie za godzinę. Dziewczyna choruje na nowotwór tarczycy z przerzutami do płuc, dlatego nie może rozstawać się ze swoją butlą tlenową, a także nie jest w stanie sprawnie się poruszać; każde schody czy zbyt długa wędrówka to dla niej wielkie wyzwanie. Pewnego dnia, na spotkaniu grupy wsparcia dla chorych nastolatków, poznaje Augustusa, niewiele starszego od siebie chłopaka. Między nastolatkami szybko zawiązuje się nić porozumienia, która z czasem przeradza się w silną więź, nie mającą nic wspólnego z dziecięcym zauroczeniem.



"– Jestem... jestem jak... Jestem jak granat. Mamo, jestem granatem, który w pewnej chwili wybuchnie, więc chcę zminimalizować ofiary, rozumiesz?''



Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się czytać książki, której za główny problem uchodziłby rak. ''- Bo książki o raku to lipa'' - jak powiedziała by teraz Hazel Grace, więc może dlatego zawsze omijałam je szerokim łukiem. ''Gwiazd naszych wina'' to pierwsza powieść o takiej tematyce, która wpadła mi w ręce i po jej przeczytaniu mam teraz w głowie istny chaos, który można by określić zarówno pozytywnym jak i negatywnym.  Pozytywnym, bo książka okazała się tak dobra pomimo mojego początkowego chłodnego podejścia do niej, negatywnym, bo zakończyła się tak nieoczekiwanie inaczej niż z początku sobie wyobrażałam. Chociaż choroba uchodzi za temat, który chce się zawsze omijać, bo przecież nikt nie ma ochoty czytać dołujących i negatywnych książek, które mogłyby wywierać złe emocje, tak w tej powieści John Green udowadnia nam, że chociaż tematem przewodnim jest rak, tak bohaterowie, którzy na tego raka chorują, pozostają normalnymi ludźmi takimi jak my - z osobowością, z marzeniami i z nadziejami. Bo rak przejmuje we władanie nasze ciało, ale nie odbiera nam naszego ''Ja''.



''- To jak brzmi twoja historia?
- Już ci ją opowiedziałam. Zdiagnozowano u mnie...
- Nie, nie historia choroby. T w o j a historia. Zainteresowania, koniki, pasje, dziwne fetysze i tak dalej.
- Hm.
- Nie mów mi, że należysz do tych ludzi, którzy stają się własną chorobą. Znam wielu takich. To przygnębiające.
- Nie jestem zbyt niezwykła.
- To założenie odrzucam od razu. Pomyśl o czymś, co lubisz. Co pierwsze przychodzi ci do głowy?''




Autor powieści przedstawia nam Hazel Grace i Augustusa Watersa, dwójkę nastolatków, którzy nigdy nie zadają pytań: ''dlaczego akurat mi się to przydarzyło? Dlaczego akurat ja spośród miliona innych nastolatków zostałem/am potraktowany/a przez los tak okrutnie?''. Ze spokojem i opanowaniem przyjmują z pełną akceptacją wszystko co ich spotyka. Bez narzekań, bez histerii, bez napadów wściekłości. Zdają sobie sprawę z tego, że ich dni są policzone, ponieważ śmierć lub nawrót choroby mogą nadejść w niespodziewanym momencie, dlatego starają się wykorzystywać każdą chwilę życia, nie na skargi i utyskiwanie się nad sobą, tylko na to, aby przeżyć jak najwięcej pięknych chwil. Nie znoszą kiedy inni ludzie litują się nad nimi, bo to oznacza, że uważają ich za gorszych, takich, którzy nie należą już do społeczeństwa, a są jedynie chorymi osobnikami, które wciąż potrzebuję opieki i pomocy drugich ludzi.

Swoją chorobę traktują niemal z lekceważeniem, zawsze wykorzystując okazję aby mówić o niej w ironizujący sposób, czego przykładem może być poniższa wypowiedź Augustusa Watersa, jednego z głównych bohaterów, kiedy na spotkaniu grupy wsparcia zostaje poproszony o przedstawienie się.



'''– Nazywam się Augustus Waters. Mam siedemnaście lat. Półtora roku temu zawarłem przelotną znajomość z kostniakomięsakiem.''



Gus jest niesamowicie pozytywną postacią w ''Gwiazd naszych wina'', bez której powieść straciła by dużo na swojej fenomenalności. Pomimo strasznie rzucającego się w oczy wyidealizowania przez autora (bosko przystojny, zawstydzająco inteligentny i błyskotliwy) pozostaje człowiekiem, którego chce się podziwiać i naśladować. We wszystkim co wydaje się beznadziejne i tragiczne, potrafi zawsze znaleźć pozytywną stronę i pocieszyć swoich bliskich, w sposób jaki oni najbardziej tego potrzebują. Przyjaźni się z Issaciem, który choruje na raka oczu i grozi mu całkowita ślepota. Gus nie opuszcza go w trudnych czasie i wspiera go poprzez swoje bystre i rezolutne uwagi. Głównym zmartwieniem Augustusa jest ''zapomnienie'' - przeraźliwie boi się myśli, że mógłby umrzeć wcześniej niż zdoła zasłynąć czymś szczególnym, co przyniosło by mu po śmierci pamięć, nie tylko wśród swojego otoczenia, ale na całym świecie. Uwielbia symbolikę, metafory (Gusa może rozpoznać po niezapalonym papierosie w ustach, któremu nadał własny sens metaforyczny) i wszelkie zagadki dotyczące wszechświata i życia po śmierci. Jednocześnie potrafi być czułym i kochającym chłopakiem, który nie boi się poświęcić najbliższej osobie i pomóc jej w realizacji marzeń. To dzięki niemu Hazel wychodzi ze swojej ''domowej skorupy'' i nabiera ochotę na samorealizację, o której wcześniej bała się myśleć.



- Czasami ludzie nie rozumieją wagi obietnic, gdy je składają - wyjaśniłam.
Isaac spojrzał na mnie ze zdumieniem.
- No jasne, oczywiście. Ale i tak należy ich dotrzymywać. Na tym polega miłość. Miłość to dotrzymywanie obietnic wbrew wszystkiemu.



Hazel, przed spotkaniem swojej największej i jedynej miłości, jest spokojną i zrównoważoną nastolatką, najchętniej przebywającą w domowym zaciszu, z książką w rękach. Czyta bez końca wciąż jedną i tę samą powieść, która jest dla niej niezwykle droga ze wzgledu na jej podobieństwo do głównej bohaterki. Niestety ukochana książka nie ma zakończenia, co szczególnie ''gryzie'' dziewczynę, która ze wszystkich sił pragnie dowiedzieć się jak potoczyły się losy ulubionych bohaterów. Ze względu na chorobę nie uczęszcza do normalnej szkoły, co za tym idzie grono jej przyjaciół jest bardzo ograniczone. Hazel nienawidzi współczujących spojrzeń swoich dawnych przyjaciół, których czasem spotyka oraz niezręcznych chwil, które zapadają podczas rozmowy, tak jakby ją i jej rozmówcę dzielił nieprzebyty most...którym jest rak. Dlatego też stara się ograniczać swoje kontakty ze zdrowymi rówieśnikami. Dziewczyna przez swoją chorobę czuje się inna od pozostałych, wyobcowana, dlatego nie chce brać udziału w życiu zwyczajnych ludzi.



- Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz - powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. - A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał.



To co najbardziej zadziwiło mnie w powieści to miłość pomiędzy Augustusem i Hazel. Chociaż miłość zawsze jest taka sama, a uczucia wyraża się w sposób znany nam wszystkim doskonale, tak mimo wszystko Hazel i Gus odbywają ją w inny, bardziej złożony i przede wszystkim nad wiek dojrzały sposób. Na pewno wpływ ma na to rak, który nastawia psychikę młodych ludzi na to, aby doceniali każdą chwilę, każdy dzień spędzony razem, bo nigdy nie wiadomo ile jeszcze tych dobrych dni im pozostało. Oboje są ze sobą ''na dobre i na złe'', akceptują siebie w najtrudniejszych wyzwaniach natury fizycznej i emocjonalnej. Choroba ma to do siebie, że zawsze stawia ludzi w upokarzających i żałosnych sytuacjach, których normalnie wstydziliby się, a nad którymi nie są w stanie zapanować. ''Gwiazd naszych wina'' pokazuje nam obraz prawdziwej miłości, takiej, która akceptuje drugiego człowieka nawet w jego najgorszym położeniu, nie odwraca się z obrzydzeniem i nie zostawia go w potrzebie.

Podsumowując książkę oceniam (w skali 1-10) na 7. Serdecznie polecam ją przeczytać wszystkim którzy jeszcze tego nie zrobili, gdyż naprawdę warto.



"– Kocham cię – powiedział cicho.
– Augustusie...
– Naprawdę. – Wpatrywał się we mnie, a ja widziałam, jak w kącikach jego oczu pojawiają się zmarszczki. – Zakochałem się w tobie i nie zamierzam sobie odmawiać prostej przyjemności wyznania prawdy. Kocham cię i wiem, że miłość jest tylko wołaniem w próżni, a zapomnienia nie da się uniknąć, że wszyscy jesteśmy skazani i nadejdzie dzień, kiedy cały nasz wysiłek obróci się w pył, wiem, że słońce pochłonie jedyną ziemię, jaką mamy, a ja cię kocham."




SENTENCJE I CYTATY
(kliknij w obrazek)





FILM

Na podstawie książki, nagrano również film, o oryginalnym tytule ''The fault in our stars''. W postać Hazel wcieliła się Shailene Woodley, a Augustusa odegrał Ansel Elgort.














37 komentarzy:

  1. Książka piękna, niezwykle wzruszająca... Świetna recenzja skłaniająca do czytania :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To jedna z ważniejszych książek w moim życiu.Miło czytać tak dobrą recenzję książki,która tyle dla mnie znaczy.
    Pozdrawiam serdecznie i obserwuję ☺
    thebooksandclouds.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna recenzja, zachęciłaś mnie do obserwacji Twojego bloga :-)
    Ja... tak, nie czytałam jej. Wiem, że to dziwne, skoro przez tyle lat szał na Greena wciąż się utrzymuje, ale najpierw zostałam zaspoilerowana i straciłam na nią ochotę, a potem jakoś nie układało mi się na jej zakup. Na szczęście przyjaciółka pożyczy mi ją we wrześniu, także... oby mi się spodobała :)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Wszystkich jasnych miejsc" Jennifer Niven! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam tę książkę, jest to pierwsza książka, po którą sama sięgnęłam i tego nie żałuję ;) mogłabym ją czytać w kółko ;*
    pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz, zaobserwujesz xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jak i film są mega smutne, jedna uczą wielu ważnych rzeczy. Przekazują na swój sposób mądrości.
    Mimo, że ksiażka nie przypadła mi, jest naprawdę mądrze napisana.
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tę książkę parę lat temu, i jak dotąd jest jedną z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek miałam okazję przeczytać. Nawet uroniłam przy niej łezkę, chociaż nie należę do osób, które łatwo się wzruszają. Film też mi się bardzo podobał, chociaż i tak nie mógł się równać z książkowym pierwowzorem.
    Pozdrawiam cieplutko, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę zaprzeczyć, że książka piękna, ale jednak czegoś mi w niej zabrakło. Możecie strzelać-ale o wiele bardziej spodobał mi się film. Świetna recenzja! :)
    /Laura z bloga http://bukowy-dworek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham tę książkę, a jej ekranizacja jest jednym z najlepiej zrobionych filmów tego typu. Tak bardzo płakałam, zarówno podczas czytania, jak i przy seansie. Naprawdę kosztowała mnie wiele emocji i zarwaną noc. No i to moja pierwsza książka Greena, więc tym bardziej mam sentyment. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedna z moich ulubionych książek i chyba najszybciej przeze mnie przeczytana. W filmie zabrakło mi kilku rzeczy, które były w książce, ale generalnie ekranizacja świetna.

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. słyszałam o tej książce wiele dobrego. aż w końcu sama ją przeczytam:D obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowita recenzja :) Bardzo mi się podoba :) Książkę już miałam tyle razy przeczytać i do tej pory tego nie zrobiłam :( Muszę się zebrać w sobie i ją przeczytać pomimo, że jest bardzo trudna.

    Pozdrawiam :)
    https://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam. Historia jak najbardziej na tak, ale nie zachwyciła mnke ta książka. Spodziewałam się czegoś lepszego. Podobno film lepszy, aczkolwiek nie oglądałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ją lubię, a jedna ze scen (tak, ta z choinką) nieustannie doprowadza mnie do płaczu. Film też był ok, chociaż wiadomo - książka górą ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedna z ksiązke , które czytam nałogowo. Nie wiem, 5, 6? Uwielbiam ją całym serduchem za emocje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Filmu nie oglądałam, czytałam tylko książkę i to jedna z najlepszych książek dla młodzieży jaką czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oglądałam film dwa razy- pierwszy raz w kinie, drugi niedawno w domu. Książkę kupiłam dwa lata temu, ale po niemiecku i do tej pory jej nie przeczytałam. Jak dorwę ją po polsku to na pewno ją przeczytam. Świetnie piszesz, obserwuję :)
    Pozdrawiam i zapraszam: mój blog♥

