MOJE ULUBIONE MOMENTY Z ''ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ''

Uwaga! W poniższym opracowaniu wykorzystałam autentyczne teksty  i wypowiedzi z książki ''Zanim się pojawiłeś'' autorstwa Jojo Moyes. Są odznaczone cytatem i kolorem jasno czerwonym.

1) Nowa praca. Pierwsze spotkanie.



To miał być bardzo ekscytujący dzień. Louisa Clark po dość długim okresie oczekiwania na nową pracę, w końcu ją dostała. Jej zadaniem było sprawowanie opieki nad niepełnosprawnym mężczyznom. Lou z pewnością jednak nie przewidziała jak zostanie przyjęta przez mężczyznę na wózku ani nie zastanawiała się nad tym czy zostanie przez niego zaakceptowana. Reakcja Will'a Traynora na jej widok była jednocześnie zadziwiająca jak i szokująca. Gdyby dziewczyna posiadała dar przepowiadania przyszłości, jej stopa z pewnością nigdy nie stanęła by na Granta House.

''Gdy weszłyśmy do pokoju, ten na wózku spojrzał na nas spod długich, rozczochranych włosów. Popatrzył mi w oczy i po chwili wydał z siebie mrożący krew w żyłach jęk. Potem wykrzywił usta i wydał kolejny straszliwy odgłos.
Jego matka zesztywniała.
- Will, przestań!
Nawet na nią nie spojrzał. Kolejny odgłos godny neandertalczyka wydobył się gdzieś z jego piersi. Był to straszliwy, pełen bólu dźwięk. Starałam się nie wzdrygnąć. Z głową zwieszoną między ramionami mężczyzna spoglądał na mnie, wciąż wykrzywiony w straszliwym grymasie. Wyglądał groteskowo, trochę groźnie.
[...]
- Dzień dobry, panno Clark - powiedział - podobno jest pani moją najnowszą opiekunką.''



2) Sztuka karmienia Will'a.


Częstym problemem Louisy było to, jak zachęcić Will'a do zjedzenia konkretnych warzyw podczas obiadu, których nie lubił, a które potrzebne mu były do prawidłowego funkcjonowania, tak, że nie sposób było je ominąć lub zastąpić czymś innym. Pewnego razu, Lou całkowicie bezmyślnie, podała Will'owi na widelcu kawałek marchewki przykrytej ziemniakami. Nie uszło to oczywiście uwadze Will'a.

''- Dlaczego próbujesz wcisnąć mi marchewkę?
- Nie próbuję.
- Więc tu nie ma marchewki?
Spojrzałam na pomarańczowe kawałeczki.
- Cóż... no...
[...]
- Na litość boską - potrząsnął głową.
Gapiłam się na niego.
- Co jeszcze przemycałaś mi w jedzeniu? Będziesz mi mówić, że mam otworzyć tunel, żeby lokomotywa mogła zawieźć rozgotowaną brukselkę do cholernej następnej stacji?''



3) Will ciężko chory. Mały przełom w ich relacjach.

 

To był jeden z tych dni kiedy Will bardzo źle się czuł, nie kontaktował i z nikim nie rozmawiał. Cały dzień nie wstawał z łóżka. Dziewczyna od czasu do czasu podawała mu leki przeciwbólowe i zauważyła, że Will jest cały rozpalony. Na zewnątrz panowała straszna zimowa zawierucha, także przez długi czas musiała czekać aż dotrze do nich Nathan i oceni sytuację, ponieważ w domu nie było nikogo oprócz nich. Mama Will'a zadzwoniła do niej i poprosiła, żeby dziewczyna spędziła u nich noc, gdyż ona musi pozostać w mieście a jej synem nie ma kto się zaopiekować. Lou zgodziła się. Kiedy zjawił się Nathan i oznajmił, że mężczyzna ma bardzo wysoką gorączkę i muszą natychmiast ja zbić, bo Will może umrzeć, rozpoczęła się nerwowa krzątanina. Lou wpadła w panikę i bała się opuszczać chorego choćby na moment. Właśnie w ten wieczór Will po raz pierwszy poprosił Lou aby przy nim została i opowiedziała mu coś miłego. Dziewczyna czuwała przy nim cały wieczór do późnych godzin, aż ze zmęczenia położyła się obok niego na łóżku i zasnęła. Następnego ranka Camilla Traynor znalazła swojego syna śpiącego w jednym łóżku z opiekunką. Próbowała obudzić dziewczynę, bez skutku, a kiedy ta w końcu otworzyła oczy, zaczęła z wyrzutem wypytywać ją, co się stało, że leży w łóżku Will'a. Lou z trudem zaczęła jej wyjaśniać, że bała się zostawiać mężczyznę bez opieki, gdyż gorączkował i majaczył. Z tego wszystkiego, pani Traynor wpadła w jeszcze większą panikę obwiniając Louise o to, że ją o tym nie poinformowała.

4) Coraz większy wpływ Lou na Will'a. 


Will wyrażał swój bunt wobec świata poprzez nie golenie się. Nie golił zarostu ani nie strzygł włosów, tak, że cały zarósł, przez co wyglądał koszmarnie. Któregoś razu dziewczyna zwróciła mu na to uwagę. Gdyby zrobił to ktoś inny Will z pewnością nawet by sie nie odezwał i zignorował to. Ona jednak miała do niego dobre podejście i nauczyła się z nim współpracować. Mężczyzna obdarzył ją zaufaniem i sympatią, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej, a miał wielu różnych opiekunów. Will zgodził sie na to, aby Lou zgoliła mu zarost. Kiedy po skończonych zabiegach dziewczyna pierwszy raz zobaczyła jego twarz, ze zdziwieniem stwierdziła, że Will jest bardzo przystojny.

'' Milczał przez chwilę, po czym odezwał się z kamienna twarzą.
-Proszę, nie mów, że ogoliłaś mi brwi.
- Tylko jedną - odparłam. Opłukałam maszynkę, mając nadzieję, że tymczasem moje rumieńce nieco zbledną.''





5) Lou przypadkiem dowiaduje się o Dignitas i samobójczych planach Will'a. 

Pewnego dnia do przybudówki wpadła niczym torpeda młoda kobieta, która ni stąd ni zowąd zaczęła wrzeszczeć na Will'a. Szybko okazało się, że to jego siostra, która przyleciała z Australii tak szybko jak się dało. Lou nie mogła się zorientować, dlaczego Georgina była tak bardzo wściekła na brata i dlaczego raz co raz wykrzykiwała ''Ty egoisto, nie możesz tego zrobić!''. Układanka ułożyła się w całość dopiero wieczorem kiedy Lou niby przypadkiem usłyszała rozmowę Georginy z matką. Kobiety rozmawiały o przyszłych planach mężczyzny, który chciał zrezygnować z życia i popełnić samobójstwo w Dignitas. Camilla Traynor była w bardzo okropnej sytuacji. Widziała, że syn się męczy, ale nie potrafiła mu pomóc. Dlatego kiedy poprosił ją o to, aby pomogła mu w drodze do Dignitas, musiała stoczyć ze sobą wielką wewnętrzną walkę. Ostatecznie podjęli się takiego układu, że Will odczeka pół roku, a jeśli do tego czasu nie zmieni decyzji... 
Kiedy Lou to usłyszała, najpierw nie mogła uwierzyć własnym uszom, później nie mogła uwierzyć, że Camilla Traynor w ogóle brała coś takiego pod uwagę, a później nie mogła uwierzyć, że sama nieświadomie wplątała się w to wszystko... Czuła się oszukana i zrobiona na szaro. Tak bardzo ją to zszokowało, że postanowiła zrezygnować z pracy. Jednakże Will nie był dla niej obojętny, nie potrafiła zapomnieć o tych strasznych słowach, nie mogła odpędzić się od natrętnych myśli. Przede wszystkim nie mogła zostawić go samego. 

Musiała wrócić i zrobić wszystko co w jej mocy, aby sprawić, że Will Traynor zmieni zdanie.

Co mogła jednak zrobić? Plan podsunęła jej genialna siostra, Treena. Powiedziała, że powinna zacząć małymi kroczkami wyprowadzać Will'a poza teren przybudówki, a potem zabierać go na coraz dalsze wycieczki i organizować mu przeróżne przygody, które sprawią, że mężczyzna znowu otworzy się na życie i zacznie dostrzegać w nim pozytywne strony. A przede wszystkim, na chwilę zapomni o swoim przykuciu do wózka. Tylko co zrobić, kiedy Will zawsze był na nie ? 

6) Pierwsze wyjście Will'a z domu. Lou z Nathan'em zabierają go na wyścigi konne.



Lou umówiła się z Nathan'em , że zabiorą Will'a na wyścigi konne , a pretekstem do tego będzie wielkie zamiłowanie Nathan'a do koni. Will dał się namówić, co Lou odebrała jako swój wielki sukces. Wszystko dokładnie zaplanowała, jednakże plany bardzo lubią się psuć w najmniej odpowiednim momencie i tak też było w tym przypadku. Właściwie wszystko poszło nie po myśli, jednakże najgorsze czekało na nich pod koniec. Kiedy chcieli wrócić do samochodu, trawiasty parking na którym zaparkowali auto, cały podmókł od niezapowiadanego deszczu i zrobiło się tak wielkie błoto, że za nic w świecie wózek nie chciał dać się popchać dalej, tylko uparcie utknął w pośrodku drogi do auta. Dziewczyna z najgorszymi obawami pobiegła szukać pomocy, niestety wszyscy ludzie zdecydowanie odmawiali. Musiała okazać się niemałym sprytem kiedy zrezygnowana postanowiła spytać jeszcze grupkę mężczyzn pijących piwo niedaleko toru wyścigowego. Zauważyła u jednego tatuaż, który oznaczał,że są z wojska. ''- To żołnierz. Weteran! z Iraku! Jego wózek utknął w błocie i nie możemy go stamtąd wyciągnąć'' - tłumaczyła im. Tak o to tym sposobem, nagle się ożywili, i pędem pobiegli pomagać swojemu ''bratu'' jak to określili. Skończyło się na tym, że podnieśli wózek z Will'em , a Lou z Nathan'em przyglądała się temu z wielkimi obawami, gdyż mężczyźni byli pijani i w każdej chwili mogli upuścić wózek. Wszystko na szczęście skończyło się dobrze.

7) Koncert muzyki skrzypcowej
Will dostał zaproszenie od swojego przyjaciela na koncert muzyki skrzypcowej. Louisa, która nie była fanką takiej muzyki, zgodziła się tam pójść, ale tylko pod warunkiem, że on będzie jej towarzyszył. Najpierw pojawił się problem z ubiorem, gdyż nie miała pojęcia jaki strój był by najstosowniejszy na taką okazję. Zabrała do Granta House trzy stroje, mając nadzieje, że Nathan z Willem pomogą jej w ostatecznym wyborze. Po wyśmianiu i kąśliwym skomentowaniu poprzednich kreacji ich wybór padł na czerwoną opiętą suknię.



Will nie mógł oderwać oczu od Louisy w tak niecodziennym stroju. Poradził jej jednak, że nie powinna wkładać żakietu ani szala, który zasłania jej dekolt, gdyż:

''- Jeśli masz nosić taką suknię, powinnaś ją nosić z pewnością siebie. Musisz wypełnić ją nie tylko fizycznie, ale również psychicznie.''

''- Wyglądasz wspaniale, Clark - powiedział cicho. - Naprawdę . ''
 

Moment, który zaraz tutaj opiszę, był najzabawniejszy w całej książce i tak strasznie mi się podobał, że nie mogłam przestać się śmiać. A wszystko to za sprawą małego skrawka materiału.



'' Usiedliśmy na samym przodzie, przed pierwszym rzędem. [...]
- Potrzebujesz czegoś? - wyszeptałam.
- Nie - potrząsnął głową. Przełknął. - A właściwie tak. Coś kłuje mnie w szyję.
Pochyliłam się i przesunęłam palcami za jego kołnierzykiem; w środku została nylonowa metka. Pociągnęłam za nią, mając nadzieję, że ją urwę, ale była uparcie oporna.
- Nowa koszula. Bardzo ci przeszkadza?
- Nie. Wspominam o tym tylko dla zabawy.
- Czy mamy w torbie jakieś nożyczki?
- Nie wiem, Clark. Wierz albo nie, ale rzadko sam ją pakuję.
Nożyczek nie było. Zerknęłam do tyłu, gdzie widzowie wciąż sadowili się na swoich miejscach, mrucząc i oglądając programy. Jeśli Will nie będzie mógł się zrelaksować i skupić na muzyce, będzie miał zepsuty cały wieczór. Nie mogłam pozwolić sobie na kolejną porażkę.
- Nie ruszaj się.
- Ale... ''


Wtedy Lou wzięła metkę w zęby i próbowała ją odgryźć. Na oczach wszystkich ludzi. To było naprawdę zabawne i przesłodkie. Prawda?
''- W każdym razie - dodałam - powinniśmy oboje być wdzięczni , że to nie była metka od spodni.''


Po koncercie, w samochodzie, Will czuł się naprawdę fantastycznie. Jak prawdziwy mężczyzna. Na chwilę zapomniał o wózku. Louisa mogła być z siebie dumna, gdyż naprawdę udało jej się uszczęśliwić Will'a.
''- Chcę jeszcze pobyć facetem, który był na koncercie z dziewczyną w czerwonej sukience. Jeszcze przez parę minut.''

8) Przyjęcie urodzinowe Lou



Z okazji urodzin Lousiy, jej rodzice postanowili wyprawić uroczystą kolację, na którą dziewczyna zaprosiła oprócz swojego chłopaka także Will'a. Mężczyzna zaprezentował się od swojej najlepszej strony, wzbudzając zachwyt i podziw jej rodziców i jednocześnie zazdrość i niechęć Patrick'a, jej chłopaka. Will od razu złapał świetny kontakt z jej ojcem, a ich głównym tematem było opowiadanie sobie wzajemnie o wpadkach Lou, które ich niezwykle bawiły.

'' - Wiesz, że raz wjechała tyłem w słupek i przysięgała, że to była wina słupka...
- Zobaczyłbyś, jak opuszcza rampę z wózkiem. Czasem wysiadanie z samochodu przypomina raczej Turniej Czterech Skoczni. ''
(haha, Will jak się już odezwie to można pęknąć ze śmiechu.) 



'' - W mojej torbie jest też coś dla ciebie - powiedział cicho Will. - W tej z tyłu wózka. Zapakowane w pomarańczowy papier. '' 

Will pamiętał ich rozmowę (co między innymi jednoznacznie świadczyło o tym, że zależało mu na tych rozmowach i skupiał się na nich na tyle, aby pamiętać takie szczegóły) kiedy dziewczyna opowiadała mu, jak bardzo tęskni za swoimi rajstopami ''pszczółkami'' z dzieciństwa, które przepadły bez śladu. Mężczyzna postarał się o to, aby jego opiekunka dostała od niego coś bardzo wyjątkowego, co naprawdę ją ucieszy. Czy to nie romantyczne? Biorąc pod uwagę jeszcze fakt, że jej chłopak Patrick w prezencie urodzinowym podarował jej coś, co w ogóle nie wpadło w jej gust, a mianowicie wisiorek, jakby nie wiedział, że ona nie nosi takich rzeczy. Chłopak, który był z nią w związku 6 lat znał ją mniej niż Will, którym opiekowała się dopiero od kilku miesięcy! 

'' - Własnym oczom nie wierzę! - wykrzyknęłam. Było to coś tak radosnego i nieoczekiwanego, że zaczęłam się smiać. - Boże! Gdzie to zdobyłeś? [...] 
Will i ja spojrzeliśmy na siebie. 
- Chcę je od razu włożyć - oświadczyłam.
- Chryste Panie, będzie wyglądać jak przerośnięta Pszczółka Maja - powiedział tato, potrząsając głową. ''

9) Wspólne tatuaże

Kto by pomyślał, że Will da się wytatuować? Na pewno nie wpadłaby na to jego matka, Camilla Traynor. 

Już kilka dni wcześniej Will zaczął ''dręczyć'' Lou aby w końcu zrobiła coś ze swoim życiem i przestała siedzieć bezczynnie, nie rozwijając się. ''Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.'' Pragnął nawet, aby obiecała mu, że nie zmarnuje szansy jaką jest życie i w końcu wyruszy w świat opuszczając kartonik, w którym więziła się od wielu lat. (Will razem z Nathan'em potrafił naigrywać się z Louisy do tego stopnia, że często robili zakłady jak dziewczyna spędza swoje piątkowe wieczory. Will zawsze stawiał na książki, a Nathan na telewizję.) Will dużo jej opowiadał o swoich wycieczkach do przeróżnych krajów i niesamowitych rzeczach, które robił, kiedy jeszcze był całkowicie sprawny. Zachęcał ją tym do poszerzania własnych horyzontów. Próbował jej również podsuwać pomysły, np powiedział jej co on by zrobił na jej miejscu. ''- Zapisałbym się do szkoły wieczorowej. Uczyłbym się krawiectwa albo projektowania mody, albo czegokolwiek, co pasuje do tego co cię naprawdę kręci.'' 

Pewnego popołudnia, kiedy razem utknęli w korku samochodowym, Lou zwierzyła się Will'owi o tym, że zawsze pragnęła mieć tatuaż, ale obawiała się go zrobić ze względu na swoich rodziców, którzy tego nie akceptowali i chłopaka, który nienawidził tatuaży. Mężczyzna podjął temat i zapytał ją, co konkretnie chciała by sobie wytatuować. Skończyło się na tym, że Will sam zaproponował jej taki układ: ''- Jeśli zrobisz sobie tatuaż, to ja też każę sobie zrobić. [...] Gdyby to miało cię przekonać, żebyś chociaż na chwilę wyszła ze swojego pudełka.''

Jej tatuaż był w kształcie małej pszczółki umieszczonej na biodrze. Will wytatuował sobie napis ''Najlepszy przed: 10 marca 2007''.

10) Will pomaga ojcu Louisy w kryzysowej sytuacji.
Kiedy Will dowiedział się, że tato Lou stracił pracę kilka tygodni wcześniej i nic nie zapowiadało się na to aby znalazł kolejną, zrobił coś niesamowitego. Postarał się o to, aby jej ojciec znalazł zatrudnienie u jego ojca, który zarządzał zamkiem. Pan Traynor od razu zatrudnił Bernarda i dał mu najlepsze stanowisko. Według mnie Will zachował się w tej sytuacji cudownie, było to wspaniałe, gdyż znaczyło, że mężczyzna naprawdę zaangażował się w życie swojej opiekunki i to w życie prywatne. Chciał jej pomóc, nie mógł patrzeć na to, że Louisa ciągle się zamartwia kryzysem finansowym w jej rodzinie, bo gdy jej tato stracił pracę, to ona była przecież głównym żywicielem rodziny.

11) Zwierzenia w labiryncie zamkowym.



Pewnego popołudnia Will zachęcił Louise na spacer po zamku, kiedy turystów już nie było, a jedynymi ludźmi, którzy mogli się tam kręcić byli ogrodnicy lub konserwatorzy. Na dziedzińcu zamku i w ogrodach panowała tajemnicza atmosfera, jakiej nie można było doświadczyć w godzinach otwarcia. Było tam cicho i przyjemnie, także dziewczynie szybko udało się wczuć w klimat; wyobrażała sobie jak wyglądało tutaj kiedyś życie ludzi, którzy nie mieli pojęcia o świecie współczesnym. Will zaczął opowiadać swojej opiekunce wspomnienia z dzieciństwa związane z tym miejscem. Jego ojciec był właścicielem na zamku i pozwalał swojemu synkowi buszować w nim, kiedy nikogo tam nie było, pod warunkiem nie dotykania niczego. Wspomniał również o pożyczeniu jednego z mieczy wiszących na ścianach Wielkiej Sali i jego obawach, kiedy z wielkim trudem, próbował położyć rzecz na miejscu, a było to niezwykle trudne. W pewnym momencie, kiedy dotarli w rejony labiryntu zamkowego, Will zaproponował Lou zabawę, w którą uwielbiał się bawić w dzieciństwie, polegającą na wejściu w labirynt i posuwaniu się naprzód tak, aby umieć wrócić z powrotem. On będzie jej mierzyć czas. Dziewczyna nie chciała się zgodzić, z powodów znanych tylko sobie samej, dlatego zaczęła stanowczo odmawiać, co nie zostało zaakceptowane przez Will'a, który myślał tylko, że boi się wyłącznie zgubić i nie odnaleźć drogi powrotnej. Zaczął zachęcać ją więc do tego bardziej usilnie. Lou miała jednak powód aby tego nie zrobić, miała z tym miejscem bardzo złe wspomnienia. Kiedyś, wiele lat temu została w nim zgwałcona, kiedy upiła się po pracy i została w Labiryncie, z chłopakami, których uważała za niegroźnych. To wydarzenie odcisnęło niezwykle mocne piętno na jej psychice.



Dla Will'a jednak postanowiła przełamać swoje lęki i spróbować. Wchodząc w labirynt raz co raz powtarzała sobie, że tamte wydarzenia nie mają już na nic wpływu, że było to dawno temu i teraz nic się jej już nie może stać. Cała drżała. Nie udało jej się nawet dojść do połowy, kiedy ogarnęła ja straszna panika i niemoc. Przeszłość ją dogoniła. Zgubiła drogę tak jak kiedyś, zaczęła miotać się w przejściach krzycząc przeraźliwie i wołając Will'a na pomoc. Mężczyzna znalazł ją zapłakaną i skuloną pod krzewem w trybie natychmiastowym gdyż znał każdy zakamarek tego labiryntu. Pomimo wielu próśb nie udało mu się dotrzeć do dziewczyny i wyciągnąć z niej powodu, dla którego tak się zachowała. Postanowił zastosować znaną technikę psychologiczną. Powiedział jej, że opowie jej o czymś, o czym nigdy nikomu nie mówił. W ten sposób chciał ją wesprzeć duchowo i dodać sił, ale także dać jej do zrozumienia jak bardzo ważna jest dla niego i jak bardzo jej ufa, skoro jest w stanie zdobyć się na coś takiego. Zwierzył jej się ze swojego lęku dotyczącego dalszego życia w wózku inwalidzkim. Przedstawił jej wszystkie czarne myśli jakie kłębiły się w jego głowie od dwóch lat. A na koniec wywiązała się bardzo wyjątkowa wymiana zdań:

''- I ja mam być tą jasną stroną? - zapytałam cicho.
- Ty, Clark - spojrzał na swoje dłonie - jesteś jedyną osobą, z którą jestem w stanie rozmawiać, odkąd wylądowałem na tym cholernym czymś. ''



Po tych słowach, Lou wzięła go za rękę i opowiedziała o wszystkim, co do tej pory głęboko skrywała przed całym światem

12) Wspólne pikniki



Louisa bardzo często zabierała Willa na wspólne pikniki, najczęściej jechali za miasto i siadali na jakimś wzgórzu z widokiem na rozległe pola.

13) Wesele Alici i Ruperta. 
  
  
Alicia była dawną dziewczyną Will'a, która po wypadku zostawiła go i odeszła. Jak sama twierdziła, robiła wszystko co w jej siłach, aby pomóc swojemu chłopakowi, ale on wciąż ją odpychał. ''- Nie można pomóc komuś kto sam tego nie chce'' - powiedziała. Ruper był ''przyjacielem'' Will'a, razem prowadzili interesy, po wypadku jednak ich więzi osłabły, a nawet można powiedzieć zaniknęły. Alicia czuła się jednak zobowiązana poinformować swojego eks chłopaka o tym, że związała się z Rupertem, przyszli więc któregoś dnia do przybudówki i ''uderzyli'' go tym prosto w twarz. Will bardzo ciężko to przeżył, tak że kiedy kilka miesięcy później przyszło od nich zaproszenie na ślub, nawet nie myślał aby z niego skorzystać.

Po dość długim czasie, coś jednak nagle się stało, coś co sprawiło, że Will postanowił jednak pojechać na ślub i zabrać ze sobą oczywiście Lou. Oświadczył jej to twardo, nawet nie biorąc pod uwagę jej odmowy. Dziewczyna uważała to jednak za zły pomysł, gdyż była pewna że mężczyzna załamie się podczas ich ceremonii ślubnej i wrócą do domu w fatalnych nastrojach. Próbowała mu to wyperswadować, ale bez skutku. Ostatecznie pojechali na ślub; Lou z duszą na ramieniu, a Will w znakomitym humorze. Co nieprawdopodobnie, znakomity humor Will'a utrzymywał się przez cały czas. Lou nie mogła uwierzyć własnym oczom. Tego dnia nic kompletnie nic nie mogło mu popsuć radości i szczęścia, które aż biło od niego. Dziewczyna nadaremno zastanawiała się skąd u niego ten nagły przypływ optymizmu, który zdawać się mogło, nie będzie miał końca. Lou nie wiedziała, że to ona jest głównym powodem szczęścia Will'a. Nie wiedziała, że to ona sprawiła, że Alicia przestała być dla niego ważna, że przestała się liczyć i dawno już została zapomniana. 

Trzeba koniecznie podkreślić, że ten dzień, kiedy pojechali na ślub był przełomowym momentem w ich znajomości. W tę noc zaiskrzyło. Stało się coś co sprawiło, że Lou stała się dla Will'a najważniejsza osobą na świecie, którą zawsze chciał mieć już przy sobie. 

To jest najbardziej romantyczna scena w całej książce. Jest naprawdę ogromnie wzruszająca. Czytając ją, miałam dreszcze raz co raz i długo po odłożeniu książki to wspominałam. 


''Mogłabym przez całą noc patrzeć na jego twarz. Na zmarszczki w kącikach oczu. Na miejsce, gdzie szyja przechodziła w bark. 
- Czasami, Clark, właściwie tylko dla ciebie chce mi się rano wstawać.'' 

Lou podczas przyjęcia ślubnego czuła się trochę zagubiona pośród wszystkich ludzi z wyższych klas, czuła się tam trochę nie na miejscu. Will nie pozwolił jej jednak na żaden dyskomfort, dotknął ją za ramię w geście wsparcia i wciągnął w rozmowę z jego sąsiadką po lewej, z którą prowadził bardzo miłą i luźną rozmowę. 
Dziewczyna widząc inne pary tańczące, również zapragnęła zatańczyć, tylko jak to zrobić z partnerem, który poruszał się o wózku? Wdrapała mu się na kolana, złapała za szyję, po czym Will skierował swój wózek na parkiet. Kręcili się w kółeczku, pogrążeni w ożywionej rozmowie, nie zwracając uwagi na reakcję gości i samej Alici, która oniemiała na ich widok. (Ta chwila jest moim zdaniem najpiękniejszą chwilą i nic jej nie przebije.)




Lou do tej pory nie potrafiła znaleźć żadnego sposobu na to aby przekonać mężczyznę na dłuższy wyjazd, za granicę. Nie było na to sposobu, gdyż on ciągle był na nie. Podczas tego ślubu zdarzyła się jednak magiczna chwila, która przełamała wszystkie bariery między nimi. I która sprawiła, że dziewczyna uwierzyła w to, że naprawdę jest w stanie powstrzymać Will'a Traynora od chęci odejścia z tego świata. 
Will zgodził się na wyjazd. Czego więcej można było chcieć?


14) Poświęcenie Lou. Sześcioletni związek dobiega końca.


Kiedy Lou dostała nową pracę jako opiekunka człowieka niepełnosprawnego, jej tato, na jednym ze spotkań rodzinnych, śmiał się do Patrick'a, jej chłopaka, że dziewczyna będzie miała idealnego szefa, którego nigdy nie będzie musiał się obawiać, ani być o niego zazdrosny. Patrick też tak uważał i twierdził, że Lou naprawdę się tym razem poszczęściło. 

Nikt jednak wtedy nie przypuszczał, że Will Traynor , kaleka - jak nazwał go któregoś razu Patrick, stanie się powodem, dla którego Lou zrezygnuje ze swojego wieloletniego związku.

''- Już sama nie wiem, co się ze mną dzieje. Wiem tylko, że przez większość czasu wolałabym być z nim niż z kimkolwiek innym.''

Najbardziej jednak nieprawdopodobne jest poświęcenie Lou, która praktycznie każdą minutę swojego życia zaczęła poświęcać myślom o Will'u i temu jak ma pomóc mu odnaleźć sens życia, życia innego od tego, które prowadził kiedyś. Wszystko to doprowadziło do tego, że zapomniała o sobie i swoim własnym życiu, opieka nad Will'em przestała być wyłącznie pracą, a stała się życiowym celem. Jej głowę zaprzątała tylko jedna myśl, która zmusiła ją do zmienienia nastawienia do całego życia, jakie prowadzi. Will ją zmienił, na lepsze. Potrafiła tygodniami planować ''wakacje życia'' dla Will'a, załatwiała wszystko bez niczyjej pomocy, upewniała się wielokrotnie co do najważniejszych spraw, tak aby jemu nigdy niczego nie zabrakło. Odkryła w sobie niesamowity talent organizacyjny.

15) Burza na Mauritiusie.


Lou po nagłym zapaleniu płuc Will'a musiała zrezygnować z ''wakacji życia'' jakie dla niego zorganizowała, gdyż jego stan zdrowia nie nadawał się aby można było zrealizować wszystkie atrakcje jakie zaplanowała. To jednak jej nie zniechęciło, gdyż postanowiła, że swoje zadanie spełni do końca, i nic nie stanie temu na przeszkodzie, choćby musiała znowu pracować w pocie czoła. W rekordowo krótkim tempie wpadła na nowy pomysł. Mauritius. Wyspa idealna na wypoczynek dla rekonwalescenta.


W przedostatnią noc, Lou odstąpiła na noc pokój Will'a Nathanowi, który chciał spędzić ostatnie chwile ze swoją poznaną na wyspie miłością. Will spędził tę noc w pokoju Louisy, a dziewczyna była z tego powodu bardzo szczęśliwa.Wieczorem nad wyspą rozszalała się straszna burza. Will zapragnął przyglądać się żywiołom i kazał Lou otworzyć na oścież drzwi. Dziewczyna chciała położyć się na kanapie, lecz on stanowczo zaprotestował. ''- W tym łóżku zmieściła by się cała drużyna piłkarska'' - powiedział. Ona nawet nie próbowała się sprzeciwiać. Zasnęli przytuleni do siebie.

16) ''Taniec szczęścia'' Lou nad brzegiem oceanu.




Dziewczyna była prze szczęśliwa, gdyż cały wyjazd poszedł zgodnie z planem i widziała wyraźne szczęście na twarzy swojego ukochanego. Mauritius wpłynął na niego doskonale i przywrócił zdrowie Will'owi, który całkowicie doszedł do siebie po ciężkiej chorobie. Była z siebie szalenie dumna i prawie pewna swego zwycięstwa. Kiedy w ostatni wieczór poszli sami na plażę nie mogła się powstrzymać przed odtańczeniem tańca radości. Will śmiał się kiedy widział ją tańczącą nad brzegiem oceanu.



17) ''To nie wystarczy''.


Kiedy tańczyła swój taniec szczęścia, nie wiedziała jeszcze, że za kilka minut rozegra się dramat. Po zakończeniu swojego tańca, podeszła do ukochanego i po prostu go pocałowała. Pierwszy raz, mimo tego, że wcześniej wiele razy ich twarze były bardzo blisko siebie podczas wykonywania różnych rzeczy. Will odwzajemnił pocałunek, lecz bardzo szybko zaczął tego żałować i przepraszać. Mężczyzna uważał, że nie ma prawa do miłości, że nie może nikogo kochać ani pozwolić na to, aby ktoś kochał jego. Uważał, że nie jest już mężczyzną, który jest w stanie dać kobiecie wszystko czego ona potrzeba. Louisa zaczęła go zapewniać, że on może kochać tak samo jak wszyscy inni, że ma do tego prawo, a ona mu w tym pomoże. Powiedziała mu, że pragnie być już z nim na zawsze i nigdy go nie opuszczać. Zaproponowała nawet, że znajdzie sobie inną pracę, bo Will nie mógł już pozostać dłużej jej pracodawcą. Złożyła papiery do college'u. 


Odpowiedz Will'a była nie do pomyślenia. Wręcz samolubna i egoistyczna. Po tym wszystkim co ona zrobiła dla niego! Oddała mu wszystko co miała, oddała mu przede wszystkim SIEBIE. A usłyszała coś, co mogło zabić na miejscu. Dosłownie.



''- Dla mnie to nie wystarczy. Ten - ten mój świat - nawet jeśli ty w nim jesteś. Wierz mi, Clark, całe moje życie zmieniło się na lepsze, odkąd ty się w nim pojawiłaś. Ale mnie to nie wystarczy. To nie jest życie, jakiego pragnę.''

Jednak to nie było jeszcze najgorsze co mogła usłyszeć. 
''- Kiedy wrócimy, nadal mam zamiar pojechać do Szwajcarii. A jeśli naprawdę mnie kochasz, Clark, jak mówisz, nic nie uszczęśliwiłoby mnie bardziej, niż gdybyś pojechała tam ze mną.''
( do tej pory nie mogę uwierzyć w to, że Will wypowiedział te słowa, że poprosił ją o coś takiego. Bardzo mocno to przeżyłam, prawie płakałam. Myślałam, że on dawno wyrzucił z głowy chęć zabijania się. To było strasznie mocno dobijające.)


Jak Lou mogła się poczuć w tamtej chwili? Kiedy pół roku pracowała na to, aby on zmienił zdanie, starała się jak mogła, zapominając o własnym życiu, a na koniec zakochując się w nim i obdarzając go uczuciami tak mocnymi, jak jeszcze nigdy nikogo. A on po jej wyznaniu miłosnym, powiedział jej to tak prosto, tak lekko. Jak on mógł sobie wyobrazić, że Lou przyłoży rękę do jego śmierci, że będzie patrzeć jak ona umiera? Nie dziwiłam się wcale Lou, że nawrzeszczała na niego i uciekła z plaży, zostawiając go samego. Nie rozmawiała z nim do końca podróży, ani później po powrocie do domu. To były jej najgorsze chwile w życiu.

18) Lou zostaje wezwana do Dignitas. Ostatnie pożegnanie.



Lou już na Mauritiusie obiecała, że nie weźmie udziału w samobójstwie Will'a. Dlatego kiedy Will i jego rodzina wyjechali do Szwajcarii, ona została w domu. Jej stan był godny pożałowania. Czuła jakby poniosła największą porażkę w życiu, zasypywała się pytaniami, czy może gdzieś popełniła błąd. Ale jedno wiedziała na pewno, że zrobiła wszystko co w jej mocy. Camilla Traynor pod wieczór zadzwoniła do niej i błagała ją aby dziewczyna przyleciała do Dignitas ostatnim wieczornym samolotem, który dla niej zarezerwowała. Matka Will'a miała chyba nadzieję do końca. Być może myślała, że Lou okaże się ostatnią deską ratunku. Lou w mgnieniu oka podjęła decyzję. Musiała lecieć do Szwajcarii, musiała się z nim zobaczyć i pożegnać. Kiedy jej mama o tym usłyszała, wpadła w szał, co nigdy jej się nie zdarzało i zabroniła córce lecieć i brać w tym udział. Kiedy dziewczyna uparcie oświadczyła, że musi to zrobić, jej mama powiedziała, że jeśli wyjdzie z tego domu to może nie wracać. To jej nie powstrzymało. Poleciała do ukochanego. 

Lou obiecała sobie, że podczas ostatniego pożegnania, nie będzie miała do niego żalu, ani pretensji. Nie będzie próbowała usilnie zmieniać jego decyzji. W połowie spotkania jednak wybuchnęła płaczem, którego nic nie mogło zatamować. Will pozostał jednak nieugięty. 

''Zdałam sobie sprawę, że boję się, jak będę żyła bez niego. Chciałam go zapytać: ''Jak to jest, że ty masz prawo zniszczyć moje życie, a ja nie mam nic do powiedzenia w twoim?''.



Will poprosił dziewczynę aby opowiedziała mu coś dobrego, zupełnie tak samo zapytał ją kiedyś, kiedy był chory, a ona spędzała w przybudówce noc. Lou opowiedziała mu historię o dwóch ludziach, którzy nigdy nie powinni się byli spotkać, a kiedy już się spotkali, to po przykrych początkach, nawiązała się między nimi silna więź. Stali się przyjaciółmi, rozmawiającymi ze sobą o wszystkim. Lou opowiadała mu o nich, a Will wspominał wszystkie te chwile, które spędzili razem.

''Przytuliłam go więc, Willa Traynora, byłego rekina biznesu, wielbiciela sportów ekstremalnych, sportowca, podróżnika, kochanka. Tuliłam go mocno, w milczeniu, powtarzając mu bez słów, że był kochany. Jakże kochany.''


Tak naprawdę do ostatniej chwili wierzyłam, że Will zmieni zdanie. Byłam pewna. Nie chciało mi się wierzyć w to, że zakończenie może być tragiczne. Myślałam, że mężczyzna się złamie, widząc Lou w takim stanie, że coś zrozumie i powstrzyma się przed tą straszną decyzją. Myliłam się. On to zrobił. Czasami myślę, że on chyba nie kochał Lousiy. Gdyby ją naprawdę kochał nie zostawiłby jej. Nie wiem co mam o tym myśleć, wiem tylko, że całe zakończenie mnie zaszokowało.

19) List od Will'a.

Tak jak nigdy nie zdarzyło mi się płakać przy żadnej książce, niezależnie jak bardzo by na mnie wpłynęła lub wzruszyła,( myślałam po prostu, że płakanie podczas czytania jest nie w moim stylu) tak tutaj, wybuchnęłam płaczem i cały list od Will'a przeczytałam zalana łzami, tak że tekst rozmazywał mi się przed oczami. Musiałam robić przerwy w czytaniu. Przysięgam, że nigdy jeszcze nic tak na mnie nie podziałało. Nigdy nie pogodzę się z tym zakończeniem i nigdy do końca nie uwierzę w to, że on naprawdę umarł. 


Lou aby przeczytać ten szczególny ostatni list musiała spełnić pewne kryteria. Postępować według instrukcji, którą mężczyzna umieścił na przodzie koperty. ''Przeczytać w Cafe Marquis, Rue des Frances Bourgeois, przy rogalikach i dużej filiżance cafe creme''.  Kiedy Will jeszcze żył, opowiadał Lou o swoich przeżyciach właśnie w Paryżu i mówił, że ta kawiarnia, w której teraz kazał jej przeczytać list, była jego ulubioną. Lou pragnęła aby pojechali do Paryża razem, lecz on wtedy oświadczył, że nie mógłby tego zrobić, nie teraz kiedy jest na wózku, bo przez to zamazałyby mu się cudowne wspomnienia z czasów kiedy był zdrowym człowiekiem. ''Mam nadzieje, że kawa jest mocna i dobra, a rogaliki świeże, i że wciąż jest dość ciepło, żeby usiąść na jednym z tych metalowych krzesełek na chodniku, które zawsze trochę się chwieją.'' (Jakie to smutne, myśleć, że Will miał kiedyś życie normalnego, zdrowego człowieka i akurat na niego spadł tak ciężki los, którego nie był w stanie udźwignąć.) W Liście mężczyzna wspominał o testamencie, jaki przypadł w jej udziale. Była to dość spora suma pieniędzy na ułożenie sobie życia, wolnego życia, bez ograniczeń. Kazał jej wyruszyć w świat i położyć kres dotychczasowemu trybowi życia.

''To właśnie chciałem ci powiedzieć. Pozostaniesz na zawsze w moim sercu, Clark. Byłaś w nim od pierwszego dnia, kiedy weszłaś do pokoju, ze swoimi odjazdowymi ciuchami, kiepskimi żartami i kompletną niezdolnością ukrywania uczuć. Zmieniłaś moje życie dużo bardziej, niż te pieniądze zmienią twoje.''
''Nie myśl o mnie za często. Nie chcę, żebyś się mazała. Po prostu żyj dobrze.
Po prostu żyj.''



23 komentarze:

  1. Czy ty chcesz żebym ja płakała!?!
    Tak, czytam i już muszę hamować łzy. Ale dużo napisałaś na ten temat -widać, że uwielbiasz tę książkę i film :*
    Cytaty i zdjęcia idealnie dobrane.
    Nie no płaczę 😢

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post :) Miło się go czyta ;)

    Będę wdzięczna za kliki :)
    Mój blog, zapraszam :*
    KONKURS ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba zapiszę sobie gdzieś Twoją notkę albo zrobię screena wszystkich punktów! Zakręciła mi się łezka w oku, kiedy czytałam o ich ostatnim pożegnaniu. Przy czytaniu książki, w tamtym momencie ryczałam jak bóbr, a nie zdarza mi się to często. Uwielbiam tę opowieść, film trochę mnie rozczarował, ale scena z rajstopami, które Lou dostała od Willa i taniec szczęścia na plaży, wynagrodziły mi wszystko. Cudowne gify i podziwiam Cię, że tak wnikliwie napisałaś ten post, umieszczając cytaty z tych wszystkich przepięknych scen <3

    Pozdrawiam Cię ciepło, bookworm :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Już od dawna chcę obejrzeć film i przeczytać książkę, jednak nie miałam na to czasu.
    Po przeczytaniu twojego posta muszę lecieć po nią do księgarni, jak najszybciej.
    Film oczywiście też obejrzę, chociażby ze względu na cudownego Sama w roli głównej.
    x-lauraxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. I like your blog, its really dope.
    Do you want to follow each other?
    If you want, than follow me, and let me know in comments, so I can follow you back with pleasure.
    We can follow each other on Instagram @andjela.dujovic, let me know in the comments so I can follow you back.

    www.bekleveer.com
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  6. Grają tak cudonie zakochanych, ze nie moge oczu oderwać :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham i książkę, i film (który był fantastyczny!). Też bardzo lubię scenę, w której pierwszy raz się spotykają :D Niemiłosiernie wzruszyłam się też w książce w momencie, w którym Will znalazł zapłakaną Lou w labiryncie. A przy "To nie wystarczy" ostatnio tak ryczałam na ekranizacji, że niemal wpadłam w histerię, myślałam, że będę hiperwentylować :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię ten film jest niesamowicie wciągający ale książki no nigdy nie przeczytałam
    Bardzo fajny blog taki inny od reszty ale bardzo miło tu zajrzeć dlatego Obserwuję jeśli mój blog również Ci się spodobał to zapraszam do zaobserwowania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam ale nie mogę znaleźć tutaj opcji zaobserwuj :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju...ogromnie się wzruszylam... bardzo ciekawa, obszerna i świetnie napisana recenzja. Nie sądziłam, że ta książka jest tak wzruszająca. Aż łzy pojawiają się w oczach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Projekt > układ> dodaj gadżet > więcej gadżetów i tam będą obserwatorzy :)
    a jesli chcesz mnie zaobserwować to poprostu gdzie są u mnie -obserwatorzy klikasz w dołącz się do tej witryny :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam, nie oglądałam, wszędzie pełno "Zanim się pojawiłeś", nie wiem co o tym sądzić, chociaż nie widziałam jeszcze negatywnej opinii ;). U ciebie poczytałam tylko cytaty, bo jak spojrzałam na pierwsze strofy dostrzegłam, że skracałaś książkę. Nie chcę sobie krakać fabuły, więc musisz mi to wybaczyć :D

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cie rozumiem, to same spojlery, raczej dedykowane dla tych, którzy czytali już książkę:) Bo po przeczytaniu mojej notki stracili by całą przyjemność z czytania :)

      Usuń
  14. Czytałam tę książkę i bardzo mi się spodobała. Do końca wierzyłam, że Lou przekona Willa, że ma po co żyć, że będą razem szczęśliwi. Końcówka bardzo mnie zszokowała :(
    Dzięki za odwiedziny :)
    Zapraszam: mój blog♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Jej prawie się popłakałam, nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać tak wzruszającego posta, który odnosi się do książki! Napisałaś to wszystko rewelacyjnie i widać że włożyłaś w każde słowo dużo pracy ale naprawdę się opłaciło bo efekt wspaniały bardzo zachęcasz do przeczytania tej książki. Rewelacja <3
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę, że jesteś prawdziwą fanką :) mi trochę było żal chłopaka Lou, bo tak naprawdę w niczym nie zawinił a został wystawiony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to sprawiło też to, że on był ciągle zajęty sobą i tymi biegami, nie znajdował dla niej zupełnie czasu. :)

      Usuń
  17. Nie czytałam tej książki ;)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Film był fantastyczny, a muzyka cudowna :) w książce też się zakochałam :)
    http://reading-mylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Film wciąż na mnie czeka :D Książka jest świetna :D
    Zapraszam :D zostałaś nominowana :D http://pabottyro.blogspot.com/2016/07/paranormal-book-tag-d.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej, nominowałam Cię do Liebster Blog Award, zapraszam!
    http://podroze-w-ksiazki.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award-1-i-2.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Naprawdę świetny wpis. Cytaty z książki dopełniły twoje wypowiedzi i naprawdę miło się to czytało! :) Oglądałam film i jestem nim oczarowana, zarówno aktorami jak i samą historią. Nie czytałam książki, ale mam zamiar. Tym postem jeszcze bardziej zmotywowałaś mnie do sięgnięcia po papierową wersję.

    Pozdrawiam,
    Book Prisoner! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytając Książki Żyjemy Podwójnie , Blogger