(2) ''Kiedy Odszedłeś'' - Jojo Moyes. Kontynuacja ''Zanim się pojawiłeś''. Powieść o bólu, żalu i wyrzutach sumienia po śmierci bliskiej osoby, a także o wierze w lepsze jutro i próbach poukładania świata na nowo.

Louisa Clark po śmieci ukochanego nie potrafi przejść do porządku dziennego, gdyż ciągle zadręcza się bolesnymi wspomnieniami. Odczuwa wyrzuty sumienia nie tylko ze względu na fakt, że pomimo obietnicy danej Willowi, jej życie nadal nie przypomina takiego, jakie on by sobie dla niej życzył, ale także dlatego, że nieustannie w jej głowie pojawiają się niepokojące myśli, czy aby na pewno zrobiła wszystko aby go wtedy powstrzymać. Każdego dnia zmaga się z przeciwnościami losu, wciąż czekając na chwilę, kiedy nadejdzie upragniony spokój i ukojenie. Życie jednak znane jest z tego, że jedna chwila potrafi zmienić wszystko... Pewnego popołudnia na progu jej drzwi całkiem niespodziewanie pojawi się osoba, która sprawi, że w końcu znowu poczuje się potrzebna i przy niej odnajdzie zagubiony sens życia. Przede wszystkim jednak będzie zmuszona zacząć normalne, prawdziwe funkcjonowanie, a dotychczasową wegetację porzucić, jak się okaże już na zawsze.

(1) ''Zanim się pojawiłeś'' - powieść ukazująca nam kruchoć i marność ludzkiej egzystencji, która zależna jest od sił wyższych, na które nie mamy wpływu. Tymczasem miłość, która najczęściej ''żyje własnym życiem'' nie zważa na żadne przeszkody... tym bardziej na inwalidzki wózek.

Will, biznesmen, wielki podróżnik, fan sportów ekstremalnych i motocyklów, jest zmuszony porzucić swoje wspaniałe i bogate życie na skutek tragicznego wypadku i zaakceptować teraźniejszość oznaczającą wózek inwalidzki i całkowite uzależnienie od innych ludzi. Jest to dla niego niemal niewykonalne gdyż nie potrafi przestawić się i odnaleźć żadnej radości w życiu, przez co staje się zgorzkniałym, milczącym i nie dającym nikomu zbliżyć się do siebie, człowiekiem. Lou, która w swoim życiu zna dokładnie każdy kąt i żyje według utartego schematu, nie tęskniąc za wielkim światem i przygodami, nagle traci swoją ukochaną pracę w kawiarni i za pomocą pośredniaka trafia do Granta House gdzie musi wczuć się w rolę opiekunki i towarzyszki w codziennym dniu sparaliżowanego mężczyzny. Szybko przekona się jednak, że jej praca nie będzie polegała wyłącznie na karmieniu go i pomaganiu mu w drobnych sprawach, a stanie się życiowym celem, który zaprzątnie jej głowę na co najmniej kilka następnych miesięcy. Biorąc czynny udział w życiu Willa Traynora, weźmie na siebie ogromne zadanie i odpowiedzialność: będzie musiała najpierw pozyskać zaufanie i sympatię mężczyzny, co będzie niełatwe, ze względu na jego nieustępliwy i zatwardziały charakter a później starać się udowodnić, że jego egzystencja nadal ma wartość, pomimo tego, że nie jest w stanie swobodnie się poruszać. Czy uda jej się dotrzeć do mężczyzny i sprawić, że znowu otworzy się na świat i znowu odnajdzie w życiu pozywytne strony? i czy przede wszystkim uda jej się go powstrzymać przed podjęciem straszliwej decyzji?

Liebster Blog Award!

Do wzięcia udziału w tag'u nominowała mnie ''Daria H'' z bloga podroze-w-książki.blogspot.com . Jest to tag, który przyznaje się blogom, które mają mniejsza liczbę obserwatorów, co pomaga w ich rozpowszechnieniu. Musimy odpowiedzieć na 11 pytań, a następnie sami zadajemy 11 kolejnych i informujemy o tym nominowanych blogger'ów. Zapraszam do zapoznania się z moimi odpowiedziami na pytania!

1. Seria książek lub książka, której nie chcesz przeczytać to...?


''Wszystko, co lśni''. Patrzę na tę książke od 31 października 2014 roku, kiedy dostałam ją na moje 18ste urodziny od siostry i szwagra i... do tej pory nie udało mi się jej przeczytać. Niestety wcale mnie do niej nie ciągnie, nie tylko ze względu na jej grubość i ciężkość (ponad 900 stron, które zdecydowanie mnie odstraszają) ale także dlatego, że jej fabuła nie trafiła w mój gust czytelniczy). Uważam tę powieść, za taką której nie chce przeczytać, ale wydaje mi się, że kiedyś jednak to zrobię.
 
2. Jakie jest twoje ulubione miejsce do czytania?
Zawsze mam problem ze skupieniem uwagi, dlatego wszelkie miejsca, które nie są moim pokojem na poddaszu, zupełnie nie nadają się do czytania, gdzie rozprasza mnie wszystko począwszy od kipiącego czajnika w kuchni na dole, po brzęczącą osę na łące. Mój pokój to idylla, miejsce, do którego nie dochodzą żadne niepokojące dźwięki, dzięki czemu jest idealnym miejscem na przenoszenie się do książkowego świata. A czytam zawsze leżąc w łóżku, bo jest miękkie i wygodne.
 
 3. Jaka postać literacka jest najbliżej zbliżona do Ciebie charakterem?
Zawsze kiedy myślę, która postać literacka jest najbardziej do mnie podobna.. to nasuwa mi się zaraz Ania z Zielonego Wzgórza, miłośniczka książek, poezji, przyrody i wszystkiego co ma w sobie piękno. Dziewczyna o wielkiej wrażliwości dla świata. Pierwszy raz przeczytałam tę powieść w wieku 11 lat i przeżyłam z Anią całe swoje dzieciństwo, potem młodzieńczość i Ania nadal obecna jest w moim życiu. To bohaterka z którą utożsamiam się od najmłodszych lat.
 
4. Jaka książka Cię najbardziej zaskoczyła?

 
W ostatnim czasie niesamowicie zaskoczyła mnie powieść Jojo Moyes ''Zanim się pojawiłeś'', która ukazuje nam kruchość i marność ludzkiego życia. Człowiek, który kochał życie i aktywnie z niego korzystał, nagle stał się ofiarą wypadku i w jednej sekundzie stracił wszystko; ciało, pracę, podróże i pasje. Nie potrafił pogodzić się z rzeczywistością oznaczającą wózek inwalidzki i całkowite uzależnienie od innych ludzi. Zaskoczyło mnie zakończenie tej książki, które wywołało potok łez i namnożyło masę pytań ''dlaczego?'' skoro wydawało się, że wszystko jest już na dobrej drodze...

5. Książka która nigdy Ci się nie znudzi to? I dlaczego?


Przy tym pytaniu od razu nasunęła mi się na myśl nie książka, ale ''Saga o Ludziach Lodu'' 47-tomowa opowieść, rozgrywająca się w Norwegii, Szwecji i Danii, opowiadająca o dziejach rodu Ludzi Lodu którego przodek, Tengel Zły, aby otrzymać nieśmiertelność, zawarł pakt z diabłem. W ramach umowy przynajmniej jedna osoba w każdym pokoleniu rodziła się "dotkniętą" i musiała służyć złu. Jednak w końcu narodził się ktoś, kto postanowił podjąć starania zniszczenia przekleństwa. Ta norweska saga podbiła moje serce kilka lat temu i chociaż czytałam ją stosunkowo niedawno to znowu mam ochotę do niej powrócić. Polecam każdemu zapoznanie się z tą sagą.
 
6. Gdybyś mogła/mógł całkowicie zmienić charakter jednej z książkowych postacie kto to by był? Dlaczego własnie ta postać?
Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek miała ochotę zmieniać charakter/osobowość jakiejś postaci literackiej. Zawsze akceptuje bohatera takim jakim jest, z jego wszystkimi wadami, zaletami i wyborami, których dokonuje.
 
7. Ogladasz seriale? Jeśli tak, jaki jest Twój ulubiony?                   

 
Szczerze mówiąc nie przepadam za serialami i od dłuższego czasu nie oglądałam żadnego. Kilka miesięcy temu miałam ochotę zacząć oglądać bardzo znany i lubiany serial '' Pretty little liars'' ale jednak skończyło się tylko na oglądaniu krótkich filmików na YouTube. Ostatnim serialem, który obejrzałam sumiennie była ''Dynastia Tudorów'' 3 lata temu, gdyż zafascynowała mnie historia Anny Boleyn, dwórki na dworze króla Henryka VIII, która zdołała pokonać prawdziwą królową i zająć jej miejsce u boku króla Anglii. Mam też wiele książek związanych z tą dynastią.

8. Jaką ekranizację uważasz za lepszą od książki?

Tak myślę i myślę, i nic wymyślić nie mogę, gdyż nie zdarzyło się jeszcze aby po obejrzeniu ekranizacji książki, mogła stwierdzić, że film podobał mi się bardziej niż powieść. Wydaje mi się, że i książka i film to dwa osobne światy, które na równi mogą się podobać, ale nie powinno się oceniać, co jest lepsze bo przecież tu mamy do czynienia z kartkami, a tu z ekranem kina i każda z tych rzeczy posiada w sobie wielką, wyjątkową moc.

9. Czytasz poza domem? Gdzie?
Tak jak już wcześniej wspomniałam czytać potrafię tylko w swoim własnym pokoju, chociaż wielokrotnie próbowałam ''nauczyć'' czytać się na świeżym powietrzu. Nie sprawiało mi to jednak przyjemności.

10. Kawa czy herbata?
Kawy w ogóle nie piję, ku wielkiemu zdziwieniu mojej babci, która zawsze próbuje mi robić kawę kiedy ja odwiedzam. Nigdy się jednak do niej nie przekonam, ponieważ jest dla mnie zbyt gorzka. Zawsze wybieram herbatę, najlepiej z cytryną i dobrze posłodzoną.

11. Masz osobę z jaką dzielisz swoje zainteresowanie książkami? Kto to?
Po części tak, jest to moja siostra, która też lubi poczytać sobie od czasu do czasu. Zawsze polecam jej jakąś książkę, która szczególnie mi się podobała, jednak nie mamy zbliżonego gustu czytelniczego, dlatego książki, które czytamy są zupełnie różne, tak, że niestety rzadko mamy okazję wymienić się wrażeniami na temat jakiejś wspólnie przeczytanej powieści.
______________________________________________________

Moje pytania dla was:
1. Jakiego bohatera literackiego najchętniej zabrałbyś/zabrałabyś ze sobą na wakacje, jakie by to było miejsce i dlaczego akurat jego.
2. Wolisz czytać w nocy czy w dzień?
3. Czy miałeś/aś kiedyś ochotę napisać własną książkę? Jeśli tak, to czego by ona dotyczyła?
4. Czy jest jakaś książka, do której chciałabyś/aś się przenieść na kilka dni? Dlaczego tam?
5. Jaki bohater literacki najbardziej Ci imponuje, a jaki najbardziej Cię irytuje. Uzasadnij.
6. Co lubisz robić w wolnym czasie, oprócz czytania książek?
7. Wolisz najpierw przeczytać książkę, a dopiero później zobaczyć jej ekranizację czy na odwrót?
8. Z jaką postacią literacką się utożsamiasz?
9. Jakie jest Twoje motto życiowe? Lub ulubiona sentencja?
10. Wolisz wypożyczać książki w bibliotece czy kupować nowe? Czy uważasz, że kolekcjonowanie książek to dobry pomysł?
11. Lektura szkolna, której szczególnie nie znosiłeś/aś? Dlaczego?

Nominuję:
moje-bestsellery.blogspot.com
subiektywne-recenzje.blogspot.com
lowczyni-ksiązek.blogspot.com
dziewczyna-z-ksiazka.blogspot.com
oczytany-facet.blogspot.com
zakladkaa.blogspot.com
http://tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com
latające-książki.blogspot.com
książki-jane.blogspot.com
http://booksmyloveblog.blogspot.com/
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/

Moje ulubione momenty z najpiękniejszej i najbardziej wzruszającej książki o miłości ''Zanim się pojawiłeś'' Jojo Moyes.

Uwaga! W poniższym opracowaniu wykorzystałam autentyczne teksty  i wypowiedzi z książki ''Zanim się pojawiłeś'' autorstwa Jojo Moyes. Są odznaczone cytatem i kolorem jasno czerwonym.

1) Nowa praca. Pierwsze spotkanie.


To miał być bardzo ekscytujący dzień. Louisa Clark po dość długim okresie oczekiwania na nową pracę, w końcu ją dostała. Jej zadaniem było sprawowanie opieki nad niepełnosprawnym mężczyznom. Lou z pewnością jednak nie przewidziała jak zostanie przyjęta przez mężczyznę na wózku ani nie zastanawiała się nad tym czy zostanie przez niego zaakceptowana. Reakcja Will'a Traynora na jej widok była jednocześnie zadziwiająca jak i szokująca. Gdyby dziewczyna posiadała dar przepowiadania przyszłości, jej stopa z pewnością nigdy nie stanęła by na Granta House.

''Gdy weszłyśmy do pokoju, ten na wózku spojrzał na nas spod długich, rozczochranych włosów. Popatrzył mi w oczy i po chwili wydał z siebie mrożący krew w żyłach jęk. Potem wykrzywił usta i wydał kolejny straszliwy odgłos.
Jego matka zesztywniała.
- Will, przestań!
Nawet na nią nie spojrzał. Kolejny odgłos godny neandertalczyka wydobył się gdzieś z jego piersi. Był to straszliwy, pełen bólu dźwięk. Starałam się nie wzdrygnąć. Z głową zwieszoną między ramionami mężczyzna spoglądał na mnie, wciąż wykrzywiony w straszliwym grymasie. Wyglądał groteskowo, trochę groźnie.
[...]
- Dzień dobry, panno Clark - powiedział - podobno jest pani moją najnowszą opiekunką.''
2) Sztuka karmienia Will'a.
Częstym problemem Louisy było to, jak zachęcić Will'a do zjedzenia konkretnych warzyw podczas obiadu, których nie lubił, a które potrzebne mu były do prawidłowego funkcjonowania, tak, że nie sposób było je ominąć lub zastąpić czymś innym. Pewnego razu, Lou całkowicie bezmyślnie, podała Will'owi na widelcu kawałek marchewki przykrytej ziemniakami. Nie uszło to oczywiście uwadze Will'a.
''- Dlaczego próbujesz wcisnąć mi marchewkę?
- Nie próbuję.
- Więc tu nie ma marchewki?
Spojrzałam na pomarańczowe kawałeczki.
- Cóż... no...
[...]
- Na litość boską - potrząsnął głową.
Gapiłam się na niego.
- Co jeszcze przemycałaś mi w jedzeniu? Będziesz mi mówić, że mam otworzyć tunel, żeby lokomotywa mogła zawieźć rozgotowaną brukselkę do cholernej następnej stacji?''

3) Will ciężko chory. Mały przełom w ich relacjach.

 

To był jeden z tych dni kiedy Will bardzo źle się czuł, nie kontaktował i z nikim nie rozmawiał. Cały dzień nie wstawał z łóżka. Dziewczyna od czasu do czasu podawała mu leki przeciwbólowe i zauważyła, że Will jest cały rozpalony. Na zewnątrz panowała straszna zimowa zawierucha, także przez długi czas musiała czekać aż dotrze do nich Nathan i oceni sytuację, ponieważ w domu nie było nikogo oprócz nich. Mama Will'a zadzwoniła do niej i poprosiła, żeby dziewczyna spędziła u nich noc, gdyż ona musi pozostać w mieście a jej synem nie ma kto się zaopiekować. Lou zgodziła się. Kiedy zjawił się Nathan i oznajmił, że mężczyzna ma bardzo wysoką gorączkę i muszą natychmiast ja zbić, bo Will może umrzeć, rozpoczęła się nerwowa krzątanina. Lou wpadła w panikę i bała się opuszczać chorego choćby na moment. Właśnie w ten wieczór Will po raz pierwszy poprosił Lou aby przy nim została i opowiedziała mu coś miłego. Dziewczyna czuwała przy nim cały wieczór do późnych godzin, aż ze zmęczenia położyła się obok niego na łóżku i zasnęła. Następnego ranka Camilla Traynor znalazła swojego syna śpiącego w jednym łóżku z opiekunką. Próbowała obudzić dziewczynę, bez skutku, a kiedy ta w końcu otworzyła oczy, zaczęła z wyrzutem wypytywać ją, co się stało, że leży w łóżku Will'a. Lou z trudem zaczęła jej wyjaśniać, że bała się zostawiać mężczyznę bez opieki, gdyż gorączkował i majaczył. Z tego wszystkiego, pani Traynor wpadła w jeszcze większą panikę obwiniając Louise o to, że ją o tym nie poinformowała.

4) Coraz większy wpływ Lou na Will'a. 

Will wyrażał swój bunt wobec świata poprzez nie golenie się. Nie golił zarostu ani nie strzygł włosów, tak, że cały zarósł, przez co wyglądał koszmarnie. Któregoś razu dziewczyna zwróciła mu na to uwagę. Gdyby zrobił to ktoś inny Will z pewnością nawet by sie nie odezwał i zignorował to. Ona jednak miała do niego dobre podejście i nauczyła się z nim współpracować. Mężczyzna obdarzył ją zaufaniem i sympatią, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej, a miał wielu różnych opiekunów. Will zgodził sie na to, aby Lou zgoliła mu zarost. Kiedy po skończonych zabiegach dziewczyna pierwszy raz zobaczyła jego twarz, ze zdziwieniem stwierdziła, że Will jest bardzo przystojny.

'' Milczał przez chwilę, po czym odezwał się z kamienna twarzą.
-Proszę, nie mów, że ogoliłaś mi brwi.
- Tylko jedną - odparłam. Opłukałam maszynkę, mając nadzieję, że tymczasem moje rumieńce nieco zbledną.''


5) Lou przypadkiem dowiaduje się o Dignitas i samobójczych planach Will'a. 

Pewnego dnia do przybudówki wpadła niczym torpeda młoda kobieta, która ni stąd ni zowąd zaczęła wrzeszczeć na Will'a. Szybko okazało się, że to jego siostra, która przyleciała z Australii tak szybko jak się dało. Lou nie mogła się zorientować, dlaczego Georgina była tak bardzo wściekła na brata i dlaczego raz co raz wykrzykiwała ''Ty egoisto, nie możesz tego zrobić!''. Układanka ułożyła się w całość dopiero wieczorem kiedy Lou niby przypadkiem usłyszała rozmowę Georginy z matką. Kobiety rozmawiały o przyszłych planach mężczyzny, który chciał zrezygnować z życia i popełnić samobójstwo w Dignitas. Camilla Traynor była w bardzo okropnej sytuacji. Widziała, że syn się męczy, ale nie potrafiła mu pomóc. Dlatego kiedy poprosił ją o to, aby pomogła mu w drodze do Dignitas, musiała stoczyć ze sobą wielką wewnętrzną walkę. Ostatecznie podjęli się takiego układu, że Will odczeka pół roku, a jeśli do tego czasu nie zmieni decyzji... 
Kiedy Lou to usłyszała, najpierw nie mogła uwierzyć własnym uszom, później nie mogła uwierzyć, że Camilla Traynor w ogóle brała coś takiego pod uwagę, a później nie mogła uwierzyć, że sama nieświadomie wplątała się w to wszystko... Czuła się oszukana i zrobiona na szaro. Tak bardzo ją to zszokowało, że postanowiła zrezygnować z pracy. Jednakże Will nie był dla niej obojętny, nie potrafiła zapomnieć o tych strasznych słowach, nie mogła odpędzić się od natrętnych myśli. Przede wszystkim nie mogła zostawić go samego. 

Musiała wrócić i zrobić wszystko co w jej mocy, aby sprawić, że Will Traynor zmieni zdanie.

Co mogła jednak zrobić? Plan podsunęła jej genialna siostra, Treena. Powiedziała, że powinna zacząć małymi kroczkami wyprowadzać Will'a poza teren przybudówki, a potem zabierać go na coraz dalsze wycieczki i organizować mu przeróżne przygody, które sprawią, że mężczyzna znowu otworzy się na życie i zacznie dostrzegać w nim pozytywne strony. A przede wszystkim, na chwilę zapomni o swoim przykuciu do wózka. Tylko co zrobić, kiedy Will zawsze był na nie ? 

6) Pierwsze wyjście Will'a z domu. Lou z Nathan'em zabierają go na wyścigi konne.

Lou umówiła się z Nathan'em , że zabiorą Will'a na wyścigi konne , a pretekstem do tego będzie wielkie zamiłowanie Nathan'a do koni. Will dał się namówić, co Lou odebrała jako swój wielki sukces. Wszystko dokładnie zaplanowała, jednakże plany bardzo lubią się psuć w najmniej odpowiednim momencie i tak też było w tym przypadku. Właściwie wszystko poszło nie po myśli, jednakże najgorsze czekało na nich pod koniec. Kiedy chcieli wrócić do samochodu, trawiasty parking na którym zaparkowali auto, cały podmókł od niezapowiadanego deszczu i zrobiło się tak wielkie błoto, że za nic w świecie wózek nie chciał dać się popchać dalej, tylko uparcie utknął w pośrodku drogi do auta. Dziewczyna z najgorszymi obawami pobiegła szukać pomocy, niestety wszyscy ludzie zdecydowanie odmawiali. Musiała okazać się niemałym sprytem kiedy zrezygnowana postanowiła spytać jeszcze grupkę mężczyzn pijących piwo niedaleko toru wyścigowego. Zauważyła u jednego tatuaż, który oznaczał,że są z wojska. ''- To żołnierz. Weteran! z Iraku! Jego wózek utknął w błocie i nie możemy go stamtąd wyciągnąć'' - tłumaczyła im. Tak o to tym sposobem, nagle się ożywili, i pędem pobiegli pomagać swojemu ''bratu'' jak to określili. Skończyło się na tym, że podnieśli wózek z Will'em , a Lou z Nathan'em przyglądała się temu z wielkimi obawami, gdyż mężczyźni byli pijani i w każdej chwili mogli upuścić wózek. Wszystko na szczęście skończyło się dobrze.
7) Koncert muzyki skrzypcowej
Will dostał zaproszenie od swojego przyjaciela na koncert muzyki skrzypcowej. Louisa, która nie była fanką takiej muzyki, zgodziła się tam pójść, ale tylko pod warunkiem, że on będzie jej towarzyszył. Najpierw pojawił się problem z ubiorem, gdyż nie miała pojęcia jaki strój był by najstosowniejszy na taką okazję. Zabrała do Granta House trzy stroje, mając nadzieje, że Nathan z Willem pomogą jej w ostatecznym wyborze. Po wyśmianiu i kąśliwym skomentowaniu poprzednich kreacji ich wybór padł na czerwoną opiętą suknię.


Will nie mógł oderwać oczu od Louisy w tak niecodziennym stroju. Poradził jej jednak, że nie powinna wkładać żakietu ani szala, który zasłania jej dekolt, gdyż:

''- Jeśli masz nosić taką suknię, powinnaś ją nosić z pewnością siebie. Musisz wypełnić ją nie tylko fizycznie, ale również psychicznie.''

''- Wyglądasz wspaniale, Clark - powiedział cicho. - Naprawdę . ''
 

Moment, który zaraz tutaj opiszę, był najzabawniejszy w całej książce i tak strasznie mi się podobał, że nie mogłam przestać się śmiać. A wszystko to za sprawą małego skrawka materiału.


'' Usiedliśmy na samym przodzie, przed pierwszym rzędem. [...]
- Potrzebujesz czegoś? - wyszeptałam.
- Nie - potrząsnął głową. Przełknął. - A właściwie tak. Coś kłuje mnie w szyję.
Pochyliłam się i przesunęłam palcami za jego kołnierzykiem; w środku została nylonowa metka. Pociągnęłam za nią, mając nadzieję, że ją urwę, ale była uparcie oporna.
- Nowa koszula. Bardzo ci przeszkadza?
- Nie. Wspominam o tym tylko dla zabawy.
- Czy mamy w torbie jakieś nożyczki?
- Nie wiem, Clark. Wierz albo nie, ale rzadko sam ją pakuję.
Nożyczek nie było. Zerknęłam do tyłu, gdzie widzowie wciąż sadowili się na swoich miejscach, mrucząc i oglądając programy. Jeśli Will nie będzie mógł się zrelaksować i skupić na muzyce, będzie miał zepsuty cały wieczór. Nie mogłam pozwolić sobie na kolejną porażkę.
- Nie ruszaj się.
- Ale... ''

Wtedy Lou wzięła metkę w zęby i próbowała ją odgryźć. Na oczach wszystkich ludzi. To było naprawdę zabawne i przesłodkie. Prawda?
''- W każdym razie - dodałam - powinniśmy oboje być wdzięczni , że to nie była metka od spodni.''

Po koncercie, w samochodzie, Will czuł się naprawdę fantastycznie. Jak prawdziwy mężczyzna. Na chwilę zapomniał o wózku. Louisa mogła być z siebie dumna, gdyż naprawdę udało jej się uszczęśliwić Will'a.
''- Chcę jeszcze pobyć facetem, który był na koncercie z dziewczyną w czerwonej sukience. Jeszcze przez parę minut.''

8) Przyjęcie urodzinowe Lou

Z okazji urodzin Lousiy, jej rodzice postanowili wyprawić uroczystą kolację, na którą dziewczyna zaprosiła oprócz swojego chłopaka także Will'a. Mężczyzna zaprezentował się od swojej najlepszej strony, wzbudzając zachwyt i podziw jej rodziców i jednocześnie zazdrość i niechęć Patrick'a, jej chłopaka. Will od razu złapał świetny kontakt z jej ojcem, a ich głównym tematem było opowiadanie sobie wzajemnie o wpadkach Lou, które ich niezwykle bawiły.

'' - Wiesz, że raz wjechała tyłem w słupek i przysięgała, że to była wina słupka...
- Zobaczyłbyś, jak opuszcza rampę z wózkiem. Czasem wysiadanie z samochodu przypomina raczej Turniej Czterech Skoczni. ''
(haha, Will jak się już odezwie to można pęknąć ze śmiechu.) 
'' - W mojej torbie jest też coś dla ciebie - powiedział cicho Will. - W tej z tyłu wózka. Zapakowane w pomarańczowy papier. '' 

Will pamiętał ich rozmowę (co między innymi jednoznacznie świadczyło o tym, że zależało mu na tych rozmowach i skupiał się na nich na tyle, aby pamiętać takie szczegóły) kiedy dziewczyna opowiadała mu, jak bardzo tęskni za swoimi rajstopami ''pszczółkami'' z dzieciństwa, które przepadły bez śladu. Mężczyzna postarał się o to, aby jego opiekunka dostała od niego coś bardzo wyjątkowego, co naprawdę ją ucieszy. Czy to nie romantyczne? Biorąc pod uwagę jeszcze fakt, że jej chłopak Patrick w prezencie urodzinowym podarował jej coś, co w ogóle nie wpadło w jej gust, a mianowicie wisiorek, jakby nie wiedział, że ona nie nosi takich rzeczy. Chłopak, który był z nią w związku 6 lat znał ją mniej niż Will, którym opiekowała się dopiero od kilku miesięcy! 

'' - Własnym oczom nie wierzę! - wykrzyknęłam. Było to coś tak radosnego i nieoczekiwanego, że zaczęłam się smiać. - Boże! Gdzie to zdobyłeś? [...] 
Will i ja spojrzeliśmy na siebie. 
- Chcę je od razu włożyć - oświadczyłam.
- Chryste Panie, będzie wyglądać jak przerośnięta Pszczółka Maja - powiedział tato, potrząsając głową. ''

9) Wspólne tatuaże
Kto by pomyślał, że Will da się wytatuować? Na pewno nie wpadłaby na to jego matka, Camilla Traynor. 

Już kilka dni wcześniej Will zaczął ''dręczyć'' Lou aby w końcu zrobiła coś ze swoim życiem i przestała siedzieć bezczynnie, nie rozwijając się. ''Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.'' Pragnął nawet, aby obiecała mu, że nie zmarnuje szansy jaką jest życie i w końcu wyruszy w świat opuszczając kartonik, w którym więziła się od wielu lat. (Will razem z Nathan'em potrafił naigrywać się z Louisy do tego stopnia, że często robili zakłady jak dziewczyna spędza swoje piątkowe wieczory. Will zawsze stawiał na książki, a Nathan na telewizję.) Will dużo jej opowiadał o swoich wycieczkach do przeróżnych krajów i niesamowitych rzeczach, które robił, kiedy jeszcze był całkowicie sprawny. Zachęcał ją tym do poszerzania własnych horyzontów. Próbował jej również podsuwać pomysły, np powiedział jej co on by zrobił na jej miejscu. ''- Zapisałbym się do szkoły wieczorowej. Uczyłbym się krawiectwa albo projektowania mody, albo czegokolwiek, co pasuje do tego co cię naprawdę kręci.'' 

Pewnego popołudnia, kiedy razem utknęli w korku samochodowym, Lou zwierzyła się Will'owi o tym, że zawsze pragnęła mieć tatuaż, ale obawiała się go zrobić ze względu na swoich rodziców, którzy tego nie akceptowali i chłopaka, który nienawidził tatuaży. Mężczyzna podjął temat i zapytał ją, co konkretnie chciała by sobie wytatuować. Skończyło się na tym, że Will sam zaproponował jej taki układ: ''- Jeśli zrobisz sobie tatuaż, to ja też każę sobie zrobić. [...] Gdyby to miało cię przekonać, żebyś chociaż na chwilę wyszła ze swojego pudełka.''

Jej tatuaż był w kształcie małej pszczółki umieszczonej na biodrze. Will wytatuował sobie napis ''Najlepszy przed: 10 marca 2007''.
10) Will pomaga ojcu Louisy w kryzysowej sytuacji.
Kiedy Will dowiedział się, że tato Lou stracił pracę kilka tygodni wcześniej i nic nie zapowiadało się na to aby znalazł kolejną, zrobił coś niesamowitego. Postarał się o to, aby jej ojciec znalazł zatrudnienie u jego ojca, który zarządzał zamkiem. Pan Traynor od razu zatrudnił Bernarda i dał mu najlepsze stanowisko. Według mnie Will zachował się w tej sytuacji cudownie, było to wspaniałe, gdyż znaczyło, że mężczyzna naprawdę zaangażował się w życie swojej opiekunki i to w życie prywatne. Chciał jej pomóc, nie mógł patrzeć na to, że Louisa ciągle się zamartwia kryzysem finansowym w jej rodzinie, bo gdy jej tato stracił pracę, to ona była przecież głównym żywicielem rodziny.
11) Zwierzenia w labiryncie zamkowym.


Pewnego popołudnia Will zachęcił Louise na spacer po zamku, kiedy turystów już nie było, a jedynymi ludźmi, którzy mogli się tam kręcić byli ogrodnicy lub konserwatorzy. Na dziedzińcu zamku i w ogrodach panowała tajemnicza atmosfera, jakiej nie można było doświadczyć w godzinach otwarcia. Było tam cicho i przyjemnie, także dziewczynie szybko udało się wczuć w klimat; wyobrażała sobie jak wyglądało tutaj kiedyś życie ludzi, którzy nie mieli pojęcia o świecie współczesnym. Will zaczął opowiadać swojej opiekunce wspomnienia z dzieciństwa związane z tym miejscem. Jego ojciec był właścicielem na zamku i pozwalał swojemu synkowi buszować w nim, kiedy nikogo tam nie było, pod warunkiem nie dotykania niczego. Wspomniał również o pożyczeniu jednego z mieczy wiszących na ścianach Wielkiej Sali i jego obawach, kiedy z wielkim trudem, próbował położyć rzecz na miejscu, a było to niezwykle trudne. W pewnym momencie, kiedy dotarli w rejony labiryntu zamkowego, Will zaproponował Lou zabawę, w którą uwielbiał się bawić w dzieciństwie, polegającą na wejściu w labirynt i posuwaniu się naprzód tak, aby umieć wrócić z powrotem. On będzie jej mierzyć czas. Dziewczyna nie chciała się zgodzić, z powodów znanych tylko sobie samej, dlatego zaczęła stanowczo odmawiać, co nie zostało zaakceptowane przez Will'a, który myślał tylko, że boi się wyłącznie zgubić i nie odnaleźć drogi powrotnej. Zaczął zachęcać ją więc do tego bardziej usilnie. Lou miała jednak powód aby tego nie zrobić, miała z tym miejscem bardzo złe wspomnienia. Kiedyś, wiele lat temu została w nim zgwałcona, kiedy upiła się po pracy i została w Labiryncie, z chłopakami, których uważała za niegroźnych. To wydarzenie odcisnęło niezwykle mocne piętno na jej psychice.


Dla Will'a jednak postanowiła przełamać swoje lęki i spróbować. Wchodząc w labirynt raz co raz powtarzała sobie, że tamte wydarzenia nie mają już na nic wpływu, że było to dawno temu i teraz nic się jej już nie może stać. Cała drżała. Nie udało jej się nawet dojść do połowy, kiedy ogarnęła ja straszna panika i niemoc. Przeszłość ją dogoniła. Zgubiła drogę tak jak kiedyś, zaczęła miotać się w przejściach krzycząc przeraźliwie i wołając Will'a na pomoc. Mężczyzna znalazł ją zapłakaną i skuloną pod krzewem w trybie natychmiastowym gdyż znał każdy zakamarek tego labiryntu. Pomimo wielu próśb nie udało mu się dotrzeć do dziewczyny i wyciągnąć z niej powodu, dla którego tak się zachowała. Postanowił zastosować znaną technikę psychologiczną. Powiedział jej, że opowie jej o czymś, o czym nigdy nikomu nie mówił. W ten sposób chciał ją wesprzeć duchowo i dodać sił, ale także dać jej do zrozumienia jak bardzo ważna jest dla niego i jak bardzo jej ufa, skoro jest w stanie zdobyć się na coś takiego. Zwierzył jej się ze swojego lęku dotyczącego dalszego życia w wózku inwalidzkim. Przedstawił jej wszystkie czarne myśli jakie kłębiły się w jego głowie od dwóch lat. A na koniec wywiązała się bardzo wyjątkowa wymiana zdań:

''- I ja mam być tą jasną stroną? - zapytałam cicho.
- Ty, Clark - spojrzał na swoje dłonie - jesteś jedyną osobą, z którą jestem w stanie rozmawiać, odkąd wylądowałem na tym cholernym czymś. ''

Po tych słowach, Lou wzięła go za rękę i opowiedziała o wszystkim, co do tej pory głęboko skrywała przed całym światem

12) Wspólne pikniki


Louisa bardzo często zabierała Willa na wspólne pikniki, najczęściej jechali za miasto i siadali na jakimś wzgórzu z widokiem na rozległe pola.
13) Wesele Alici i Ruperta. 
  
  
Alicia była dawną dziewczyną Will'a, która po wypadku zostawiła go i odeszła. Jak sama twierdziła, robiła wszystko co w jej siłach, aby pomóc swojemu chłopakowi, ale on wciąż ją odpychał. ''- Nie można pomóc komuś kto sam tego nie chce'' - powiedziała. Ruper był ''przyjacielem'' Will'a, razem prowadzili interesy, po wypadku jednak ich więzi osłabły, a nawet można powiedzieć zaniknęły. Alicia czuła się jednak zobowiązana poinformować swojego eks chłopaka o tym, że związała się z Rupertem, przyszli więc któregoś dnia do przybudówki i ''uderzyli'' go tym prosto w twarz. Will bardzo ciężko to przeżył, tak że kiedy kilka miesięcy później przyszło od nich zaproszenie na ślub, nawet nie myślał aby z niego skorzystać.

Po dość długim czasie, coś jednak nagle się stało, coś co sprawiło, że Will postanowił jednak pojechać na ślub i zabrać ze sobą oczywiście Lou. Oświadczył jej to twardo, nawet nie biorąc pod uwagę jej odmowy. Dziewczyna uważała to jednak za zły pomysł, gdyż była pewna że mężczyzna załamie się podczas ich ceremonii ślubnej i wrócą do domu w fatalnych nastrojach. Próbowała mu to wyperswadować, ale bez skutku. Ostatecznie pojechali na ślub; Lou z duszą na ramieniu, a Will w znakomitym humorze. Co nieprawdopodobnie, znakomity humor Will'a utrzymywał się przez cały czas. Lou nie mogła uwierzyć własnym oczom. Tego dnia nic kompletnie nic nie mogło mu popsuć radości i szczęścia, które aż biło od niego. Dziewczyna nadaremno zastanawiała się skąd u niego ten nagły przypływ optymizmu, który zdawać się mogło, nie będzie miał końca. Lou nie wiedziała, że to ona jest głównym powodem szczęścia Will'a. Nie wiedziała, że to ona sprawiła, że Alicia przestała być dla niego ważna, że przestała się liczyć i dawno już została zapomniana. 

Trzeba koniecznie podkreślić, że ten dzień, kiedy pojechali na ślub był przełomowym momentem w ich znajomości. W tę noc zaiskrzyło. Stało się coś co sprawiło, że Lou stała się dla Will'a najważniejsza osobą na świecie, którą zawsze chciał mieć już przy sobie. 

To jest najbardziej romantyczna scena w całej książce. Jest naprawdę ogromnie wzruszająca. Czytając ją, miałam dreszcze raz co raz i długo po odłożeniu książki to wspominałam. 

''Mogłabym przez całą noc patrzeć na jego twarz. Na zmarszczki w kącikach oczu. Na miejsce, gdzie szyja przechodziła w bark. 
- Czasami, Clark, właściwie tylko dla ciebie chce mi się rano wstawać.'' 

Lou podczas przyjęcia ślubnego czuła się trochę zagubiona pośród wszystkich ludzi z wyższych klas, czuła się tam trochę nie na miejscu. Will nie pozwolił jej jednak na żaden dyskomfort, dotknął ją za ramię w geście wsparcia i wciągnął w rozmowę z jego sąsiadką po lewej, z którą prowadził bardzo miłą i luźną rozmowę. 
Dziewczyna widząc inne pary tańczące, również zapragnęła zatańczyć, tylko jak to zrobić z partnerem, który poruszał się o wózku? Wdrapała mu się na kolana, złapała za szyję, po czym Will skierował swój wózek na parkiet. Kręcili się w kółeczku, pogrążeni w ożywionej rozmowie, nie zwracając uwagi na reakcję gości i samej Alici, która oniemiała na ich widok. (Ta chwila jest moim zdaniem najpiękniejszą chwilą i nic jej nie przebije.)



Lou do tej pory nie potrafiła znaleźć żadnego sposobu na to aby przekonać mężczyznę na dłuższy wyjazd, za granicę. Nie było na to sposobu, gdyż on ciągle był na nie. Podczas tego ślubu zdarzyła się jednak magiczna chwila, która przełamała wszystkie bariery między nimi. I która sprawiła, że dziewczyna uwierzyła w to, że naprawdę jest w stanie powstrzymać Will'a Traynora od chęci odejścia z tego świata. 
Will zgodził się na wyjazd. Czego więcej można było chcieć?


14) Poświęcenie Lou. Sześcioletni związek dobiega końca.

Kiedy Lou dostała nową pracę jako opiekunka człowieka niepełnosprawnego, jej tato, na jednym ze spotkań rodzinnych, śmiał się do Patrick'a, jej chłopaka, że dziewczyna będzie miała idealnego szefa, którego nigdy nie będzie musiał się obawiać, ani być o niego zazdrosny. Patrick też tak uważał i twierdził, że Lou naprawdę się tym razem poszczęściło. 

Nikt jednak wtedy nie przypuszczał, że Will Traynor , kaleka - jak nazwał go któregoś razu Patrick, stanie się powodem, dla którego Lou zrezygnuje ze swojego wieloletniego związku.

''- Już sama nie wiem, co się ze mną dzieje. Wiem tylko, że przez większość czasu wolałabym być z nim niż z kimkolwiek innym.''

Najbardziej jednak nieprawdopodobne jest poświęcenie Lou, która praktycznie każdą minutę swojego życia zaczęła poświęcać myślom o Will'u i temu jak ma pomóc mu odnaleźć sens życia, życia innego od tego, które prowadził kiedyś. Wszystko to doprowadziło do tego, że zapomniała o sobie i swoim własnym życiu, opieka nad Will'em przestała być wyłącznie pracą, a stała się życiowym celem. Jej głowę zaprzątała tylko jedna myśl, która zmusiła ją do zmienienia nastawienia do całego życia, jakie prowadzi. Will ją zmienił, na lepsze. Potrafiła tygodniami planować ''wakacje życia'' dla Will'a, załatwiała wszystko bez niczyjej pomocy, upewniała się wielokrotnie co do najważniejszych spraw, tak aby jemu nigdy niczego nie zabrakło. Odkryła w sobie niesamowity talent organizacyjny.

15) Burza na Mauritiusie.


Lou po nagłym zapaleniu płuc Will'a musiała zrezygnować z ''wakacji życia'' jakie dla niego zorganizowała, gdyż jego stan zdrowia nie nadawał się aby można było zrealizować wszystkie atrakcje jakie zaplanowała. To jednak jej nie zniechęciło, gdyż postanowiła, że swoje zadanie spełni do końca, i nic nie stanie temu na przeszkodzie, choćby musiała znowu pracować w pocie czoła. W rekordowo krótkim tempie wpadła na nowy pomysł. Mauritius. Wyspa idealna na wypoczynek dla rekonwalescenta.
W przedostatnią noc, Lou odstąpiła na noc pokój Will'a Nathanowi, który chciał spędzić ostatnie chwile ze swoją poznaną na wyspie miłością. Will spędził tę noc w pokoju Louisy, a dziewczyna była z tego powodu bardzo szczęśliwa.Wieczorem nad wyspą rozszalała się straszna burza. Will zapragnął przyglądać się żywiołom i kazał Lou otworzyć na oścież drzwi. Dziewczyna chciała położyć się na kanapie, lecz on stanowczo zaprotestował. ''- W tym łóżku zmieściła by się cała drużyna piłkarska'' - powiedział. Ona nawet nie próbowała się sprzeciwiać. Zasnęli przytuleni do siebie.
16) ''Taniec szczęścia'' Lou nad brzegiem oceanu.


Dziewczyna była prze szczęśliwa, gdyż cały wyjazd poszedł zgodnie z planem i widziała wyraźne szczęście na twarzy swojego ukochanego. Mauritius wpłynął na niego doskonale i przywrócił zdrowie Will'owi, który całkowicie doszedł do siebie po ciężkiej chorobie. Była z siebie szalenie dumna i prawie pewna swego zwycięstwa. Kiedy w ostatni wieczór poszli sami na plażę nie mogła się powstrzymać przed odtańczeniem tańca radości. Will śmiał się kiedy widział ją tańczącą nad brzegiem oceanu.

17) ''To nie wystarczy''.


Kiedy tańczyła swój taniec szczęścia, nie wiedziała jeszcze, że za kilka minut rozegra się dramat. Po zakończeniu swojego tańca, podeszła do ukochanego i po prostu go pocałowała. Pierwszy raz, mimo tego, że wcześniej wiele razy ich twarze były bardzo blisko siebie podczas wykonywania różnych rzeczy. Will odwzajemnił pocałunek, lecz bardzo szybko zaczął tego żałować i przepraszać. Mężczyzna uważał, że nie ma prawa do miłości, że nie może nikogo kochać ani pozwolić na to, aby ktoś kochał jego. Uważał, że nie jest już mężczyzną, który jest w stanie dać kobiecie wszystko czego ona potrzeba. Louisa zaczęła go zapewniać, że on może kochać tak samo jak wszyscy inni, że ma do tego prawo, a ona mu w tym pomoże. Powiedziała mu, że pragnie być już z nim na zawsze i nigdy go nie opuszczać. Zaproponowała nawet, że znajdzie sobie inną pracę, bo Will nie mógł już pozostać dłużej jej pracodawcą. Złożyła papiery do college'u. 

Odpowiedz Will'a była nie do pomyślenia. Wręcz samolubna i egoistyczna. Po tym wszystkim co ona zrobiła dla niego! Oddała mu wszystko co miała, oddała mu przede wszystkim SIEBIE. A usłyszała coś, co mogło zabić na miejscu. Dosłownie.


''- Dla mnie to nie wystarczy. Ten - ten mój świat - nawet jeśli ty w nim jesteś. Wierz mi, Clark, całe moje życie zmieniło się na lepsze, odkąd ty się w nim pojawiłaś. Ale mnie to nie wystarczy. To nie jest życie, jakiego pragnę.''

Jednak to nie było jeszcze najgorsze co mogła usłyszeć. 
''- Kiedy wrócimy, nadal mam zamiar pojechać do Szwajcarii. A jeśli naprawdę mnie kochasz, Clark, jak mówisz, nic nie uszczęśliwiłoby mnie bardziej, niż gdybyś pojechała tam ze mną.''
( do tej pory nie mogę uwierzyć w to, że Will wypowiedział te słowa, że poprosił ją o coś takiego. Bardzo mocno to przeżyłam, prawie płakałam. Myślałam, że on dawno wyrzucił z głowy chęć zabijania się. To było strasznie mocno dobijające.)

Jak Lou mogła się poczuć w tamtej chwili? Kiedy pół roku pracowała na to, aby on zmienił zdanie, starała się jak mogła, zapominając o własnym życiu, a na koniec zakochując się w nim i obdarzając go uczuciami tak mocnymi, jak jeszcze nigdy nikogo. A on po jej wyznaniu miłosnym, powiedział jej to tak prosto, tak lekko. Jak on mógł sobie wyobrazić, że Lou przyłoży rękę do jego śmierci, że będzie patrzeć jak ona umiera? Nie dziwiłam się wcale Lou, że nawrzeszczała na niego i uciekła z plaży, zostawiając go samego. Nie rozmawiała z nim do końca podróży, ani później po powrocie do domu. To były jej najgorsze chwile w życiu.

18) Lou zostaje wezwana do Dignitas. Ostatnie pożegnanie.


Lou już na Mauritiusie obiecała, że nie weźmie udziału w samobójstwie Will'a. Dlatego kiedy Will i jego rodzina wyjechali do Szwajcarii, ona została w domu. Jej stan był godny pożałowania. Czuła jakby poniosła największą porażkę w życiu, zasypywała się pytaniami, czy może gdzieś popełniła błąd. Ale jedno wiedziała na pewno, że zrobiła wszystko co w jej mocy. Camilla Traynor pod wieczór zadzwoniła do niej i błagała ją aby dziewczyna przyleciała do Dignitas ostatnim wieczornym samolotem, który dla niej zarezerwowała. Matka Will'a miała chyba nadzieję do końca. Być może myślała, że Lou okaże się ostatnią deską ratunku. Lou w mgnieniu oka podjęła decyzję. Musiała lecieć do Szwajcarii, musiała się z nim zobaczyć i pożegnać. Kiedy jej mama o tym usłyszała, wpadła w szał, co nigdy jej się nie zdarzało i zabroniła córce lecieć i brać w tym udział. Kiedy dziewczyna uparcie oświadczyła, że musi to zrobić, jej mama powiedziała, że jeśli wyjdzie z tego domu to może nie wracać. To jej nie powstrzymało. Poleciała do ukochanego. 

Lou obiecała sobie, że podczas ostatniego pożegnania, nie będzie miała do niego żalu, ani pretensji. Nie będzie próbowała usilnie zmieniać jego decyzji. W połowie spotkania jednak wybuchnęła płaczem, którego nic nie mogło zatamować. Will pozostał jednak nieugięty. 

''Zdałam sobie sprawę, że boję się, jak będę żyła bez niego. Chciałam go zapytać: ''Jak to jest, że ty masz prawo zniszczyć moje życie, a ja nie mam nic do powiedzenia w twoim?''.

Will poprosił dziewczynę aby opowiedziała mu coś dobrego, zupełnie tak samo zapytał ją kiedyś, kiedy był chory, a ona spędzała w przybudówce noc. Lou opowiedziała mu historię o dwóch ludziach, którzy nigdy nie powinni się byli spotkać, a kiedy już się spotkali, to po przykrych początkach, nawiązała się między nimi silna więź. Stali się przyjaciółmi, rozmawiającymi ze sobą o wszystkim. Lou opowiadała mu o nich, a Will wspominał wszystkie te chwile, które spędzili razem.

''Przytuliłam go więc, Willa Traynora, byłego rekina biznesu, wielbiciela sportów ekstremalnych, sportowca, podróżnika, kochanka. Tuliłam go mocno, w milczeniu, powtarzając mu bez słów, że był kochany. Jakże kochany.''

Tak naprawdę do ostatniej chwili wierzyłam, że Will zmieni zdanie. Byłam pewna. Nie chciało mi się wierzyć w to, że zakończenie może być tragiczne. Myślałam, że mężczyzna się złamie, widząc Lou w takim stanie, że coś zrozumie i powstrzyma się przed tą straszną decyzją. Myliłam się. On to zrobił. Czasami myślę, że on chyba nie kochał Lousiy. Gdyby ją naprawdę kochał nie zostawiłby jej. Nie wiem co mam o tym myśleć, wiem tylko, że całe zakończenie mnie zaszokowało.

19) List od Will'a.
Tak jak nigdy nie zdarzyło mi się płakać przy żadnej książce, niezależnie jak bardzo by na mnie wpłynęła lub wzruszyła,( myślałam po prostu, że płakanie podczas czytania jest nie w moim stylu) tak tutaj, wybuchnęłam płaczem i cały list od Will'a przeczytałam zalana łzami, tak że tekst rozmazywał mi się przed oczami. Musiałam robić przerwy w czytaniu. Przysięgam, że nigdy jeszcze nic tak na mnie nie podziałało. Nigdy nie pogodzę się z tym zakończeniem i nigdy do końca nie uwierzę w to, że on naprawdę umarł. 


Lou aby przeczytać ten szczególny ostatni list musiała spełnić pewne kryteria. Postępować według instrukcji, którą mężczyzna umieścił na przodzie koperty. ''Przeczytać w Cafe Marquis, Rue des Frances Bourgeois, przy rogalikach i dużej filiżance cafe creme''.  Kiedy Will jeszcze żył, opowiadał Lou o swoich przeżyciach właśnie w Paryżu i mówił, że ta kawiarnia, w której teraz kazał jej przeczytać list, była jego ulubioną. Lou pragnęła aby pojechali do Paryża razem, lecz on wtedy oświadczył, że nie mógłby tego zrobić, nie teraz kiedy jest na wózku, bo przez to zamazałyby mu się cudowne wspomnienia z czasów kiedy był zdrowym człowiekiem. ''Mam nadzieje, że kawa jest mocna i dobra, a rogaliki świeże, i że wciąż jest dość ciepło, żeby usiąść na jednym z tych metalowych krzesełek na chodniku, które zawsze trochę się chwieją.'' (Jakie to smutne, myśleć, że Will miał kiedyś życie normalnego, zdrowego człowieka i akurat na niego spadł tak ciężki los, którego nie był w stanie udźwignąć.) W Liście mężczyzna wspominał o testamencie, jaki przypadł w jej udziale. Była to dość spora suma pieniędzy na ułożenie sobie życia, wolnego życia, bez ograniczeń. Kazał jej wyruszyć w świat i położyć kres dotychczasowemu trybowi życia.

''To właśnie chciałem ci powiedzieć. Pozostaniesz na zawsze w moim sercu, Clark. Byłaś w nim od pierwszego dnia, kiedy weszłaś do pokoju, ze swoimi odjazdowymi ciuchami, kiepskimi żartami i kompletną niezdolnością ukrywania uczuć. Zmieniłaś moje życie dużo bardziej, niż te pieniądze zmienią twoje.''
''Nie myśl o mnie za często. Nie chcę, żebyś się mazała. Po prostu żyj dobrze.
Po prostu żyj.''


'' Trzeba iść przed siebie mimo wszystko. Na przekór wszystkiemu, co odbiera siłę. Na tym opiera się właśnie dobre życie. '' Recenzja książki '' Czas pokaże '' Anny - Ficner Ogonowskiej.

Julka wiedzie spokojne, uporządkowane życie, w którym nie ma miejsca na niespodzianki ani na nieprzewidziane zwroty akcji. Każdy dzień przebiega według utartego schematu, nie przynosząc żadnych zmian. Dziewczyna czuje się jednak spełniona, gdyż studiuje psychologię, kierunek, który ją satysfakcjonuje ale także udziela się jako wolontariuszka na oddziale onkologicznym dla dzieci i chociaż jest to trudne, bo wymaga wielkiej siły psychicznej i poświęcenia, nie poddaje się, ale z pasją niesie otuchę i radość najmłodszym pacjentom szpitala. Julia wie, że gdyby nie wiecznie narzekająca mama, która na każdym kroku uprzykrza jej życie, jak i również ciotka Klara, która zdawać by się mogło, żyje życiem wszystkich innych, tylko nie swoim, to czułaby się całkowicie szczęśliwa i niczego by jej nie brakowało. Trudno więc sobie wyobrazić, że na drodze Julki, dziewczyny , która nie czeka na miłość ani wcale za nią nie tęskni, nagle staje wyjątkowy mężczyzna . Jej życie wywraca się do góry nogami, jednocześnie burząc dotychczasową hierarchię rzeczy ważnych i najważniejszych. Owy mężczyzna szybko wysuwa się na pierwszy plan i staje się dla niej najważniejszym człowiekiem na świecie, którego już za żadne skarby nie potrafi się wyrzec. Niestety szybko też uświadamia sobie, że Łukasz jest ostatnią osobą, z którą może wiązać plany na przyszłość. Dla miłości nie ma jednak niemożliwego i jeśli ma się wystarczająco dużo sił , można wygrać walkę z każdym złem i z każdą przeciwnością stającą na drodze ku szczęściu.


 
Moje przemyślenia:
 
 '' W życiu każdego przychodzi kiedyś taki czas, że musi zawalczyć o swoje.''

Julka jest bohaterką, która pomimo swoich dwudziestu trzech lat, cały czas zmaga się z problemem nadopiekuńczej rodziny, stale podcinającej skrzydła . Każda jej decyzja, każde słowo, każde zachowanie jest dla nich złe i wymaga poprawek. Dziewczyna wręcz nie może się poruszyć, gdyż bezwzględnie ocenia się wszystko co robi, nie dając przy tym miejsca na swobodę i poczucie dorosłości. Z tego tez powodu, główna bohaterka za każdym razem, niemal z manią, zastanawia się co by powiedziała na to mama , albo jak oceniłaby to ciotka Klara. Nie wiem, czy potrafiłabym znieść taką sytuacje, kiedy moi bliscy wtrącają się w moje życie i dyktują mi co mam robić. To jest straszne, kiedy ktoś inny, ktoś kto nie jest Tobą , mówi ci, co jest najlepsze dla ciebie, a tak naprawdę nie ma bladego pojęcia na co tak naprawdę ty masz ochotę. I w tej książce głównie o to się rozchodzi - Aby umieć walczyć o siebie, o swoje pragnienia i marzenia, aby umieć postawić się i powiedzieć : Nie , to mnie nie satysfakcjonuje, dlatego postanawiam zrobić coś innego. Autorka cały czas stara się nam przekazać, że jeszcze nigdy nic dobrego nie wynikło z tego, kiedy słuchamy '' głosów obok '' (nawet jeśli te głosy to nasi krewni, których bardzo kochamy) zamiast zaufać sobie i posłuchać własnych myśli.

Każdy człowiek jest odrębną istotą, która musi być odpowiedzialna za swoje decyzje i zachowania. Każdy indywidualnie musi się zastanowić czego chce od życia i do jakich celów dąży, dlatego, jeśli cokolwiek chcemy coś doradzać innym, pamiętajmy aby robić to tylko w formie sugestii a nie przymusu. Julka niestety przez długi czas nie potrafi przeciwstawić się rodzinie ani ''odeprzeć ich ataków'', co dla mnie wydaje się niemal niemożliwe, bo ile można wysłuchiwać uwag na swój temat i nie zareagować na nie, tylko milczeć i dusić emocje w sobie? Bo Julka taka właśnie jest, gromadzi w sobie multum negatywnych uczuć i nigdy nie pozwala im się wydostać na zewnątrz . Ona uważa to za jedyny sposób, aby nie zwariować. Kiedy chce się sprzeciwić, robi to tylko w myślach, kiedy chce się odgryźć, wymyśla tylko odpowiedzi w głowie, nigdy nie ośmielając się ich wypowiedzieć. I to jest właśnie błąd. Kiedy coś nam się nie podoba, kiedy chcemy coś zmienić lub zwrócić komuś uwagę, nie możemy tego trzymać w sobie. Trzeba odezwać się. Bo jeśli tego nie zrobimy, wynik końcowy mimo wszystko zawsze jest taki sam. Dochodzi w końcu do wielkiej awantury, podczas której wyrzuca się z siebie słowa jak pociski nagromadzone przez wiele, wiele miesięcy lub lat i wtedy dopiero można niepotrzebnie wyrządzić sobie wzajemnie wiele krzywdy i przykrości . 

'' [...] Tylko o miłości nie chciała zapominać. Pragnęła ją mieć w swoim życiu. Bardzo chciała być zadowolona z siebie. I nie uciekać przed niczym. Już wiedziała, że układanie życia pod dyktando innych nie popłaca. Wiedziała, że żyć trzeba tylko własnym życiem. Nie cudzym. Życie innych należy zauważać, by żyć mądrze i nie uciekać od swego. Takie ucieczki się nie opłacają. Z miłością jest tak samo. Nie można od niej uciec, ponieważ nie można ukryć się przed czymś, co ma się w sobie. A ucieczka od siebie to dezercja najbardziej katastrofalna w skutkach. '' 

Łukasz, ordynator oddziału onkologicznego dla dzieci, staje się powodem, dla którego Julka pragnie zmienić swoje dotychczasowe życie. Poznaje go podczas wizyt na oddziale; jest wolontariuszką, pomagającą dzieciom zaakceptować smutną, szarą rzeczywistość szpitalną. Miłość jest bodźcem dla którego postanawia dokonać wielkiej przemiany swojej tłamszonej dotychczas osobowści. Doskonale wie, że jej rodzina nie zaakceptuje jej wyboru, gdyż po krótkim czasie okazuje się, że ukochany jest rozwodnikiem z dzieckiem. Dla głównej bohaterki jest to z początku trudne do zniesienia, ale nie ma miłości łatwej, bezproblemowej. Czas uczy ją tego , że wszystko da się zaakceptować, jeśli jest w tym miłość . Dla Łukasza postanawia stoczyć walkę z każdym argumentem przeciw. Sprzymierzeńca odnajduje w dobrodusznej ciotce Mariannie, która potrafi zawsze dodać jej otuchy i pocieszyć w najgorszych momentach. Julka zaczyna rozumieć, że do miłości nikt nie powinien się wtrącać, ponieważ, miłość dotyczy tylko tych dwóch stron wzajemnie zaangażowanych, nikogo więcej. Bardzo pomocny okazuje się w tej materii również jej brat, ksiądz, do którego wyjeżdża na wakacje do Rzymu, jak to jej mama określa ''alby wlał rozum do głowy naszej Julce''. Jak sie okazuje, brat nie zamierza powielać postępowania swoich krewnych, pozostawia swojej siostrze wolny wybór, jednak przestrzega, że jeśli ktoś decyduje się na miłość, to musi ponieść wielką odpowiedzialność za drugą osobę i trwać do końca, choćby niewiadomo co się działo. Bardzo podobała mi się postawa Janka, tylko on umiał podejść do problemu od właściwej strony. 

Julka ma wielkie szczęście w życiu, gdyż posiada przyjaciółke od serca, na której zawsze może polegać. Są jak bratnie dusze, wspierające się nawzajem. Razem uczą się do testów, razem spędzają przerwy pomiędzy wykładami, razem zatrudniają się jako sprzątaczki u pewnego małżeństwa. Kiedy jednak na drodze przyjaciółek staje Łukasz, ponieważ obydwie sa wolontariuszkami w tym samym szpitalu, ich przyjaźń zostaje wystawiona na niemałą próbę. Jeden facet, dwie dziewczyny. Nela pierwsza zakochuje się w ordynatorze, jednak kiedy zauważa, że Łukasz ogląda się za jej przyjaciółką, ogarnia ją uczucie zazdrości, której nie potrafi okiełznąć. Od dawien dawna wiadomo, że facet może złamać najwierniejsze przyjaźnie, w tym przypadku jednak na szczęście lojalność nie pozwala Neli trwać w kłamstwie. Jest na tyle uczciwa, że potrafi przyznać się do błędu i wyznać przyjaciółce całą prawdę. Nigdy nie wiadomo jednak do końca jakimi ludźmi są nasi przyjaciele, warto mieć się zawsze na baczności, gdyż to czy dana osoba naprawdę jest nam przychylna, można rozpoznać właśnie w takich kryzysowych sytuacjach . 
Książkę oceniam ( w skali 1-10) na 7. Powieść liczy sobie ponad 700 stron także z obawą zabierałam się do czytania, bo jak to zwykle bywa z takimi grubymi książkami, w połowie fabuła zaczyna nudzić i ma się ochotę sięgnąć po coś ''świeższego''. W tym przypadku było jednak tak pół na pół, gdyż owszem była interesująca, ale nie aż tak, żebym była w stanie naprawdę wgłębić się w lekturę i odczuwać przy tym jakąś przyjemność. Więc wydaje mi się , że ''Czas pokaże'' to książka na jeden raz , do której nie będę więcej wracać .