    OdpowiedzUsuń
  17. czytalam ksiazke, jak i ogladam film- niestety ekranizacja byla dla mnie ogromnym rozczarowaniem, rezyserowi nie udalo sie odtworzyc magii ksiazki w swoim dorobku filmowym :(
    obserwuje kochana <3

    za wszystko się odwdzięczam, odpowiadam na kazda obserwacje ;3JUST EMSi

    OdpowiedzUsuń
  18. Widziałam film kilka razy i jest cudowny :D

    http://xxaureliaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Widziałam film i przeczytałam książkę :) Uwielbiam relację Hazel - Gus!
    I te piękne cytaty <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Obejrzałam film, (do połowy) ale książki nie odważyłam się przeczytać, bo nie lubię książek o chorobach, ale może kiedyś się odważę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tą książkę odebrałam jako bardzo zwyczajną i dość nijaką. To dla mnie po prostu kolejny wyciskacz łez dla nastolatek, nic, co by mi się mocniej zapisało w pamięci ;p
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie spodziewałam się, że ten tytuł tak do mnie trafi, a jednak dobrze się w nim odnalazłam i doceniłam :) Rzeczywiście Hazel i Gus są nad wiek dojrzali i to widać w ich podejściu do siebie.

    PS W treści wkradła Ci się Gayle Forman zamiast Greena :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gayle Forman zamiast Greena - wychodzi moje roztrzepanie :D dziekuje, zaraz poprawie ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak jest - człowiek myśli o jednym, a pisze drugie :))

      Usuń
  24. Dużo słyszałam o tej książce, zreszta to chyba nic dziwnego w tym przypadku, jednak jakoś nie moę się przekonac do jej przeczytania. Może dlatego, że myśle podobnie do Ciebie zanim po nią sięgnęłaś. Nie opuszcza mnie przekonanie, że książki o chorobach to lipa.

    OdpowiedzUsuń
  25. Książka, jak na młodzieżówkę, całkiem niezła, aż sama byłam zdziwiona, że nie miałam ochoty rzucać nią po ścianach. :D Filmu jednak w planach nie mam, co za dużo, to niezdrowo (nie wspominając o tym, że nie za bardzo przepadam za tą aktorką...). ;)
    medycy nie gęsi, też książki czytają!

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam oraz widziałam film to takie piękne ;') płacze na samą myśl o tej książce;')
    Zapraszam do mnie https://historianiespelnionychmarzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Film oglądałam, a do książki już od pewnego czasu się zabieram, ale kurczę mam tyle książek, że nie wiem czy kiedykolwiek się wyrobię. :) Super recenzja. :)
    Pozdrawiam

    starwarspoland.blogspot.com
    1001zakatkowswiata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Chociaż nie zostałam oczarowana tą książką i wręcz odrobinę się na niej zawiodłam, to muszę przyznać, że napisałaś naprawdę świetną recenzję, możesz być z siebie dumna. Przeważnie recenzje, które spotykam na blogu to opis fabuły i jeden akapit, który opisuje odczucia autora po przeczytaniu książki, a u Ciebie jest tego tak dużo i czyta się to z przyjemnością <3

    Pozdrawiam ciepło i zapraszam serdecznie na moją najnowszą recenzję po miesięcznej przerwie, bookworm z Książkowoholizm :>

    OdpowiedzUsuń
  29. Mega, super! :)
    obserwujemy?:)

    http://mylife-tasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Słyszałam same ochy i achy nad tą książka :D Jednak jakoś nie mam zamiaru po nią sięgać, nie ciągnie mnie po prostu...Do filmu tym bardziej, nie lubię takich historii.
    Muszę jednak Ci przyznać, że włożyłaś w ten post niesamowicie dużo pracy, to naprawdę widać!

    OdpowiedzUsuń
  31. Zarówno książka jak i film były świetne :) wzruszające i pełne uczuć :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  32. Uwielbiam tę powieść. Ryczałam przy niej strasznie :D Zawsze będę miała do niej sentyment ;)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo wzruszająca historia. Powoduje, że człowiek bardziej zastanawia się nad swoim życiem, zatrzymuje się i bardziej celebruje ten świat :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam tę książkę w planach, dlatego nie obejrzałam jeszcze filmu. Bo książka najpierw. Tyle, że na książkę ciągle brakuje mi czasu :/

    OdpowiedzUsuń
  35. Nominowałam cię do BOOK TMI TAG ;)http://thebooksandclouds.blogspot.com/2016/08/poczuj-lato-book-tag.html#more

    OdpowiedzUsuń
  36. Ta książka ma w sobie naprawdę coś pięknego :) Film jest bardzo dobrze odwzorowany, jednak nie jest książką ;D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń