(26) WRÓCĘ PO CIEBIE. GUILLAUME MUSSO

Autor: Guillaume Musso
Tytuł: Wrócę po Ciebie
Tytuł oryginału: Je reviens te chercher
Tłumaczenie: Joanna Prądzyńska
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Albatros
Kategoria: Thriller/romans/kryminał

STRESZCZENIE
Ethan Whitaker, doktor psychologii budzi się rano z potwornym bólem głowy na swoim jachcie. Od razu zauważa niepokojące zmiany jakie zaszły w jego otoczeniu. Nic nie wygląda tak samo jak wcześniej, począwszy od rudowłosej kobiety śpiącej po drugiej części łóżka, skończywszy na rozbitym samochodzie z niewiadomych przyczyn. Co najgorsze, jego umysł świeci pustką i nie może przypomnieć sobie wydarzeń z poprzedniego dnia. To dopiero jednak początek problemów, z którymi musi się zmierzyć. Opuszczając bezpieczny azyl swojego domu rzuca się w wir nieoczekiwanych, przerażających i niebezpiecznych wypadków. Najpierw śmierć samobójcza przerażonej nastolatki w jego gabinecie, następnie nieznajomy taksówkarz, który wiezie go w miejsce, w które sam dobrowolnie nigdy by się nie udał, a na deser morderca, który strzela do niego z broni. Ethan, uwięziony w pułapce czasowej, trzykrotnie będzie musiał przeżyć ten sam dzień, aby w końcu zrozumieć błędy swojego życia i postarać się je naprawić. 

Myślę, że aby być w pełni szczęśliwym, trzeba przedtem cierpieć. Sądzę, że mamy szansę na szczęście, jeśli umiemy oprzeć się nieszczęściu.

MOJE PRZEMYŚLENIA
Refleksyjna i melancholijna powieść znakomitego francuskiego pisarza z nutką romansu, kryminału i thrilleru. Zmuszająca do zadania sobie pytania: Czy postępuje właściwie w swoim życiu? czy dobrze korzystam z tego ziemskiego czasu, którym zostałem obdarzony?, czy wystarczająco obdarzam swoich bliskich miłością? a może wprost przeciwnie, nie mam dla nich czasu, i wciąż obiecuje sobie, że kiedyś to nadrobię, ale jeszcze nie teraz? 

Ethan jest człowiekiem, który dla kariery zawodowej i sławy poświęcił wiele. Można rzec, że nawet wszystko. Odepchnął swoich przyjaciół, rodzinę, a nawet ukochaną, tylko po to aby osiągnąć zamierzony cel. Wydawało mu się, że kiedy stanie się podziwiany i ceniony przez cały świat, wartość jego życia wzrośnie i będzie szczęśliwy. Był przekonany, że do szczęścia nie potrzebny jest drugi człowiek, że on sam jest dla siebie wystarczający. Kiedy wspinając się coraz wyżej i wyżej po strzeblach kariery dotarł na sam szczyt, okazało się, że nie ma w sobie dość siły, aby na tym szczycie pozostać. Wtedy dopiero uderzyły go z całą mocą demony z przyszłości. Uświadomił sobie, że ludzie, których pozostawił za sobą podczas swojej ścieżki życiowej, nie powinni być przeszłością a teraźniejszością. Na naprawianie błędów jednak jest już przecież za późno... 

Jak łatwo czasem umrzeć... Kilka sekund nieuwagi i wypadek gotowy. Jak łatwo czasem ożyć... Kilka impulsów elektrycznych i serce znów zaczyna bić.

A jeżeli okazałoby się, że los zsyła nam drugą szansę? Co zrobilibyśmy, co zmienilibyśmy, gdybyśmy mieli okazję przeżyć jakiś dzień jeszcze raz? Czy naprawilibyśmy błędy? Czy znaleźlibyśmy w sobie siłę, aby zawalczyć z przeznaczeniem i zmienić bieg wydarzeń? A może nic byśmy nie zrobili tylko po raz kolejny popełniali te same błędy i głupstwa, które towarzyszyły nam tego właśnie dnia? 

Główny bohater zdecydowanie nie wzbudził mojej sympatii. Wywoływał on we mnie negatywne emocje, a jego zachowanie pozostawało dla mnie niezrozumiałe. Był zwykłym, zapatrzonym w siebie egoistą, który działał według zasady: ''po trupach do celu''. Kiedy był jeszcze w formie i wydawało mu się, że świat stoi przed nim otworem nie przejmował się nikim i niczym. Liczyło się dla niego tylko własne dobro i własna wygoda w życiu. Dostatek, luksusy, pieniądze i piękne kobiety. Nie żal mi było patrzeć jak powoli z człowieka podziwianego i cenionego staje się wrakiem człowieka. Na własne życzenie odepchnął od siebie przecież w przeszłości ludzi dla niego życzliwych i serdecznych. 

Pospieszcie się, zacznijcie żyć, kochać, bo nie wiadomo , ile jeszcze czasu zostało wam na liczniku życia. Zawsze wydaje nam się, że mamy czas, ale to nieprawda. Któregoś dnia uświadomimy sobie, że przekroczyliśmy punkt, z którego nie ma powrotu, ale będzie już za późno.

Musso w swojej książce stara się nam przekazać, że w życiu powinniśmy unikać odkładania rzeczy do wykonania ''na potem'', gdyż nigdy nie wiadomo, ile tak naprawdę pozostało nam jeszcze czasu na tym ziemskim padole. Tyczy się to przede wszystkim uczuć. Spieszmy się kochać ludzi, póki nie jest jeszcze za późno i nauczmy się wybaczać. Nigdy też nie przedkładajmy relacji z drugim człowiekiem nad pracę czy obowiązki. Rzeczy materialne mogą poczekać, w przeciwieństwie do ludzi... 

W ostatnim oddechu rozumiem wszystko, że czas nie istnieje, że życie to nasze jedyne dobro, że nie wolno nim pogardzać, że wszyscy jesteśmy połączeni, że istota rzeczy zawsze nam umknie.

Bardzo ważne jest też to, aby mieć kogoś bliskiego i zaufanego, do kogo można zwrócić się z problemem, z kim zawsze można szczerze porozmawiać. Człowiek w pojedynkę niewiele może zdziałać, gdyż to właśnie obecność innych pozwala nam wzrastać i się rozwijać. Obecność tej drugiej osoby jest niezbędna, aby być nie tylko szczęśliwym, ale i spełnionym w życiu. Główny bohater chociaż obracał się wciąż w kręgu ludzi i zawsze potrafił wspomóc kogoś radą czy dobrym słowem, sam sobie pomóc nie potrafił. Wszyscy go opuścili czyniąc z niego człowieka boleśnie nieszczęśliwego. Coraz bardziej i bardziej zamykał się w swojej skorupie a smutki topił w alkoholu i używkach. Wpadł w depresję niczym w ocean bez dna. 

(25) SŁOWIK. KRISTIN HANNAH

Autor: Kristin Hannah
Tytuł: Słowik
Tytuł oryginału: The Nightingale
Tłumaczenie: Barbara Górecka
Liczba stron: 560
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Świat książki
Kategoria: Historyczna

STRESZCZENIE
Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać i doświadczenie. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności. Vianne, opuszczona przez zmobilizowanego męża pozostaje w domu wraz ze swoją ośmioletnią córką, wkrótce jednak się okazuje, że dołączy do nich ktoś jeszcze. Nieproszony gość, którego nikt się nie spodziewa. Isabelle tymczasem włącza się do ruchu oporu, nie bacząc na niebezpieczeństwa i karę śmierci, jeżeli jej sabotażowe działania wyjdą na jaw. Fascynująca opowieść o kobietach, które znalazły w sobie siłę, aby walczyć o niepodległość kraju, o własną niezależność i przyszłość dzieci. 

''Mężczyźni zawsze sądzą, że wojna dotyczy tylko ich.''

MOJE PRZEMYŚLENIA
Po raz kolejny przekonałam się, jak bolesne piętno odcisnęła wojna na ludziach i jak wiele istnień ludzkich poniosło przedwczesną śmierć. W ''Słowiku'' temat śmierci to rzecz na porządku dziennym, spotykamy się z nią w najmniej spodziewanych momentach, nigdy nie możemy być pewni tego, co za chwilę się wydarzy, czy w jakie kolejne tarapaty wpadną bohaterowie. Podczas czytania miałam wciąż napięte nerwy, przeżywałam wszystkie wydarzenia tak, jakbym sama w nich uczestniczyła, wciąż nie mogłam odetchnąć, bo bohaterowie, z którymi tak się związałam i których pokochałam, żyli w tak bardzo niebezpiecznym świecie, że nic nie mogło być pewnym, a każda kolejna sekunda stała pod znakiem zapytania. Moje serce rozrywało się na kawałeczki a dusza ściskała się z żalu. 

Jeżeli moje długie życie czegoś mnie nauczyło, to tego, że miłość pokazuje nam, kim chcemy być, wojna zaś - kim jesteśmy.

Kristin Hannah tchnęła w swoją powieść magię, gdyż w momencie zasiadania książki, niemal wpada się w tę historię jak w otchłań bez dna. Czytelnik staje się niemal niewolnikiem papierowych stron. Uwielbiam książki, które sprawiają, że całkowicie mogę stracić poczucie czasu i orientację w rzeczywistości i przenieść się w zupełnie inny świat oraz na chwilę stać się inną osobą. Niewielu autorów ma talent do tworzenia historii tak autentycznych, i tak wiarygodnych, tak samo jak i niewielu umie tworzyć tak klimatyczną atmosferę, z którą trudno się rozstać... 

Autorka swoją opowieść umieściła w czasach II wojny światowej, na terenie okupowanej przez Hitlerowców Francji. Zwraca szczególną uwagę na zmiany jakie zachodzą w państwie, zwłaszcza na małej wsi, gdzie mieszkają główne bohaterki. Wspomina o wciąż doskwierającym głodzie, zimnie, wciąż wszechobecnych zielonych mundurach, samolotach i kolaborantach, czyli Francuzów wydających własnych rodaków, przede wszystkim jednak opisuje tragiczną sytuację Żydów, żółte gwiazdki, poniżanie, deportacje... 

Kiedy jednak spojrzeli na siebie, zrozumieli, że jest coś gorszego od pocałunku z niewłaściwą osobą. To pragnienie tego pocałunku.

To co jednak najbardziej mnie zadziwiło, i zaintrygowało jednocześnie to to, że Kristin Hannah nie do końca w złym świetle przedstawiła naród niemiecki, zwłaszcza jednego człowieka, którego tutaj jednak tożsamości nie mogę zdradzić. Ten człowiek, działający na usługach Hitlera, wypełniający jego rozkazy i żądania pozostał ludzki: nie obce mu były uczucia takie jak współczucie, żal, cierpienie, smutek, honor, szacunek do każdego człowieka czy miłość... Wzbudził on we mnie chyba najwięcej uczuć, gdyż był żywym dowodem na to, że nie wszyscy Niemcy byli żądni morderstw i krwi. Wielu z nich było zwykłymi ludźmi, którzy po prostu pragnęli tak jak wszyscy zakończyć wojnę i powrócić do domów. Jest on bohaterem, którego działania i czyny głęboko utkwiły mi w pamięci i kto wie, czy nie był on postacią, na której pojawienie się na stronach książki najbardziej czekałam?

Vianne i Isabelle, to dwie siostry, główne bohaterki powieści, które więcej dzieli, niż łączy. Starsza o 10 lat Vianne, wciąż widzi w swojej młodszej siostrze dziecko, nieodpowiedzialne, gwałtowne i impulsywne, podczas gdy ona sama jest mężatką i matką ośmioletniej córki. Isabell z kolei wciąż nie może odnaleźć własnego miejsca na świecie, a dzieciństwo kojarzy jej się głównie ze śmiercią matki, z samotnością i odtrąceniem przez najbliższe osoby. Obie siostry spotykają się po latach podczas trwania II wojny światowej i chociaż nie ma czasu na naprawianie bolesnych błędów i pomyłek z przeszłości, próbują zawrzeć nieme porozumienie i zgodę. 

- Mam nadzieję, że nigdy się nie dowiesz, jaka jesteś krucha, Isabelle.
- Nie jestem krucha - zaperzyła się.- Wszyscy jesteśmy, Isabelle - powiedział z cieniem uśmiechu. - Tego właśnie uczy nas wojna.

Każda z nich na swój własny sposób postanawia walczyć nie tyle co o siebie, co o najbliższe osoby, a nawet o cały kraj. Zbuntowana Isabelle włącza się do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Jest ona bohaterką niezwykle odważną, silną i zdeterminowaną, której nic nie jest w stanie złamać ani powstrzymać w zamierzonych celach. Najważniejszą dla niej wartością jest wolna Francja, nawet jeżeli przyjdzie jej tę wolność odkupić własną śmiercią. To właśnie działania Isabel najbardziej zszargały mi nerwy, to właśnie jej postać wywoływała największą burzę emocji, wstrząsów i napięć. Podejmowane przez nią działania i zadania wciąż wywoływały niepokój, w okół tej bohaterki roznosiła się nieprzerwanie aura grozy i niepewności. 

Vianne z kolei jest typową kobietą, bojaźliwą i lękliwą, nie potrafiącą sprzeciwić się okupantowi czy odmówić wykonania jego polecenia. Nie potępiam jej zachowania, mimo, że niekiedy zostawała przedstawiana w niekorzystnych sytuacjach, które mogły wzbudzać w czytelniku oburzenie czy niezrozumienie. Doskonale ją rozumiałam, jej strach i rozpacz, walkę o zdobycie pożywienia, uchronienie swojego dziecka z dala od zbrodniczego świata. Wojna zmienia ludzi, nikt kto ją przeżył nie jest już takim samym człowiekiem i odnosi się to nie tylko do walczących żołnierzy, ale także do zwykłych ludzi. W Vianne w pewnym momencie dokonuje się zasadnicza zmiana, która znacząca wpływa na dalszy bieg historii. 

To nie boli, powtarzała w duchu, to tylko moje ciało. Nie mogą tknąć mojej duszy. 

''Słowik'' to opowieść, którą czyta się w jeden wieczór i kawałek nocy. Chociaż akcja toczy się w niebezpiecznych i nieprzyjaznych czasach, to przyciąga tajemniczym magnezem, sprawiając, że nie ma się ochoty opuszczać świata Vianne i Isabelle. Każda z tych kobiet przedstawia inny punkt widzenia na wojnę, inne podejście do problemów, inny sposób działania. Uwierzcie mi, ta książka złamie wasze serce i wyciśnie wiele łez. Zachwyca i zapiera dech. Każdy powinien poznać tę historię. 

(24) URATUJ MNIE. GUILLAUME MUSSO

Autor: Guillaume Musso
Tytuł: Uratuj mnie
Tytuł oryginału: Sauve - Moi
Tłumaczenie: Krystyna Kowalczyk
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: Albatros
Kategoria: Thriller/romans/sensacja

STRESZCZENIE
Wystarczy jedna sekunda aby kogoś poznać, wystarczy jedna sekunda aby kogoś stracić... Sam i Juliette są ofiarami owej sekundy, gdyż ich pierwsze spotkanie jest tak niewiarygodne, że z pewnością zdarza się raz na milion. Sam jest nowojorskim pediatrą, wciąż rozpamiętujący samobójczą śmierć żony, Juliette zaś młodą i energiczną, acz w ostatnich miesiącach rozgoryczoną kobietą, której nie udało się spełnić marzeń w wielkim mieście. Spotykają się na kilka dni przed jej rychłym wyjazdem do rodzinnego kraju. Spędzają wspólnie weekend, chociaż z obawy przed zaangażowaniem i miłością, obydwoje udają kogoś kim w rzeczywistości nie są. Chociaż miłość przychodzi nieoczekiwanie, wśród niedomówień i niewyjaśnionych kłamstw rozstają się na lotnisku nie wyznając sobie uczuć. Samolot, do którego wsiada dziewczyna rozbija się krótko po starcie. Ale to jeszcze nie koniec...

MOJE PRZEMYŚLENIA
Tę powieść można by nazwać mieszanką wybuchową, gdyż w jej fabule można odnaleźć jednocześnie romans, sensację, thriller, kryminał i elementy science-fiction. Od pierwszych stron porywa i wciąga, momentami przyprawiając o gęsią skórkę. W książce panuje trudna do opisania, ezoteryczna atmosfera, wszystko owiane jest tajemnicą i zarazem grozą, wciąż pojawiają się nowe problemy i wyzwania, którym musi stawić czoła główny bohater. Niedopowiedziane dialogi, zaskakujące zwroty akcji, wciąż narastająca niepewność i nieprzewidywalność. 

Głównym wątkiem, moim zdaniem, jest tutaj nie pokrętna miłość pomiędzy dwoma bohaterami i walka z nią, ale problem poradzenia sobie ze stratą kogoś bliskiego, zaakceptowania rzeczywistości po jej odejściu, próby powrotu do normalności... Sam stracił przed laty żonę, którą bardzo kochał i cenił. Łączyła ich wspólna, bolesna przeszłość, która odcisnęła wyraźne piętno na ich psychice. Sam wciąż nie potrafi uleczyć się z przeszłości, wciąż ją rozpamiętuje, coraz bardziej i bardziej pogrążając się w rozpaczy. Nie potrafi rozpocząć normalnego życia, ani ponownie obdarzyć kogoś uczuciem. A kiedy na jego drodze staje kobieta, która mogłaby mu pomóc, on wzbrania się przed tym jak może...

Wspomnienia paru chwil szczęścia wystarczają czasami, by rozczarowania i świństwa, których nie szczędzi nam życie, stały się łatwiejsze do zniesienia.

Z drugiej strony ''Uratuj mnie'' porusza trudny temat uzależnień, zwłaszcza wśród młodych dziewcząt, nastolatek, które sięgają po używki, w momencie, kiedy nie mogą poradzić sobie ze światem i z własnymi nieuporządkowanymi myślami, z wewnętrznym Ja. Pozostawiane są na pastwę losu, same sobie, nikt nie zawraca sobie nimi głowy, nikt nie przejmuje się ich losem. Niemo wołają o pomoc, ale nikt ich nie słyszy, przez co coraz bardziej staczają się w dół. Gdyby tylko ktoś ich zauważył i wyciągnął do nich pomocną dłoń...

Musso kocha temat przeznaczenia i fatum ciążącego nad losem człowieka. Zmusza czytelnika do zadania sobie pytania jak wiele zależy od losu a jak wiele od nas samych? Dotychczas nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, wydawało mi się proste i jasne, że człowiek jest wolną istotą, która sama za siebie decyduje, jednak Musso zasiał w moim sercu ziarnko niepewności. Przeraża mnie wizja, że ktoś z góry zaplanował za nas życie i każdy nasz krok, nasza decyzja, nasza myśl nieubłaganie prowadzi nas do zrealizowania tego narzuconego nam z góry planu. 

Człowiek nie może oprzeć się pokusie, dlatego powinien jej unikać.

Sam, główny bohater powieści całym sercem i z wielkim oddaniem poświęca się swojej pracy. Jest pediatrą, który codziennie zmaga się z chorobami małych pacjentów. Żyje jak maszyna, zamknięty szczelnie w swej skorupie, nie dopuszczając do siebie nikogo. Podobała mi się w nim jego kompetentność w obowiązkach, poważne podejście do życia i niespotykana wrażliwość i delikatność w stosunku do innych ludzi, w szczególności do dzieci. Był skromnym człowiekiem, który dobro swoje przedkładał na dobro innych. 

Juliette jest bardzo pozytywną i sympatyczną postacią. Jej główną cechą charakteru jest zawziętość i upartość, święcie wierzy, że w Nowym Yorku uda jej się spełnić największe marzenie swojego życia, czyli zostać aktorką, znaną na całym świecie. Chociaż rodzina i przyjaciele zbywają jej marzenia machnięciem ręki, ona postanawia rzucić wszystko i wyruszyć w nieznane. 

To dziwne, jak bardzo fakt posiadania dziecka czyni człowieka jednocześnie silniejszym i słabszym.

Juliette jest doskonałym przykładem tego, że w życiu zawsze warto podążać za własnymi marzeniami i słuchać głosu serca. To, że inni ludzie w nas nie wierzą, lub wątpią w nasz sukces nie powinno być powodem, dla którego mielibyśmy zaprzestać się realizować. Chociaż oczywiście nie zawsze się udaje i nie raz trzeba pogodzić się z porażką. Niepowodzenia to normalny element ludzkiej egzystencji, dlatego nie powinny one w żadnym wypadku nikogo zniechęcać. Bardziej boli myśl, że nie skorzystało się w życiu z jakiejś szansy, niż myśl, że coś się próbowało, ale nie wyszło.