(2) ''Kiedy Odszedłeś'' - Jojo Moyes. Kontynuacja ''Zanim się pojawiłeś''. Powieść o bólu, żalu i wyrzutach sumienia po śmierci bliskiej osoby, a także o wierze w lepsze jutro i próbach poukładania świata na nowo.

Louisa Clark po śmieci ukochanego nie potrafi przejść do porządku dziennego, gdyż ciągle zadręcza się bolesnymi wspomnieniami. Odczuwa wyrzuty sumienia nie tylko ze względu na fakt, że pomimo obietnicy danej Willowi, jej życie nadal nie przypomina takiego, jakie on by sobie dla niej życzył, ale także dlatego, że nieustannie w jej głowie pojawiają się niepokojące myśli, czy aby na pewno zrobiła wszystko aby go wtedy powstrzymać. Każdego dnia zmaga się z przeciwnościami losu, wciąż czekając na chwilę, kiedy nadejdzie upragniony spokój i ukojenie. Życie jednak znane jest z tego, że jedna chwila potrafi zmienić wszystko... Pewnego popołudnia na progu jej drzwi całkiem niespodziewanie pojawi się osoba, która sprawi, że w końcu znowu poczuje się potrzebna i przy niej odnajdzie zagubiony sens życia. Przede wszystkim jednak będzie zmuszona zacząć normalne, prawdziwe funkcjonowanie, a dotychczasową wegetację porzucić, jak się okaże już na zawsze.



''- A co było najtrudniejsze? [...] W pracy dla Williama Traynora. Wygląda na to, że nie było to łatwe zadanie. [...] - Najtrudniej było pozwolić mu odejść - odpowiedziałam. I nagle zorientowałam się, że przełykam łzy.''



Jak trudno jest człowiekowi pogodzić się z utratą najbliższej osoby na świecie i potrafić żyć dalej ze świadomością, że ta osoba już nie powróci? Jak ciężko zaakceptować myśl, że nigdy się już z tym człowiekiem nie porozmawia; nie usłyszy się już jego słów pocieszenia, kiedy wydarzy się coś złego, nie usłyszy się słów wyrażających doping, kiedy będziemy potrzebować wsparcia, a tym bardziej nie usłyszy się słów o zapewnieniu miłości, kiedy tak bardzo będziemy pragnąć nie czuć się samotni...

Kiedy tylko się dowiedziałam o kontynuacji bestsellerowej powieści ''Zanim się pojawiłeś'', pod tytułem ''Kiedy Odszedłeś'' nie byłam w stanie przejść obok niej obojętnie, chociaż w głębi duszy zastanawiałam się, czy aby na pewno ta książka potrzebowała uzupełnienia ... Z jednej strony można by uważać, że Lou, której nie udało się powstrzymać Willa przed dokonaniem samobójstwa, nie trzeba było powtórnie powoływać do życia. Czytelnik, który samodzielnie kreował by sobie ewentualną przyszłość głównej bohaterki miałby z tego na pewno więcej przyjemności i korzyści, bo mógłby uruchomić własną wyobraźnię a przy tym zatrzymałby w sobie cudowny smak, uczucia i emocje, które pozostawił po sobie pierwszy tom, a które mimowolnie zatarły się pod wpływem owej kontynuacji. Z drugiej strony jednak powieść, której fabuła opiera się na stracie ukochanej osoby jest bardzo pożyteczna i pomocna, bo zawiera w sobie wiele mądrych rad i wskazówek jak radzić sobie kiedy podobna tragedia przydarzy się właśnie nam. 

Powieść ukazuje nam w pełnym świetle rzeczywistość po śmierci bliskiej osoby. Każdy z nas doświadczy lub może już doświadczył podobnego owego czasu pustki w sercu, kiedy każda rzecz na którą spojrzymy i każde miejsce w które się udamy wywołuje w nas potok łez, a imienia zmarłego bez drżenia nie potrafimy wymówić przez wiele tygodni. Jojo Moyes w sposób bardzo wnikliwy i szczegółowy pokazuje nam jak Lou stara się walczyć z przerażającym smutkiem, lękiem i wyrzutami sumienia. Czuje się winna za jego śmierć, gdyż wydawać by się mogło że to na niej spoczywał niemy obowiązek powstrzymania Willa przed dokonaniem samobójstwa w Dignitas. Lou w ''Kiedy odszedłeś'' staje się całkowicie inną osobą, której nie byłam w stanie rozpoznać. Czułam się zupełnie tak, jakbym czytała jakąś odrębną książką, nie związaną w żaden sposób z ''Zanim się pojawiłeś''. Dziewczyna zamyka się w sobie, poważnieje, a jej waga diametralnie spada w dół. To już nie jest ta radosna i pozytywna Lou Clark, którą poznaliśmy. Nawet ona sama pragnie stać się kimś innym, byle tylko nie sobą; ścina włosy i porzuca swoje ekscentryczne stroje. Marzy wyłącznie o tym aby schować się w swojej skorupie i nigdy już z niej nie wychodzić.

W powieści możemy obserwować od pierwszej do ostatniej kartki stopniowe zmiany jakie zachodzą w umyśle i zachowaniu głównej bohaterki. Najpierw przypatrujemy się jej w chwili głębokiego smutku, potem widzimy jak powoli narasta w niej poczucie siły i determinacja, aby zamiast wyłącznie o sobie, myśleć także o innych ludziach. Później następuje nieoczekiwana dla niej samej zmiana, gdyż nagle jakby budzi się z długiego, odrętwiającego snu i zaczyna cieszyć się wszystkim co ją otacza i spotyka, powracając przy tym do dawnego stylu życia. ''Kiedy odszedłeś'' to długotrwała wędrówka, której głównym celem jest dotarcie do takiego momentu w życiu kiedy osiągnie spokój i akceptację. 


''Jak ona mogłaby pojąć, że jego utrata była dla mnie czymś takim, jakby ktoś przestrzelił mnie na wylot, zostawiając otwartą dziurę, ciągle boleśnie przypominającą mi o braku, którego nigdy nie uda mi się wypełnić?''


Jojo Moyes stara się nam tez udowodnić, że życie po śmierci ukochanej osoby nadal ma wartość i można go odbudować, jeśli włoży się w to wiele wysiłku i poświęcenia. Zawsze znajdą się powody, dla których warto czekać na kolejny dzień i nie poddawać się. Świat nie kończy się na jednym człowieku, życie toczy się dalej, nawet jeśli tego kogo kochamy już przy nas nie ma. Nachodzi nieubłaganie taki moment, kiedy zaczynamy godzić się ze wszystkim co los nam zgotował, niezależnie od tego jak bardzo bolesna i dotkliwa jest nasza strata.
Mówi się, że każdy koniec niesie ze sobą jakiś początek. Wystarczy uzbroić się w cierpliwość i czekać na lepsze jutro, które w końcu nastąpi. 


''- Nie. Ten wózek był w nim najmniej istotną rzeczą. Nie podobał mi się,bo był...był bardzo gniewny. I trochę onieśmielający. I przez te dwie rzeczy ciężko było zobaczyć w nim kogoś, kto się może podobać.''


Podsumowując książkę oceniam (w skali 1-10) na 7. Bardzo miło wspominam tę powieść, nie tylko dlatego, że pojawili się w niej nowi bohaterzy o wspaniałych osobowościach, ale także dlatego, że w ''Kiedy odszedłeś'' Will znowu ''ożywa'' i powraca. Nie fizycznie, ale w rozmowach, myślach i tęsknotach swoich bliskich. Przez całą powieść ma się wrażenie, że Will cały czas jest blisko osób które kochał za swojego życia, podsuwa im pomysły oraz pomaga w trudnych chwilach. Powieść ukazuje najważniejsze aspekty naszego życia oraz udowadnia nam, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Autorka w doskonały sposób uczy nas radzenia sobie z wszelkimi przeciwnościami losu oraz akceptowaniu takich spraw w życiu, na które nie mamy wpływu, a są nieuchronne.

Gorąco polecam tę książkę wszystkim, którzy pokochali ''Zanim się pojawiłeś'', gdyż można tam między innymi spotkać ponownie bohaterów o których czytaliśmy w pierwszej części i dowiedzieć się jak ich życie potoczyło się po śmierci Willa oraz to w jaki sposób pogodzili się oni ze stratą.  



Nie myśl o mnie za często...
Po prostu żyj dobrze.
Po prostu żyj.
Will




SENTENCJE I CYTATY 

(kliknij w obrazek)


18 komentarzy:

  1. Czytałam niedawno Kiedy odszedłeś i przypadła mi do gustu ta książka. Miło ją wspominam pomimo tego, że była wstrząsająca wzruszająca i jaka tam jeszcze.
    Dla mnie ogromnym spojlerem byłaby informacja o Lily i jej pochodzeniu w recenzji przed przeczytaniem książki. Bez urazy :)
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam książek, oglądałam tylko film i nie byłam nim jakoś specjalnie zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam "Kiedy odszedłeś", ale "Zanim się pojawiłeś" szczerze pokochałam, więc to na pewno kwestia czasu, kiedy zabiorę się za drugą część. ;) Mam nadzieję, że mi również się spodoba. Ale trochę zrobiłaś mi spoiler tą Lily, nie miałam o tym pojęcia. ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzmianka o Lily niczego nie zmienia, gdyż wątek o niej jest ogromnie rozbudowany więc niczego konkretnego tutaj nie zamieściłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujący blog. Można znaleźć ciekawe książki😉

    Zapraszam do mnie http://historianiespelnionychmarzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. jeżeli o radzeniu sb z przeciwnościami to książka w sam raz dla mnie ;D

    grlfashion.blogspot.com
    Zapraszam:* odwdzięczam się za każdą obserwację :*

    OdpowiedzUsuń
  7. I really like you :)
    Happy weekend!

    Can you follow me? I follow you :)
    If you comment my post, I will comment your five posts! :)

    http://www.sandrakopko.com/2016/07/baby-blue.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach nie! Nie miałam pojęcia, że jest to druga część i zaczęłam czytać recenzję i sobie zaspoilerowałam :( A nie przeczytałam jeszcze pierwszej części xd

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam "Zanim się pojawiłeś" więc i "Kiedy odszedłeś" jest dla mnie nowością :) lubię taką lekką (jak dla mnie) tematykę bo jest przyjemna i łatwa w odbiorze, ale niestery nie wszystkie takie historie przypadają mi do gustu. Muszę przeczytać w tedy dowiem się czy to książka dla mnie :D fantastyczna recenzja!
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej!

    Chciałam cię poinformować, że nominowałam cię do LBA.
    Więcej informacji tu: http://tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com/2016/08/lba-8.html

    Pozdrawiam cię z całego serduszka <3
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasami rzeczywiście lepiej niczego nie dopowiadać i pozostawić czytelnikom możliwość, aby sami dopowiedzieli sobie zakończenie lub dalsze losy bohaterów. Nie wiedziałam wcześniej, że jest kontynuacja tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj skończyłam tę książkę i bardzo mi się podobała. Na początku też zastanawiałam się czy warto było pisać kontynuację? Jednak po jej przeczytaniu uznałam, że tak. Książka była świetna i podobała mi się ociupinkę bardziej niż pierwsza.
    Świetna recenzja :)
    Z chęcią bym cię zaobserwowała, jednak nie masz na blogu takiego gadżetu. Więc może chciała byś o dodać bym ja i inni mieli do ciebie łatwiejszy dostęp?
    pomiedzy-wersami.blogspot.com
    Instagram: @kremciowata

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam obie powieści i obie zrobiły na mnie świetne wrażenie. Polecam
    Film także zasługuje na uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Matko, przepraszam, że tak długo ci odpisywałam na komentarz :D! Zadawałaś mi ostatnio pytanie na temat Sagi o Ludziach Lodu na http://zniewolone-trescia.blogspot.com - i spytałaś jaką parę najbardziej lubię. Ostatni raz czytałam Sagi kilka lat temu (mam za sobą dwukrotne przeczytanie) i w sumie nigdy nie zastanawiałam się jakie pary lubiłam, ale o ile pamiętam to kochałam Cecylię i Alexandra, Silje i Tengela - no, to oczywiste :D i Dominika oraz Villemo. O dziwo, bardzo słabo pamiętam późniejsze Sagi :o. Może to kwestia tego, że pierwsze tomy czytałam więcej razy haha :D.
    A teraz skomentuję recenzje. Przy okazji: obserwuję, bo myślę, że dla fanki Sagi warto haha. No i polubiłam twojego bloga :).
    A co do recenzji. Nie czytałam "Zanim się pojawiłeś" - oglądałam film w słabej jakości na Internecie i... średnio mi się podobał. Czytam fragmenty tej książki i też średnio mi się podobają, ale kiedyś po prostu muszę przeczytać całość, a nie oceniać. Nawet nie czytając "Kiedy odszedłeś", miałam takie samo wrażenie jak ty: po co to było ciągnąć? No, ale skoro autorka w miarę sobie z tym poradziła to dlaczego nie? :)
    Osobiście - tak samo jak ty - zamierzam się wziąć za coś jeszcze innego od tej autorki!
    Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa recenzja :) Książka też wydaje się ciekawa ale ja jednak chyba nie dałabym rady jej przeczytać. Nie przepadam za płakaniem w czasie czytania ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    https://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń